Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Oto pełna treść listu:

List otwarty i zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa

Adresaci:
Zbigniew Ziobro, Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości
Mariusz Kamiński, Minister Koordynator Służb Specjalnych

Panowie!

Jestem jedną z kilkudziesięciu osób prowadzących od jakiegoś czasu protest obywatelskiego nieposłuszeństwa, o którym wiadomo podlegającym Panom służbom. Protest ów dotyczy notorycznego i bezczelnego łamania podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa oraz bezpośrednich naruszeń Konstytucji RP przez najwyższych funkcjonariuszy państwa - te czyny państwowych dostojników są zresztą również znane nie tylko wspomnianym służbom, ale także Panom, więc opisywać ich tu nie trzeba.

Protest polega na publicznym znieważaniu p. Andrzeja Dudy poprzez nazywanie go łgarzem i krzywoprzysięzcą, co narusza Art. 135. § 2. kodeksu karnego i jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności, urzędowo ściganym z oskarżenia publicznego. 

Wobec bierności prokuratury w tej sprawie zawiadomienia o przestępstwie wysłali sami uczestnicy protestu, ja również. To oczywiście dlatego, że polityczny proces o zniewagę prezydenta leży w interesie prowadzonego przez nas protestu, natomiast nie leży w interesie rządzącej dzisiaj większości, znieważanego p. Dudy, Panów oraz prawdopodobnie samych prokuratur. Oficjalnie zawiadomione prokuratury musiały wszcząć postępowania. Wiem o postępowaniu w Warszawie (nr sprawy PR 4 DS. 141.2016) i we Wrocławiu (nr DI 5602/90/16/AKA). Spodziewamy się jednak decyzji o umorzeniu, bardzo zresztą ciekawi uzasadnienia. 

Panie Ziobro!

Jest Pan dzisiaj - jak Pan sobie wymarzył - szefem prokuratorów. Ma Pan możliwość ingerencji w każde prowadzone w Polsce postępowanie. Proszę ingerować! Ma Pan do czynienia z ewidentnym przestępstwem, jawną deklaracją jego kontynuacji i eskalacji. Co więcej, ma Pan do czynienia również z organizacją, której celem jest ów przestępczy proceder. Czy to nie takie właśnie spiski i układy były treścią Pańskiej misji politycznej? Do dzieła zatem! Liczę, że Pańskie charakterystyczne pojmowanie patriotyzmu w połączeniu z Pańskimi bardzo specyficznymi, szeroko znanymi kwalifikacjami intelektualnymi, etycznymi, politycznymi oraz prawniczymi, przyniesie wreszcie owoce. Zawiadamiam Pana o własnym przestępstwie oraz zwracam Pańską uwagę na opieszałość podlegających Panu prokuratorów, stanowczo żądając przewidzianej prawem reakcji.

Wymierzone w p. Dudę zniewagi nie ustaną i będą eskalowane - o czym otwarcie Pana uprzedzam. W pewnej toalecie napisano o p. Dudzie - zechce mi Pan wybaczyć - "Dupa". Określeń tego rodzaju unikam jako przede wszystkim nieprecyzyjnych, starając się mówić raczej to, czego prawdziwość da się bez wątpliwości łatwo wykazać. Dowód "dupowatości" byłby oczywiście - sam Pan to z pewnością rozumie - trudny do przeprowadzenia w odniesieniu do kogokolwiek opisanego takim epitetem, głównie z powodu niejasnej definicji. Trzeba jednak powiedzieć, że Andrzej Duda - jak nam obu wiadomo - czyni starania wyjątkowo intensywne, by kryteria wszelkiej dającej się tu pomyśleć definicji spełnić, w zasadzie niczym innym się nie zajmując. Na ten poziom języka raczej nie zejdę, niemniej wzmocnić zarówno określenia, jak formę protestu da się z łatwością i postępowanie p. Dudy uzasadnia to w pełni. Zarzutów z Art. 135. prokuratura uniknąć wobec tego nie zdoła, byłoby zatem zdecydowanie lepiej dla wszystkich zainteresowanych, w tym dla p. Dudy, a zwłaszcza dla urzędu, który on każdego dnia profanuje, gdyby sprawę doprowadzić do procesu w możliwie krótkim terminie, oszczędzając wszystkim kłopotu i zażenowania, nieprawdaż?

Dowiaduję się jednak - bez większego zaskoczenia, bo przecież tego się spodziewałem - że pozwala Pan swemu koledze z rządu nasyłać na mnie szpicli i szukać raczej haków, niż postawić mnie przed sądem zgodnie z prawem, które świadomie łamię. Powinien Pan zostać poinformowany, że to jest tchórzliwe i niegodne postępowanie. Dokładnie w ten sam sposób postępowały z opozycjonistami komunistyczne władze - Panom również brak odwagi, by otwarcie wytoczyć proces w politycznej sprawie niewygodnego dla Was protestu, a zamiast tego swoim i dawnym esbeków obyczajem knujecie, mataczycie i prowokujecie. 

