Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Do szewskiej pasji doprowadza mnie niesymetryczność w stosunkach między Kościołem katolickim a państwem polskim, mimo zagwarantowanej przez konkordat niezależności obu podmiotów.

Artykuł 1 konkordatu stwierdza: "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".

Z powyższego wynika, że żadna ze stron umowy (konkordat jest umową międzynarodową) nie ma prawa wtrącać się w tworzenie prawa przez drugą umawiającą się stronę. Taki bowiem sens ma termin "autonomia" - jest to przywilej niezależnego stanowienia norm prawnych; samodzielność, niezależność lub niezawisłość prawna.

Kościół katolicki przyznaje sobie jednak prawo do zajmowania stanowiska w sprawach społecznych. Czym innym jest wyrażanie opinii lub formułowanie zaleceń, czym innym zaś - próby wpływania na kształt prawodawstwa drugiej strony umowy. Rzeczą w zasadzie nie do pomyślenia jest, żeby Polska wywierała nacisk na biskupów w sprawie brzmienia kanonów kodeksu prawa kanonicznego. Mało kto jednak zauważa, że równie niedopuszczalne jest, gdy przedstawiciele Kościoła usiłują aktywnie wpływać na treść polskich ustaw. Jest to zjawisko tak częste, że opinia publiczna nie widzi w tym nic zdrożnego.

W sprawie całkowitego zakazu aborcji hierarchowie osobiście prowadzą regularną kampanię propagandową na rzecz niedozwolonego przez konkordat wpływania na polskie prawodawstwo. Wywierają też bezpośredni nacisk na polityków. Świadomie zatem i z premedytacją dopuszczają się łamania umowy międzynarodowej. Obłudnie zobowiązali się do przestrzegania tej umowy i łamią jej postanowienia. Mimo że w konkordacie nie ma ani jednego zobowiązania, któremu podlegałby Kościół katolicki (sic!). Zobowiązania konkordatowe dotyczą wyłącznie Rzeczypospolitej Polskiej, wszystkie przywileje zaś, regulowane przez tę umowę, dane są Kościołowi. Mimo jawnie poddańczego dla Polski charakteru konkordatu hierarchom wciąż jest za mało.

Kiedy nastąpi kres rosnących żądań biskupów?

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

REGULAMIN użytkownika "Gazety Wyborczej" >>>

Szanowni Państwo,
kontynuujemy prace nad systemem komentarzy i ich ocen. Wspólnie możemy sprawić, że nasze forum będzie miejscem przyjaznym i wolnym od agresji. Pomóżcie nam:
- nie dyskutujcie z trollami,
- jeśli widzicie komentarze, które powinny być skasowane -- zgłoście je moderatorowi, poprzez kliknięcie kosza przy wpisie.
- wpisy i uwagi do systemu moderacji przysyłajcie mailem na adres forum@wyborcza.pl
Dziękujemy.




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.