Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Manula Kalicka, autorka materiału o Annie Marii Anders, kandydatce PiS na senatora, zamieszczonego na oficjalnej stronie KOD-u nie omieszkała podkreślić pochodzenia jej ojca (gen. Władysława Andersa) - niemieckie, i jego wyznania - ewangelickie. A więc jedno i drugie "nie nasze". Tego argumentu nie podnosili nawet historycy z PZPR, którzy wylewali na generała kubły pomyj.

Mało tego - okazuje się, że kandydatka PiS-u mamę też ma godną zlustrowania. Wg wspomnianej autorki była ona Ukrainką, co gorsza wyznania grekokatolickiego. Oczywistym jest, że córka takich rodziców nie zasługuje na miejsce w Senacie RP.

Skąd my to znamy? Ależ tak, z teorii prezesa o "Polakach gorszego sortu", z wypowiedzi przedstawicieli rządu o demonstrujących resortowych dzieciach, z ataku na przewodniczącego KOD-u za rzekome błędy jego dziadka. Jak widać szybko się uczymy na najlepszych wzorcach.

A manifestacja KOD-u przeciwko obecności p. Anders na otwarciu wystawy w muzeum imienia jej ojca w Suwałkach? ( Agitacja PiS czy wernisaż? Incydent na wystawie o gen. Andersie) Jaki to miało sens? Co przeszkadzało KOD-erom spytać kandydatkę na zebraniu przedwyborczym choćby o to, co przez tyle lat powstrzymywało ją przed uzyskaniem obywatelstwa kraju, którym chce współrządzić (Pani Anders ma polskie obywatelstwo dopiero od dwóch lat)? Albo sprawdzić (publicznie), co wie naprawdę o rejonie, który chce w Senacie reprezentować, i w ten sposób wykazać fasadowy charakter jej kandydatury? Czy choćby poprosić o wyjaśnienie jej obecności na miesięcznicy smoleńskiej, wśród transparentów oskarżających o zamach, z faktem odrzucenia przez nią teorii smoleńskiego zamachu? Z tego, co wiem, nikt z KOD-u takich pytań kandydatce nie zadawał, co więcej, nie sugerował nawet wyborcom, że mają one znaczenie dla oceny jej wiarygodności. Zamiast tego wybrano protest przeciwko jej obecności na otwarciu wystawy dotyczącej działalności jej ojca. A gdzie, zdaniem protestujących, tego dnia miała być?

Znamy to? Ależ tak! Z bojówek zakłócających wykłady osób nielubianych przez narodowców, z grup młodzieży pokrzykującej bez związku na większości przedwyborczych spotkań prezydenta Komorowskiego. Znamy i potępiamy jako metody niedopuszczalne w "demokratycznym społeczeństwie". To dlaczego je stosujemy?

"Nie ma wątpliwości, że marsz "My naród" przejdzie do historii jako jedno z ważniejszych wydarzeń społecznych w XXI w. Polska od tego momentu jest inna, jest wolna, i jest ich. Wolność to przecież stan umysłu! To ogromnie ważne, bo jest w tym nadzieja. To krok ku świadomości obywatelskiej, ku Politei i Republice. Reszta jest tylko kwestią czasu. Tamci już wiedzą, że przegrali. Przed tą magiczną wspólnotą Polaków i wyzwalaną przezeń siłą, drżeli carowie i tureccy chanowie."

To co powyżej firmuje z kolei portal dziennikarski "Studio Opinii". Na jego stronie ukazało się to kilka dni wcześniej w tekście Piotra Sobieskiego opisującego ostatnią warszawską demonstrację KOD-u, której znaczenie autor porównuje do Konstytucji 3 maja, powstania listopadowego, warszawskiego, wydarzeń Grudnia 1970 i wielu jeszcze innych znamiennych dat z naszej historii. Pogratulować samopoczucia. W tym zestawieniu zaskakuje tylko brak grunwaldzkiego zwycięstwa, choć nadrabiają to "drżący carowie i tureccy (sic) chanowie". Ale nic to, najważniejsze, że Polska jest wolna, a tamci przegrali.

Gdzie jeszcze słyszeliśmy takie zadęcie, triumfalizm, przekonanie o "magicznej wspólnocie" Polaków (tamci, co przegrali, znaczy się, Polakami nie są)? Ależ tak - u ojca Rydzyka, któremu Najświętsza Panienka pomagała zbierać pieniądze na jego radio, u prezesa Kaczyńskiego świętującego zwycięstwo "dobrej zmiany".

Byłoby to może śmieszne, ale nie jest. Zarówno tekst ze strony KOD-u, jak i sympatyzującego z nim "Studia Opinii" łączy przekonanie, że cel uświęca środki. Że po drugiej stronie nie ma Polaków, ba, nie ma nawet ludzi, którzy mają swoją godność i prawo do odmiennego zdania. Są tylko wrogowie, których trzeba unicestwić. Skąd my to znamy?

REGULAMIN użytkownika "Gazety Wyborczej">>>



Szanowni Państwo, kontynuujemy prace nad systemem komentarzy i ich ocen. Wspólnie możemy sprawić, że nasze forum będzie miejscem przyjaznym i wolnym od agresji.

Pomóżcie nam:
- nie dyskutujcie z trollami
- jeśli widzicie komentarze, które powinny być skasowane - zgłoście je moderatorowi poprzez kliknięcie kosza przy wpisie.
- wpisy i uwagi do systemu moderacji przysyłajcie mailem na adres forum@wyborcza.pl

Dziękujemy.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.