Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan poseł Marek Migalski rozpalił internet do czerwoności, porównując karmienie piersią do sikania i puszczania bąków. Kolejny raz poszliśmy na noże, czy wolno piersią karmić publicznie, czy się nie godzi. Co o tym myślę? Otóż wiersz napisałam. Pierwszy w życiu.

Powiła Matka dziecko, pierwsze w swej karierze, karmić będzie piersią, wszak je kocha szczerze. Noce nieprzespane, piersi pogryzione, karmi Matka dziecko, oczy ma szalone.

Ból okropny męczy, od świtu do nocy, na forach mówili, niech jej nie zaskoczy. Że karmić tak trzeba, choć boli okrutnie, więc Matka się z bólem zbratała jak z trutniem.

Dziecko najważniejsze, sprawa oczywista, wyrośnie inżynier, a może artysta. Mleko rzeką płynie, cieszy się już Matka, że Babcia nie powie: butelką? wariatka!

Z drugiej jednak strony, Matkę strach obleciał, że na ławce w parku napotka człowieka, co jej powie: babo! a byś się wstydziła, byś się z tym swym cycem, w piekle usmażyła.

Dziecko głośno kwili, do domu daleko, Matka sobie myśli, przecież w piersi mleko. W ustronnym zakątku, cichutko przysiada, chce nakarmić Malca, chociaż nie wypada.

Wtem biegnie z laseczką jedna starsza Pani, kto to widział w świecie! Piersi, mleko, stanik? Chowaj to kobieto, karmić w domu trzeba albo w toalecie, jak się w izbie nie da.

Żadne restauracje, żadne dworce, parki, od tego mieszkania ciemne zakamarki. Znów Matka na fora biegnie po ratunek, jaki w tym karmieniu obrać ma kierunek.

Wnet jej jeden poseł na pomoc już leci, Pan Marek Migalski, co sam nie ma dzieci. Sikać, bąki puszczać, naturalna sprawa, pierś i mleko? Szantaż! Tak się nie umawia!

Siadła smutna Matka, Matka zrozpaczona, nic już nie rozumie, czemu winna ona. Skoro karmić piersią publicznie nie może, to zakończy mękę, tak sobie pomoże.

Po butelkę sięga, mleko dla geniuszy, w aptece kupiła, już jej nikt nie ruszy. A koncern kolejny już rączki zaciera, i na Matce liczy zarobione zera.



Więcej tekstów Autorki znajdziecie na jej blogu: scenyzniemegokina.pl

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.