Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Przeczytaj artykuł Największa lipna uczelnia w Polsce

Listy, które pokazują drugą stronę medalu: Hucpa, bezczelność i żerowanie na państwowych uczelniach; Ta uczelnia jest chora; inne listy

A co Ty o tym sądzisz? Może byłeś lub jesteś studentem, wykładowcą tej uczelni? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Zajęcia odbywają się zgodnie z harmonogramem

Jestem studentką II roku studiów magisterskich w Łodzi i właśnie tam studiuję pedagogikę. Moja ocena uczelni różni się od tej, jaką przedstawiacie w gazecie. Wprawdzie studiuję w Łodzi, a nie w filii, ale wszystkie wyznaczone zajęcia odbywają się zgodnie z harmonogramem. W ciągu tygodnia zajęcia odbywają się przez internet na platformie. Jesteśmy obligowani czasem, by się z nich wywiązać. Duży nacisk kładzie się również na problem związany z plagiatem. Każda informacja bez podania źródła jest natychmiast weryfikowana.

Nie rozumiem również informacji dotyczącej zjazdów. Uczestniczę w każdym. Do Łodzi mam 350 km i po prostu muszę być, jeżeli chcę zdać egzamin.

Mam 36 lat pracuję w szkole i poważnie traktuję moje studia. Według mnie studia są inne niż opisujecie je. Na moim roku studiują ludzie z Niemiec, Francji, Belgii i wszyscy przyjeżdżają do Łodzi na zajęcia, wszyscy również zaliczają egzaminy na miejscu. Katarzyna

Niszczycie ludziom życie!

Jakim prawem niszczycie uczciwym ludziom życie!? Ludzi, którzy uczciwie uczą się, zdają egzaminy pozbawiacie możliwości otrzymania pracy! Redaktorek z Waszej gazety zrobił sobie baaaardzo niekompetentne śledztwo na Naszej-Klasie, portalu, na którym każdy może wpisać cokolwiek, i na tej podstawie wypisujecie takie bzdury! Uczęszczałam na tę Uczelnię i z całą pewnością widziałam wykładowców, w większości doktorów, uczestniczyłam w wykładach oraz korzystałam z biblioteki. Zastanówcie się następnym razem! Absolwentka AHE

W Łodzi nie widzę różnicy

Studia licencjackie ukończyłam na Uniwersytecie Łódzkim i obecnie kończę studia uzupełniające na AHE. Na obydwu uczelniach zdarzały się zajęcia lepsze i gorsze. Nie widzę dużej różnicy pod tym względem. Poza tym wcale nie tak łatwo pozdawać egzaminy na AHE. Są odpowiednie wymogi, a ja nigdy nie ściągałam. Studiuję w Łodzi i moje doświadczenie mówi mi,że muszę stanąć w obronie AHE. Nie warto wzbudzać taniej sensacji, bo nigdy nie wiadomo kogo się skrzywdzi. Zostawiam Was z tą myślą. Alina

Fokus na systematyczność i zdobywanie wiedzy

Właśnie przeczytałem artykuł o AHE w Łodzi. Byłem studentem tej uczelni, a dokładniej informatyki na PUW. Fakt - nie wiem jaka jest sytuacja w ośrodkach zamiejscowych tej uczelni. Wiem natomiast, że w PUW jest kładziony duży nacisk na systematyczną pracę i zdobywanie wiedzy. Zresztą platforma zdalnego nauczania jest tak skonstruowana, że łatwo określić jak bardzo ktoś się angażuje i jakie ma postępy. Pod tym względem studia dzienne są nieco łatwiejsze.

Oczywiście jeśli uczelnia łamie prawo to musi ponieść tego konsekwencje. To kwestia dla mnie bezsporna. Ale przez sentyment i miłe wspomnienia nie chciałbym zamknięcia tej uczelni (pamiętam ją jeszcze jako WSHE). Paweł Psztyć

Co to za źródło: Nasza-klasa

Jestem studentem AHE w zamiejscowym oddziale pod Łodzią. Jestem aktualnie na 3. roku, za rok planuję iść na studia drugiego stopnia na UŁ. W moim miejscowym oddziale pracują wykładowcy z Uniwersytetu Łódzkiego. Są to znakomici wykładowcy z renomą, wykładający na wielu uczelniach w Polsce i za granicą.

