Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W ramach prowadzonej przez Was akcji POLSKIE DROGI tą drogą chciałbym zabrać głos w tej sprawie. Jestem kierowca od blisko 40 lat, ale takiej agresji, takiego chamstwa i bezkarnego sobiepaństwa na drogach jak dotychczas nigdy i nigdzie nie widziałem, a to co się dzieje na polskich drogach to istna martyrologia.

Uważam, że grubo ponad 50% tego zła, które widzimy na naszych drogach zawdzięczamy naszej policji i służbom odpowiedzialnym za egzekucję prawa w Polsce. Poczynając od stanowiących prawo w Sejmie, bo tylko w Polsce kierowców dzieli się na tych lepszych i gorszych w postaci legalizacji jednym jazdy bez zapiętych pasów np. kierowcom taxi - nawet w czasie, gdy jadą bez pasażera. Tylko w Polsce różnego rodzaju konwojenci bezkarnie jeżdżą bez zapiętych pasów. Policja - oczywiście jadąca bez aresztowanych - również wyjątkowo zapina pasy. Tylko w Polsce utarło się określanie jazdy na wczesnych żółtych światłach, środkowych i późnych żółtych, wczesnych czerwonych itd.

Tylko w Polsce kierowcy bez wyjątku BEZKARNIE zmieniają pasy ruchu, a ostatnio coraz częściej również zmieniają kierunki jazdy (zjazd na

skrzyżowaniu w inną ulice ) bez wcześniejszej sygnalizacji kierunkowskazem (vide program TVN TURBO Uwaga Pirat który jest kwintesencją zachowań polskich kierowców, gdzie policjantów nagrywających jazdę tzw piratów interesuje tylko i wyłącznie szybkość jazdy, chociaż program ten jest swego rodzaju programem edukacyjnym i powinien piętnować taką nonszalancje).

Tylko w Polsce pomimo zdecydowanych unormowań prawnych kierowca po zatrzymaniu przez policje do kontroli wysiada nieproszony z samochodu zanim podejdzie do niego kontrolujący policjant. Wszędzie w Europie taki delikwent przeczołgany byłby przez policjanta po asfalcie, ale u nas? - przecież to taki drobiazg.

Tylko w Polsce zatrzymany przez policje kierowca za znaczne przekroczenie szybkości BEZKARNIE targuje się o wysokość mandatu i punktów.

TYLKO W POLSCE POLICJA NIE REAGUJE NA OFOLIOWANE SZYBY przednie boczne, a także czołowe przednie. Tylko w Polsce stojący przy drodze policjanci udają że nie widzą jadących i rozmawiających przez telefon, bez zapiętych pasów, a przecież już się mówi o zakazie palenia w czasie jazdy.

Śmiać się chce na myśl o egzekucji tego wszystkiego. Tylko w Polsce bezkarnie można zatrzymać samochód w miejscu, w którym obowiązuje zakaz postoju, włączyć światła awaryjne i pójść sobie spokojnie robić zakupy w pobliskim sklepie.

Proszę posłuchać w eterze rozmów poprzez radia CB polskich kierowców. W 90% tych rozmów są tylko wyzwiska, narzekania w stylu "gdzie k...

jedziesz, jak k... patrzysz, gdzie k.. skręcasz itd itp.

TO WSZYSTKO BIERZE SIE Z POBŁAŻANIA LATAMI I PATRZENIA PRZEZ PALCE PRZEZ POLICJE, STRAŻ MIEJSKĄ I INNE SŁUŻBY POWOŁANE DO EGZEKUCJI PRAWA, A PRAWA O RUCHU DROGOWYM W SZCZEGÓLNOŚCI.

Szanowni Państwo

BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA!!!

U nas utarło się, że policja, Straż Miejska i inni przez palce patrzą na drobne przewinienia (postój na zakazie, nieużywanie kierunkowskazów, wjazd na tzw. wczesnym żółtym, a zdarza się na czerwonym, zajeżdżanie jeden drugiemu drogi bez sygnalizacji nawet wtedy, gdy jedzie obok radiowóz policyjny, jazda bez włączonych świateł, bez zapiętych pasów itd ). A taka tolerancja rozzuchwala.

Dziś bezkarnie postawiłem samochód na tzw. zakazie, jutro przejechałem bezkarnie na żółtych światłach, pojutrze na wczesnych czerwonych, a za dwa dni zabiłem człowieka który przechodził na zielonych światłach. I wiecie co, będę na pewno miał pretensje do zabitego, że wszedł kiedy ja jechałem chociaż miałem czerwone światło. Przecież mógł uważać że ja jadę. Dlatego też uważam, że dopóki nie będzie właściwej egzekucji prawa,

szybkiej egzekucji (niekoniecznie w sądzie, gdyż uważam, że wręczenie mandatu natychmiast po dokonaniu przewinienia to właśnie jest natychmiastowa egzekucja prawa ) dopóty rozpasać się będzie sobiepaństwo, reguła silniejszego na drodze, jadącego silniejszym samochodem, chociaż poklejonego i pospawanego w Niemczech po wypadku i sprzedanego do Polski.

A policjanci muszą się określić, czy chcą widzieć co się wokół nich na drogach dzieje i natychmiast reagować bez względu na to jaka o nich będzie krążyć opinia(karać ), czekać na laurki w postaci "ludzki policjant" i dać sobie spokój z pracą w tej instytucji. Bo nie może być tak, jak niedawno w Białymstoku, gdzie na skrzyżowaniu (na chodniku ) stoi radiowóz służby drogowej , obok niego policjant zmęczonym wzrokiem odprowadzający podjeżdżające i odjeżdżające spod świateł samochody, a w nich w co drugim kierowcy i pasażerowie bez zapiętych pasów, rozmawiający przez telefon.

Na moja uwagę dlaczego nie reaguje i chociaż palcem nie pogrozi im za to, on odpowiada: "jestem tu po co innego". Gdy zapytałem jakby zobaczył mordowanego obok człowieka to też by nie reagował, bo stoi tu w innej sprawie, bez słowa wsiadł do radiowozu i odjechał na następne skrzyżowanie.

Tak egzekwuje się prawo ruchu drogowego w Polsce. Z tego tytułu mamy to co mamy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.