Panie Kamiński!

Oto kontaktuje się ze mną pewien człowiek z mętną propozycją finansowania założonej niegdyś przeze mnie i dziś niestety martwej fundacji edukacyjnej. Człowiek ów korzysta z numeru telefonu, który mógł poznać wyłącznie w jednym miejscu na świecie - w dziale kontroli pewnego urzędu skarbowego, który nadzorował i kontrolował szwankującą sprawozdawczość tej fundacji. Ów rzekomy inwestor oczywiście nie jest pracownikiem skarbówki. Nikt w zwykłym trybie nie uzyskałby dostępu do tego numeru i nie byłby w stanie skojarzyć go z moją osobą, jest więc najzupełniej jasne, że dzwonił do mnie ktoś, kto do tych informacji miał dostęp, a zatem ktoś z podlegających Panu służb. 

Nie stało mi się nic złego, ani w najmniejszym stopniu zaskakującego - ot, Pański niezbyt rozgarnięty szpicel poznał w efekcie mój właściwy numer telefonu, trudny do ustalenia w zwykły sposób, i wykorzystał tę wiedzę w sposób dla szpicli typowy.

Z całą pewnością będzie Pan twierdził, że nie wie niczego o żadnej wymierzonej we mnie akcji. Powody, dla których jestem jej pewien, wyłożyłem w zarysie. Innych dowodów proszę ode mnie nie oczekiwać - nie widzę powodu do ich zbierania i tym bardziej ujawniania. W bandycki sposób nocami narzuciliście Polsce i jej obywatelom bandyckie prawo. Nikt poza Wami i Waszymi funkcjonariuszami nie ma już dostępu do danych o działaniach podlegających Wam służb - załatwiliście to sobie, zmieniając ustrój parlamentarnych komisji. Nowe prawo o służbach i o inwigilacji czyni już lub uczyni wkrótce legalnymi te działania, za które raz już został Pan skazany przez sąd działający w imieniu Rzeczypospolitej, Panie Kamiński. Nie ma już dziś w Polsce instytucji ani instrumentów prawnych, za pomocą których mógłbym dostarczyć dowodów ponad to, co przedstawiłem, i wobec tego czuję się zwolniony z tego obowiązku. 

Istnieje jednak jeszcze Konstytucja RP. Pan nie powinien pełnić w Rzeczypospolitej żadnych państwowych funkcji, dopóki niezawisłe sądy nie rozstrzygną na Pańską korzyść spraw karnych, które Panu wytoczono. Działania wobec mnie, Panie Kamiński, jeśli będzie je Pan kontynuował, są recydywą dokładnie tego samego przestępstwa, za które raz już został Pan skazany. Uchwalane nocą ustawy o służbach, połączone z zablokowaniem Trybunału Konstytucyjnego, który mógłby orzec ich niekonstytucyjność, są oczywiście niezbędnym tłem tego przestępczego procederu. W praworządnym państwie nie ma miejsca dla szpicli i ich metod, proszę Pana, a Pan jest szpiclem.

Pan jest nie tylko szpiclem, ale również przestępcą, Panie Kamiński! I to notorycznym. Oświadczam to Panu z całą mocą publicznie i przypominam, że wielokrotnie zapowiadał Pan wytoczenie procesu każdemu, kto Pana tak nazwie. Niech więc Pan wytacza! Niech się Pan przestanie tchórzliwie chować za niewinnym ułaskawieniem Pańskiego partyjnego kolegi i niech Pan stanie przed sądem, bo tam od dawna jest Pańskie miejsce. Jestem gotów pójść do tego sądu wraz z Panem i godzę się zamiast Pana wystąpić w roli oskarżonego - byleby tylko Pańskie przestępcze działania stały się przedmiotem postępowania. Starczy Panu odwagi, by podjąć wyzwanie zwykłego obywatela? Czy nadal będzie Pan tchórzliwie napuszczał na mnie swoich przygłupich agentów?

Panowie!

Art. 135! Złamałem go! Oczekuję procesu w tej sprawie, a nie w żadnej innej! Macie w sobie dość przyzwoitości?

Paweł Kasprzak, 15 marca 2016



* Paweł Kasprzak, opozycjonista w czasach PRL, współzałożyciel Niezależnego Zrzeszenia Studentów, współpracownik Studenckiego Komitetu Solidarności, współtwórca Solidarności Polsko-Czeskiej (Czechosłowackiej), działacz "Solidarności" (RKW Frasyniuka), uczestnik Pomarańczowej Alternatywy, działacz założonego w 1985 r. ruchu Wolność i Pokój.




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.