Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
''Tym wychuchanym humanistycznym mimozom sens życia zapewnia praca - ułożenie sobie życia zostawiają na wieczne 'później'. Bo nigdy nie są pewni swoich uczuć. Gnojki za nic nie wezmą odpowiedzialności! I mają jakiś pieprzony weltschmerz, w który my - kobiety - powinnyśmy się wsłuchać! Nie mają za grosz męskości! Niczego tchórze nie zaryzykują! Nawet głupiego pocałunku'' - napisała w swoim liście ''Tchórzliwi trzydziestolatkowie" Agata. Uderz w stół, odezwali się...

Tchórzliwi trzydziestolatkowie, czyli polowanie na jelenia

Do Agaty i jej podobnych. Nie możesz zrozumieć, że jesteś sama? Po przeczytaniu całej Twojej wypowiedzi o facetach wydaje się to dość oczywiste.

Przecież Tobie nie chodzi o facetów, tylko o to, żeby mieć rodzinę. Facet jest Ci potrzebny tylko po to, żeby zaspokoić Twój instynkt macierzyński. Skoro piszesz o tym otwarcie, podejrzewam, że zachowujesz się podobnie i faceci, z którymi się spotykasz dość szybko to wyczuwają. Nic dziwnego, że po paru randkach znikają. Może są i głupi, ale nie aż tak naiwni, jakby by CI się to wydawało. Głupio pisać o tak oczywistych sprawach, ale chyba wiesz o tym, że faceci nie posiadają biologicznie wbudowanego instynktu macierzyńskiego. Posiadanie dzieci nie jest dla nich atrakcją samą w sobie. To, że jesteś ładna i wysoka, to nie jest wystarczający powód, żeby pozbawiać się swobody i wolności, brać na siebie jakieś zobowiązania.

A swoją drogą, Twoje wyobrażenia o ideale męskości są nie mniej bzdurne jak mit romantycznej miłości, z której pokpiwasz u swoich facetów. Skąd wzięłaś tę bzdurę, że męskość to przede wszystkim dzikość i siła?! Żyjemy w XXI wieku! Takie cechy to były przydatne, ale u ludzi pierwotnych! Tylko że wtedy facet chwytał kobietę za włosy, ciągnął do jaskini i kopulował, kiedy chciał i jak chciał. O takiej dzikości i sile marzysz?

Według neurobiologii za miłość odpowiadają trzy wzajemnie powiązane układy mózgowe: przywiązania, opieki i seksu. Przywiązanie określa, do kogo zwracamy się o pomoc, opieka rodzi w nas potrzebę pielęgnowania osób, o które najbardziej się troszczymy.

O ile facet nie ogranicza swoich kontaktów z kobietami do zaspokajania swoich potrzeb seksualnych, szuka czegoś więcej. Czy Ty i Twoje koleżanki potraficie to dać facetowi? Te, które potrafią, mają i mężów i dzieci. Krzysztof K.

Też randkowałem, gdzie te kobiety?

Z uwagą, a nawet niedowierzaniem przeczytałem list "Tchórzliwi trzydziestolatkowie" podpisany przez Agatę. Zabawne:) Nie chce mi się opisywać szczegółowo spotkań z kobietami w wieku 26-30 lat, jakie ja odbyłem w 2008 roku. Ale po nich mam tak samo jak autorka niechęć do jakichkolwiek spotkań na jakiś czas.

Wnioski: współczesna wolna trzydziestolatka nie chce się wiązać, bo:

- kariera jest dla niej ważniejsza, dzieci nie potrzebuje

- bo przeżywa aktualnie długotrwałe załamanie po byłym i właściwie jeszcze nie wie

- otwarcie przyznaje, że prowadzi swoisty casting na zasadzie 1 z 10

- pędzi na zasadzie bolidu Formuły 1. Po pierwszym spotkaniu jest w stanie poukładać sobie życie ze mną, wyznaje mi miłość. ehm:), zaborczo wkracza od razu w twoje życie

- jest anty do wszystkich facetów i ma żal na cały świat, że jej nie rozumie

- jest wolnym duchem, freesingielką z mnóstwem znajomych, nie będzie żaden facet w jej życiu mieszał.

No to pytam, gdzie są te wolne spragnione miłości trzydziestolatki? Bo ja myślę, że powychodziły za mąż, albo powyjeżdżały z Polski. Alex

Propozycja randki

Zabawny tekst. Przeczytałem z uśmiechem od ucha do ucha. Aż mam wątpliwości, czy to przypadkiem dla jaj jakiś facet sobie nie napisał.

Jeżeli jednak autorka Agata jest naprawdę kobietą, to serdeczna prośba o przekazanie jej: "Droga Agato! Zachwyciłaś mnie swoim tekstem. Proponuję spotkanie. Może nie jestem superładny, ale wysoki i pewny siebie na pewno. I o mnie też mówią, że inni(e) się mnie boją. Mówią jeszcze, że dobrze całuję, choć niedługo minie rok, od kiedy przestałem to ćwiczyć. Ale poradzimy sobie. Czekam 3 dni..." R.

Uśmiałem się

Artykuł pierwsza klasa! Uśmiałem się strasznie. Mam dopiero (a może aż...) 28 lat, ale doskonale zdaję sobie sprawę z rzeczy, o których pisze Agata. Myślę jednak, ze trafia na niewłaściwych mężczyzn... i właściwie uważam, że jeśli dalej będzie czekać na tych, którzy mają ją zdobywać, całować, to może pozostać panną. Czasy się zmieniają i mężczyźni niestety też.

Nie jest to zbyt głęboka myśl, ale... cały czas się śmieje. Doskonały tekst. I proszę przekazać, jeśli to możliwe, wyrazy uznania dla Agaty. Podejrzewam, że jej do śmiechu nie jest, ale co tam!:) Wojtek

Strzał w ''10''!

