Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Po przeczytaniu rozmowy z Jackiem Kleyffem "Uwodziciel" na temat Jacka Kaczmarskiego postanowiłam przesłać wam tę kartkę i dodać parę słów od siebie.

Z jakiegoś powodu kartka nigdy nie została wysłana i znalazłam ją po śmierci mojego męża, przeglądając papiery w jego biurku. Trzymałam ją z kompletem dysków Pana Jacka, żeby nie zginęła, dlatego jest załamana.

Proszę nie skreślać nas, starszych, z listy zainteresowanych - wielbicieli twórczości Kaczmarskiego. Oczywiście nie będziemy się wdrapywać na scenę i śpiewać, ale byliśmy starsi od niego prawie o całe pokolenie.

Nadal jednak to, co jest napisane w tej karcie, pozostaje aktualne.

Mam prawie 74 lata i wciąż słucham piosenek Kaczmarskiego, znam je prawie wszystkie na pamięć i w niezawodny sposób osiągają swój cel. Nie tylko rytmiczny refren z "Murów", lecz także piosenki "Niech", "Piosenka żebracza", "Głupi Jasio" i wiele innych słucham bez zmęczenia.

Pan Jacek przenosi nas w krainę, gdzie "pierwszy flirt rozpala serca w gardle", krople spadają z "psiej sierści dreszczem", gdzie pierwszy sen jest "jak świeże jabłko zdrowy".

Zresztą ci, co znają piosenki Pana Jacka, nie potrzebują mojej zachęty, a tym, co ich nie znają, polecam je bardzo gorąco.

TREŚĆ KARTKI
Szanowny Panie Jacku,
wreszcie żona zagoniła mnie do napisania tych paru słów, które powinienem napisać już dawno. Co roku, jadąc na urlop do USA, zabieramy taśmy z nagraniami piosenek śpiewanych przez Pana (słuchamy ich również w domu) i zawsze jesteśmy nim zachwyceni i pełni podziwu dla ich celności, aktualności i piękna sformułowań jakże głębokich myśli. Często brakuje nam pańskiego komentarza, który tak bardzo pomaga w zrozumieniu niektórych z nich. Życzymy wiele szczęścia. W każdej audycji Radia Pomost w Chicago jest przynajmniej jedna piosenka.
Zbyszek i Barbara Frank




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.