Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Czy udział w konkursie to miał być taki pierwszy krok w kierunku Hollywood? Przecież polskie filmy animowane były już nagradzane Oscarami?

Łukasza Szozda: Nie miałbym nic przeciwko temu (śmiech). Animacją zacząłem zajmować się już na studiach na ASP w Warszawie. Jako twórca niezależny staram się brać udział w konkursach, festiwalach, bo to jest najlepszy sposób, by zostać zauważonym. Dlatego spróbowałem. A przy tym nie ma nic lepszego i przyjemniejszego niż być nagrodzonym za coś, co się kocha.

A temat? Demokracja... trudno uchwytny, szeroki...

- A zarazem dający pole do interpretacji, skojarzeń i możliwość wyrażenia siebie. To mnie właśnie zainteresowało.

Organizatorzy konkursu zawarli go w jednym zdaniu "Democracy is...". Z czym się Panu od pierwszej chwili to skojarzyło?

- Skupiłem się na prostym dokończeniu tego zdania. Nie chciałem przedstawiać ani systemów politycznych, ani sposobów, w jaki one funkcjonują, w jakichś konkretnych krajach. Starałem się przedstawić idee z nią związane. Chciałem, żeby to był jak najbardziej ogólny przekaz, żeby był prosty i zrozumiały dla każdego. Prawdopodobnie idealistyczny, ale o to też mi chodziło.

Demokracja jest dla Pana...

- Wolnością słowa, wolnością wyboru, tolerancją dla przekonań innych ludzi. Te hasła starałem się zobrazować. One odnoszą się także do tego, w jaki sposób się traktujemy nawzajem, w jaki sposób żyjemy.

Postaci są tak prosto narysowane.

- Tak. Staram się w takim klimacie robić filmy. Wizualizacja jest tak prosta, jak przesłanie konkursowego filmu. A mimo to została zrozumiana na całym świecie, skoro internauci na ten film zagłosowali. Ale w animacji tak jest, że można powiedzieć dużo, pokazując mało.

Nagrodą w konkursie był dwutygodniowy pobyt w Stanach. Czy po tak krótkim pobycie można podjąć się oceny amerykańskiej demokracji, próbować porównywać do idei, które pan pokazał w swoim filmie?

- Mieliśmy dużo spotkań. Z działaczami na rzecz demokracji, w National Democratic Institute, w sądzie najwyższym, wszędzie tłumaczono nam, na jakich zasadach działa amerykańska demokracja. A czy doszliśmy do jakichś wniosków, my, zwycięscy z pięciu różnych krajów, które jej nie posiadają lub jest ona zaawansowana w różnym stopniu? Na pewno żadna demokracja nie jest idealna. Nie ma jednej demokracji, która jest wzorcem. To jest proces. Demokracja daje narzędzia, by żyło się lepiej. Zawiera wiele wartościowych idei i jeżeli je uszanujemy, to będzie lepiej. I zawsze trzeba pamiętać, że narzędzia te mogą być użyte także przeciwko człowiekowi.

Czy w Stanach coś zaskoczyło pana negatywnie?

- Szczerze mówiąc, to było tak emocjonujące przeżycie, że byliśmy cały czas zachwyceni. Zobaczyliśmy Nowy Jork, Waszyngton. Zwiedzaliśmy najważniejsze instytucje polityczne. Byliśmy w Hollywood. Nagrody wręczała nam sama Hilary Clinton. Masa wrażeń: konferencje, wywiady, wszystko na ogromną skalę. Jeszcze się nie otrząsnąłem.

Potrzebne są takie konkursy?

- Ten wydaje się szczególnie interesujący dzięki sposobowi, w jaki został zorganizowany. Filmy zgłaszało się poprzez platformę YouTube. Każdy mógł zobaczyć nasze prace. A były to i animacje, i dokumenty, które opowiadały o konkretnych sytuacjach w "praktykowaniu demokracji". Po ich obejrzeniu internauci zaczęli dyskutować. Komentarze do filmów stopniowo zmieniały się w fora dyskusyjne na temat demokracji. Autorzy filmów nie musieli już brać w niej udziału. Dyskusje nabrały własnego życia. To już nie była wymiana komentarzy do naszych prac, ale międzynarodowa debata o demokracji, globalny dialog. Wydaje się, że to był też jeden z celów konkursu...

Global Democracy Video Challenge 2010

Jeszcze do końca stycznia można umieścić na platformie internetowej YouTube film, aby wziąć udział w tegorocznej edycji konkursu "Democracy is..." organizowanym przez YouTube i Departament Stanu USA. W zeszłym roku, w pierwszym konkursie, główną nagrodę spośród uczestników z Europy zdobył Polak Łukasz Szozda, autor filmu animowanego.

Konkurs jest skierowany do każdego. Wystarczy mieć ukończone 18 lat, zamieścić na YouTubie trzyminutowy film w języku angielskim lub z angielskimi napisami. Może to być animacja, film fabularny czy dokument. Wszystkie informacje dotyczące regulaminu można znaleźć na www.videochallenge.america.gov.

Film wideo Łukasza Szozdy był jedną z ponad 900 prac z 95 krajów, które rywalizowały o sześć głównych nagród. O tym, kto zwyciężył, decydowali internauci, wybierając spośród 21 prac wytypowanych przez niezależne jury. W tym roku w czerwcu dowiemy się, kto zdobędzie tegoroczne nagrody. Film Łukasza Szozdy oraz pozostałe zwycięskie prace można oglądać na stronie: .

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.