Często tacy "starzy" kawalerowie wychodzą spod skrzydeł samotnych matek, choćby wdów. Innym może brak stanowczości, by przeciwstawić się, zwłaszcza apodyktyczności, zaborczości. Nasuwa skojarzenie "nieprzeciętej pępowiny". Przeciwne zdominowanym synom Kobiety!

Warto brać sprawy we własne ręce i nie zniechęcajcie się za łatwo, tu potrzebna amerykanizacja życia! Pewien znany specjalista ds. rodzin: dr Jacek Pulikowski, przytacza autentyczny tekst dorosłego, mającego żenić się faceta: "Ja mojej mamusi nie opuszczę nigdy!". Sic! Wyszedł, trzaskając drzwiami.

Wspominał dr Pulikowski, że do tamtego małżeństwa nie doszło - i dodał - pewno na całe szczęście... Ilu chce, a nie potrafi przeciwstawić się własnym matkom mówiącym np.: "To JA nie będę dla ciebie najważniejsza?", "Opuściłbyś mnie?" etc. - tonem żalu i pretensji. No comments! Michał G.

Córka ma ten sam problem

Mam 30-letnią córkę, jest lekarką, widzę te same problemy, mają je kobiety, które są samodzielne i są na wyższym poziomie. Historia dość często spotykana. Nie wiem tylko, w czym, tak naprawdę, tkwi przyczyna? Karol

Jesteś wysoka, ładna i pewna siebie

Dodałbym jeszcze jedno - jesteś szalenie oryginalna. Według powszechnego stereotypu każdy mężczyzna myśli tylko o tym, by zbliżyć się do kobiety (zwłaszcza tak atrakcyjnej jak TY). A Ty zarzucasz panom, że chodzą z Tobą przez trzy miesiące i nie potrafią się zdobyć choćby na głupi pocałunek. O co chodzi, pytasz. Nie wiem, nie znam Cię. To Ty musisz znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Ale zamiast studiować poradniki i techniki i zastanawiać się, czy po fajnym spotkaniu możesz pierwsza wysłać SMS-a, czy nie, pomyśl trochę, czego tak naprawdę oczekujesz od mężczyzn i czego oni oczekują od Ciebie. Różnimy się, owszem, ale pewne pragnienia mamy takie same. Chcemy czuć się akceptowani, rozumiani, szanowani.

W Twoim liście przeraziło mnie, jak opisujesz wszystkich facetów, których spotkałaś na swojej drodze. Czy taka mądra dziewczyna nie słyszała nigdy o czymś takim jak rachunek prawdopodobieństwa? Czy nie wydało Ci się podejrzane, że każdy facet, w którym widziałaś potencjalnego partnera, okazał się dupkiem i mięczakiem?

Do tego oni wszystko robią źle! Nawet gość, który chce się przytulić do Ciebie w kinie, według Ciebie "wierci się w fotelu, by w końcu znaleźć najwygodniejszą pozycję na Tobie".

Jak Ty ich strasznie nienawidzisz! Co więcej, to, co Ci się dotąd przytrafiło, aproksymujesz na przyszłość ("patrzę na tych gnojków i odechciewa mi się"). Czy Ty chciałabyś całować się z kimś, kto uważa Cię za szmatę?

Agato, Twój list jest zgrabnie napisany i atrakcyjną formą maskuje naprawdę głęboki problem. Myślę, że z Tobą jest podobnie. Coś siedzi w Tobie, co sprawia, że mężczyźni nie chcą wchodzić z Tobą w związki.

To, że jesteś ładna, wysoka i pewna siebie, nie ma nic do rzeczy. Fajnie jest mieć ładną, wysoką i pewną siebie partnerkę, która wystąpiła u Polańskiego i którą można pochwalić się w towarzystwie. Ale mężczyzna (podobnie jak i kobieta) myślący o związku nie tego albo przynajmniej nie tylko tego szuka.

To, że jesteś atrakcyjna, sprawia, że jesteś przez mężczyzn zauważana i łatwo Ci nawiązać pierwszy kontakt (nie zastanawiałaś się pewnie, jak trudne jest to dla wielu kobiet, które są albo uważają się za brzydkie, niskie i mało pewne siebie). Ale później coś idzie nie tak.

W swoim liście piszesz: "jestem doskonałym towarem, ale żaden głupi klient nie chce go kupić". Może lepiej, żebyś zamiast "Mężczyźni są z Marsa" poczytała sobie jakiś dobry podręcznik marketingu. Sorry, sprawa jest zbyt poważna na żarty.

Nie wiem, jak uniknąć banału, ale każdy związek polega na wzajemności. Na dawaniu i braniu. Na budowaniu bliskości. Na wzajemnym zaufaniu i widzeniu w partnerze pozytywnych cech. Dla takiego związku większość mężczyzn zaryzykuje znacznie więcej niż pocałunek.

Agato, drażnią Cię bliscy, którzy ciągle życzą Ci męża i dzieci. Moje życzenia są inne. Ja życzę Ci (bo czuję do Ciebie podświadomą sympatię), żebyś - dopóki jesteś w Takim stanie jak teraz - nie spotkała faceta, który zdecydowałby się z Tobą związać, bo to będzie katastrofa.

Przyczyna Twoich problemów jest w Tobie. Pomyśl o tym, postaraj się coś zmienić w sobie i zaakceptować niedoskonałości innych. Wejdź też w buty swoich potencjalnych partnerów i zastanów się, czego oni mogą oczekiwać od Ciebie. Jeżeli Ci się uda - usta spuchną Ci od nieustannych pocałunków. Czego Ci gorąco życzę. Maciej Grzegrzółka

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.