Poziom kształcenia jest wysoki i raczej na pewno żaden z wykładowców nie tworzył innego, ,,łatwiejszego" programu dla mniejszej filii. Bo po co ma układać łatwiejszy program, jak pieniądze ma podobne jak na innej uczelni, a wysiłek jest przecież ten sam.

Jestem zdziwiony, iż istnieją nielegalne oddziały mojej uczelni. A jeszcze bardziej zdziwiony, iż redaktorzy gazety wywnioskowali pewne niuanse na podstawie portalu Nasza-klasa, który nie oszukujmy się, jest żałosnym zbiorowiskiem dzieciarni i taniej reklamy wśród znajomych. I na takim źródle nie można prowadzić śledztwa, bo wielu studentów jest pewnie nie zarejestrowana na tym portalu lub nie zapisała się do danego kierunku.

Jestem jednak bardzo szczęśliwy, iż mojej uczelni nie ma na liście ,,nielegalnych". Studenci nie raz rozmawiali o wykładach i warunkach panujących na uczelni. Większość narzeka tylko na wysokie wymagania wykładowców, oraz warunki socjalne panujące w szkole (małe i zniszczone WC, mało ławek na korytarzach).

Jako student zaoczny pracuję, jak 99 proc. moich koleżanek i kolegów ze studiów, i dojazd do zamiejscowej uczelni jest wielkim obciążeniem, a bliskość filii AHE daje mi wielką oszczędność czasu i pieniędzy. Wcześniej studiowałem na WSI - dojazd w jedną stronę zajmował mi prawie godzinę. Teraz, kiedy mam uczelnię we własnym mieście potrzebuję tylko zwolnić się 15 minut, aby dojść na zajęcia piątkowe, wcześniej wymagało to aż 2-godzinnego zwolnienia, na co niechętnie patrzył pracodawca.

Chciałbym jednak, aby ministerialne gierki oraz protesty konkurencji nie wywarły negatywnego wpływu na uczelnię i studentów. Student, Pabianice

Może coś usprawiedliwia takie działanie uczelni?

Artykuł jest tendencyjny, a jego tytuł właściwie jest wyrokiem i "zaciąga" tanią sensacją. Nie doczytałem się jak to wygląda z drugiej strony, co o tym sądzą władze uczelni i czy jest może coś, co usprawiedliwia takie działanie. Praca dziennikarza chyba powinna polegać na dochodzeniu prawdy. Sebastian Houmrani

Oto mój osąd

Szkoda, że "Gazeta" już w tytule formułuje (co najmniej wątpliwą) ocenę uczelni. Jak wynika z tekstu artykułu - uczelnia jest legalna (odpowiednio zarejestrowana) - zastrzeżenia dotyczą miejsc działania "w terenie" - rozwiązaniem jest uzyskanie legalizacji dla tych "filii".

Merytoryczna jakość zajęć, działalności pedagogicznej itp. - powinna podlegać normalnej, rutynowej kontroli odpowiedniego ministerstwa, bo tutaj leży ewentualna prawdziwa szkodliwość działania uczelni poniżej poziomu krajowego, a nie w niezarejestrowaniu filii.

Jeśli uczelnia funkcjonuje i jednym z pozytywnych argumentów tam studiujących jest właśnie działanie "w terenie" i niekonieczność przyjazdu na tzw. "spędy" do Łodzi - to należy się poważnie zastanowić nad usprawnieniem takich form działania i je wspierać.

Zarówno kontrola merytoryczna uczelni jak i uzupełnienie potrzebnych formalności (wobec "filii" terenowych) powinno owocować wykształceniem dodatkowej liczby młodych ludzi. Maciej T.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.