Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W sierpniu 1980 pracowałem na kopalni "Rudna" w Polkowicach, oczywiście wstąpiłem do Solidarności.15 sierpnia rozpoczął się strajk na "Rudnej" zakończony po podpisaniu "porozumień gdańskich." Do Gdańska pojechali przedstawiciele Komisji Zakładowej. My tutaj na miejscu mieliśmy ubaw z żołnierzy sowieckich, którzy gnębieni stanem alarmowym przez swoich wodzów pytali z przestrachem "szto eto za gienerał Wałęsa?". Panie Prezydencie - w imieniu własnym jak i tych kolegów, którzy trwali przy Panu wtedy i teraz, życzę pogody ducha i nie przejmowania się ujadaniem tych piesków na kaczych łapach. Zwyciężał Pan wtedy - zwycięży i teraz, a z nimi policzymy się pokojowo przy urnie wyborczej. Niepokoi mnie tylko słabe poparcie dla Pana ze strony premiera i brak odpowiednich działań, które może wykonać rząd i sejm - choćby takich, o których pisze M. Czech w Wyborczej... Życzę pomyślności.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.