Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Teraz wiem, że w molestowaniu seksualnym chodzi o przejęcie kontroli, zdominowanie ofiary, emocjonalną manipulację, odcięcie ewentualnej drogi ucieczki. Nie wyczytałam tego w psychologicznych książkach czy czasopismach, ale dokładnie przeanalizowałam każde zdarzenie, jakie mnie spotkało.

W wieku 15 lat nocowałyśmy z koleżanką w domku na działce jej babci. Kiedy już położyłyśmy się spać, do domku przyszedł jej chłopak. Z kolegą. Kolega od dłuższego czasu był wobec mnie nachalny i wmawiał mi, że powinnam już wiedzieć, o co chodzi w "tych sprawach", że to wstyd, że jeszcze tego nie wiem. A nie wiedziałam, bo nigdy nie miałam chłopaka. Koleżanka i jej chłopak nagle zniknęli, a ja zostałam sama z kolegą. Przyszedł do mojego łóżka, zaczął mnie macać i całować. Sprzeciw uciszył słowami, żebym po prostu się temu poddała. Przekroczył moją bezpieczną granicę. Wyparłam ten incydent.

Co czwarta osoba w Polsce spotkała się z molestowaniem - wynika z badań WO

Kolejny spotkał mnie w liceum, podczas kursu na prawo jazdy. Mój instruktor był byłym wojskowym, co objawiało się u niego nerwowym zachowaniem i autorytarnymi zapędami. Jednocześnie otwarcie ze mną flirtował, opowiadał, że od dawna nie kocha żony, jego żarty pełne były seksualnych podtekstów. Przy tym doskonale wiedział, że nie mogę tak po prostu wyjść z samochodu w obcym mieście (na kurs dojeżdżałam z innej miejscowości), tylko muszę wysiedzieć z nim w tym samochodzie całą godzinę. Pewnego razu kazał mi się zatrzymać pod jakimś blokiem. Okazało się, że tam mieszka. Zapytał, czy nie chciałabym wejść na górę i się ogrzać. Przy kawie - dodał. Odmówiłam.

Drugiego razu godzina jazdy już dobiegała końca, kiedy kazał mi skręcić do przydrożnej restauracji na obrzeżach miasta. Wypiłam grzecznie kawę, porozmawiałam półsłówkami, a kiedy już bezpiecznie dojechałam do domu, wzięłam długi prysznic. Trzeciego razu, kiedy już miałam wychodzić z samochodu, chciał mnie pocałować. Do tej pory nie mam ochoty na "naukę jazdy". Egzaminu na prawo jazdy nie zdałam.

Polecamy: "Stalking. To nie jest miłość, to prześladowanie"

Trzecia sytuacja zdarzyła mi się podczas wakacji nad morzem. Wracałam z klubu do domu. Szłam długą, samotną ulicą, ciągnącą się wzdłuż wydm. Usłyszałam za sobą kroki. Przyspieszały. Wiedziałam już, co mnie czeka. Wysoki mężczyzna wyprzedził mnie, odwrócił się i obniżył spodnie. Kazał mi "zrobić loda", bo jak nie, to zaciągnie mnie do pobliskiego lasu, zgwałci i zabije.

Z całej siły uderzyłam go pięścią w twarz. Odskoczył, ale po chwili przewrócił mnie na drogę pełną żwiru. Zdarłam sobie skórę z klatki piersiowej, miałam podrapane ręce i twarz. W tym momencie obok przejechał samochód, a ja wstałam i wybiegłam na drogę. Spłoszony napastnik zniknął w ciemnościach wydm, a ja wróciłam do domu podrapana, z rozmazanym makijażem i początkiem depresji. Już nie mogłam tego wyprzeć. Koszmar trwał na pogotowiu. Kto panią napadł? A po co? A przystojny był? No, ale to zgwałcił czy nie? Bo jak nie, to co pani rozpacza? Sama pani tak po nocy chodzi? Na policję już nie poszłam.

Polecamy wywiad z Leną Dunham pt. "Ludzie uważają, że powinnam wstydzić się swojego ciała"

Sytuacje graniczące z molestowaniem mające miejsce w klubach czy na domówkach przemilczę. To temat na osobny list.

Nie chcę żyć w świecie, gdzie nie czuję się bezpiecznie, wracając wieczorem do domu. Gdzie każde kroki, które za sobą słyszę, przyprawiają mnie o dreszcze, nawet jeśli ostatecznie okazują się należeć do sympatycznej pani z pieskiem. Gdzie muszę być cały czas czujna, bo nie wiem, do czego mogą zmierzać rzucane przelotnie aluzje czy dwuznaczne spojrzenia. Gdzie nikt nie broni moich praw, lekarze i policjanci - zamiast pomagać - kpią, a społeczeństwo zarzuca prowokacyjne zachowanie. Gdzie moją osobowość, doświadczenie, charakter, temperament, talenty, osiągnięcia, ambicje i marzenia w jednej sekundzie można zredukować do czynności seksualnych, które przynoszą satysfakcję jedynie dominującemu, a ja wtedy jestem i czuję się nikim.

Drogie kobiety, nie dawajcie przejmować nad sobą kontroli. Nigdy. Nikomu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.