Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Początek września

Jak byłam dzieckiem, kochałam początek roku szkolnego, bo w ogóle lubiłam chodzić do szkoły. Ja w ogóle lubię życie, więc mnie wszystko cieszy. No i tak - wrzesień to był czas popołudniowego codziennego ogniska z dziadkiem Wróblem na działeczce (serio codziennego), podjadania ostatnich malin i zbierania orzechów włoskich oraz niezapomniane chwile w kuchni błotnej. Dziadek potrafił odzyskać absolutnie każdą puszkę, słoik i przepalony garnek, który trafiał na moją ławę pod nasz orzech (mój i dziadka), a potem gotowałam zupy z trawy i błota.

Najcenniejsze są wspomnienia

W zasadzie nic mi bardziej się nie przypomina z dzieciństwa niż jesień i dziadek, ognisko, ogródek, orzechy i grzebanie w kompoście, moczenie ślimaków pod kranem, rosówy i zagonek ziemniaków tuż za grządką marcinków. Latem była wieś i dojenie krowy, ale tak naprawdę to wolałam wrzesień z dziadkiem, liście w parku i leniwe kluski! Nie zapominajcie o tym, zapisując dziecko na czwarte w tygodniu zajęcia dodatkowe.

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.