Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Oj, zadziało się!

Grzegorz Tomasz P.: Dziewczyna podtrzymuje swoją opinię na temat premiera.

W rozmowie z dziennikarzami przedstawiła swoje argumenty. - W 1987 roku na łamach "Znaku" wypowiedział się, że polskość to nienormalność, oraz wyśmiewał polską kulturę, polską tradycję, polskich patriotów, którzy kiedyś walczyli - powiedziała. - Naprawdę nie rozumiem tego, jak mógł zostać premierem.

Na koniec wizyty w liceum Tusk chciał przekazać nastolatce kwiaty, które otrzymał od uczniów. - Oczywiście nie przyjęłam ich, no bo jak miałam przyjąć kwiaty od zdrajcy - powiedziała.

Nastolatka wyjaśniła, że premier chciał ją tym gestem przeprosić. - Ja nie jestem zła na pana premiera. Ja po prostu mam jedynie co do jego osoby wielki żal za to, że mógł tak powiedzieć o Polsce - wyjaśniła.

Katarzyna S.: Boże, co ta dziewczyna zażywa?

"W 1987 roku premier w ?Znaku ? wypowiedział się, że polskość to nienormalność, wyśmiewał polską kulturę, polski patriotyzm, polską tradycję, polskich patriotów, który walczyli kiedyś...". Co to za brednie? Ja w przeciwieństwie do tej naćpanej panienki zadałam sobie trud i przeczytałam cały ten tekst. Na końcu premier stwierdza: "Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem".

Ale panienka jest dopiero w drugiej klasie, więc ma czas się dokształcić. Na miejscu jej nauczyciela historii ostro wzięłabym się do roboty z nią i całą klasą. Jak chcą dyskutować i mieć argumenty w ręku, muszą porządnie odrobić lekcje.

Patryk J.: Bardzo dobry tytuł: "Marysia z Gorzowa"

Jest to tylko Marysia i nikt poza tym więcej. Powinna przede wszystkim panna Marysia pamiętać, że zarówno jej idol prezes Kaczyński, jak i jej "wróg" premier Tusk, zanim zaczęli politykować, to wpierw ukończyli jakieś szkoły.

Panna Marysia powinna się nauczyć najważniejszej zasady zarówno obowiązującej w jej wieku, jak i w każdym jednym momencie życia: słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać. Poza tym panna Marysia powinna również jeszcze jednej rzeczy się nauczyć - a mianowicie, wiedzieć, jakie się ma miejsce w stadzie. Powinna się także nauczyć elementarnych zasad kultury.

Na razie panna Marysia ma urok modelki, a więc wszystko jest dobrze do momentu, aż panna Marysia nie otworzy swojej ładnej buzi. Do nauki, panno Marysiu! Dla rodziców zaś panny Marysi i dla nauczycieli panny Marysi, a zwłaszcza nauczycieli WOS-u i historii - niedostateczny z minusem.

Ale wiadomo, teraz chowa się dzieci i młodzież bezstresowo, więc dzieci mogą się zachowywać tak, jak chcą, ale do czasu - przyjdzie dorosłość, a w dorosłości już nie ma taryfy ulgowej.

W urzędach nie jest się wiecznie mądrą panną Marysią, lecz w momencie ukończenia magicznych 18 lat staje się człowiek m.in. podatnikiem, płatnikiem, petentem i wszystkim innym, ale nie człowiekiem.

Poza tym pannie Marysi minie burza hormonów i już za niedługo sama kilka razy popełni parę błędów, jak również sama będzie zmuszona przez życie wiele razy zawierać zgniłe kompromisy. Wówczas sama panna Marysia stanie się "zdrajczynią".

Ewa Bożenna T.: Zuch dziewczyna

Dojrzała ponad swój wiek, doskonale zorientowana w dotychczasowych poczynaniach rządu Tuska, a przede wszystkim kierująca się w życiu zasadami moralnymi. Takich dziewczyn i chłopaków jest coraz więcej, zapewniam. Nie tak łatwo poddają się lemingiozie. Dzięki nim Polska przetrwa różne euroszaleństwa, zdziczenie obyczajów, multikulti, genderyzmy i inne bzdury. Gratulacje, Marysiu! Rodzice powinni być z Ciebie dumni.

Patrycja G.: Każdy ma prawo do swoich poglądów i do tego, aby się wypowiedzieć

Skoro już taki młody człowiek widzi, że ten niby premier nic nie robi, to jest mądra dziewczyna. Nie musi go lubić. A zamiast wydawać kasę na kwiaty i zbędne podróże, to dałby te pieniądze emerytom, którym jest to bardziej potrzebne niż jakiejś nastolatce kwiaty.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listy@wyborcza.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.