Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Brzuch papieża, czyli jak dostałam w twarz

Gdy przeczytałam słowa Jana Rokity na temat papieża, to poczułam jakby smagnięcie batem. Pomijam już zupełnie niestosowne uwagi o brzuchu Franciszka i jego żarłoczności, ale najbardziej uderzyło mnie takie stwierdzenie:

"On okazuje czułość, żebrakom, prostytutkom, więźniom. Chciałbym, żeby tą czułość okazał także kapłanom" (cały tekst tutaj)

Wiecie, co mi przyszło do głowy? Z pewnością wielu z Was też... Czyż Jezus nie mówił, że cudzołożnice i celnicy ubiegną m.in kapłanów w drodze do Królestwa? Czy wielokrotnie nie podkreślał, że to ci grzeszni i najbardziej pogardzani będą faktycznie siedzieć u Jego boku?

Czy Jan Rokita zrobił to porównanie celowo? Nie wiem. Ale wyszło, jak wyszło. Ja osobiście, jak widać, jestem lewakiem, bo właśnie ten aspekt pontyfikatu najbardziej mi zaimponował. I zamiast bylejakości i miałkości w większości wypowiedzi papieża widzę miłość do ludzi, skromność, spontaniczność i pokorę. A to cenię zdecydowanie najbardziej. Dotkliwie odczułam ciszę w Auschwitz, pasują mi słowa w księdze pamiątkowej: "Panie, miej litość nad Twoim ludem! Panie, przebacz tyle okrucieństwa". Czyż nie są idealnym odzwierciedleniem miejsca zagłady, ale także tego, co dzieje się wokół nas codziennie?

Czyż to nie ironia, że Franciszek stał się idolem ateistki?

Miałam nadzieję, że w obliczu Światowych Dni Młodzieży i odwiedzin papieża ludzie w Polsce pogodzą się i skończymy jałową walkę. Słowa Jana Rokity napełniają mnie obawą, że już nic nie jest w stanie zakończyć bratobójczej walki na słowa. Skoro papież jest miałkim lewakiem, a nie głową Kościoła, której należy się szacunek i posłuch... Innego, większego autorytetu już nie ma. I codziennie mam wrażenie (nasila się od 10 lat), że gdyby Jezus przyszedł teraz do Polski, to dostałby w najlepszym razie kilka wyzwisk, może szarpnięć i popchnięć... Może miałby także swoich uczniów, ale sytuacja by się powtórzyła. Nie ma co obrzucać Żydów błotem. Teraz też byśmy Go zabili... Miał przecież takie głupie pomysły: "Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj". (Mt 5, 23-24). I głupsze jeszcze: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". (Mt 25, 40)
*Autorka bloguje na: Okiem obserwatora

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.