Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jedna z głównych ulic, mnóstwo podwórek, dziesiątki dzieci. Od strony domów chodnik niebezpieczny, blisko krawędzi jezdni, po której niejeden kierowca jeździ z prędkością dobrze ponad 90km/h. Urząd miasta, poinformowany, postawił znak - zezwalający na wyprzedzanie!

Już bez tego jest bardzo niebezpiecznie. Przy drodze zatrzymują się autobusy (bez zajezdni), w okolicach biegają psy, później jest bardzo stroma górka, gdzie już kilku uczniów zostało potrąconych, bo zimą jest oblodzona, a kierowcy nie zachowują dozwolonej prędkości. Żeby wyjechać z podwórka można czekać nawet 20 minut, a jazda rowerem graniczy z samobójstwem.

Błagam, zróbcie z tym coś!

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.