Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W środowym [23.04.2014] poranku TOK FM u Tomasza Sekielskiego spotkali się Michał Szułdrzyński, Jarosław Gugała i Agnieszka Wołk-Łaniewska.

Dyskutowano m.in. kwestię uchwały sejmowej z okazji kanonizacji JP II [ o sprawie pisaliśmy: tu]. Jestem nieprzyjemnie zdziwiona postawą pana Gugały, odsądzającą od wszelkiej czci niechętnych tej uchwale i krytycznie myślących o pontyfikacie Wojtyły. Dostało się samej Wołk-Łaniewskiej, jak i bliżej niesprecyzowanym "nieestetycznym", którzy z tej okazji powinni milczeć. Smutne, że takie podejście Gugała prezentuje w przeddzień ważnych rocznic - zwłaszcza 25-lecia od czerwca 1989.

Istotą demokratycznej zmiany 89 roku, tak niewygodną dla Gugały, jest to, że nasze poczucie estetyki musi wytrzymywać zarówno Wołk-Łaniewską i Sakiewicza, Rydzyka i Bonieckiego, Tuska i Kaczyńskiego, Żakowskiego i Semkę, Balcerowicza i Dudę, ateistów i teistów, tęczowych i monochromatycznych - możemy sobie te pozornie perwersyjne pary mnożyć.

Zmiana '89 była zmianą WŁĄCZAJĄCĄ, a nie WYKLUCZAJĄCĄ.

A więc nie należy pohukiwać na panią Wołk-Łaniewską tylko dlatego, że pan Gugała w temacie JP II wymyślił sobie dyktaturę jedynie słusznej myśli, myśli bałwochwalczej, myśli wykluczającej inne postrzeganie spuścizny Wojtyły.

Stwierdzenie Gugały, że w temacie kanonizacji JP II powinna obowiązywać atmosfera "wielkim Polakiem był" i że inne zdanie jest jak wypominanie zmarłemu jego grzechów na pogrzebie, jest... Nie wiem jakie, bo nie opuszcza mnie zdumienie. Może infantylne?

WOLNOŚĆ SŁOWA, panie Gugała. Nie ma takiego sacrum i nie ma takiego profanum, wobec których należałoby stosować ideologiczną urawniłowkę, których nie można podważać, o ile prowadzimy dyskusję z zachowaniem pewnych norm, kulturalnie i merytorycznie. Wołk-Łaniewska w dzisiejszym poranku te normy zachowała, spokojnie wyliczała ułomności pontyfikatu JP II. Pan natomiast zaserwował jej belferski wykład o tym, jak ona, postkomuchy i inni nieprawomyślni od Palikota powinni "z powodów estetycznych być cicho".

O Wojtyłę chodzi tu najmniej. Chodzi o to, panie Gugała, że w warunkach wolności słowa, gdy siedzi pan w jednym studiu z dziennikarką NIE (i może ma pan z tym potężny problem, to też pański przywilej), jej zdanie ma takie samo prawo funkcjonować w eterze jak pańskie. W wieku dojrzałym i z pańskim dorobkiem - może pora wreszcie to zrozumieć?

Mogłabym być pańską córką, a wydaje mi się, że elementarnej akceptacji, na poziomie minimum, mógłby się pan ode mnie uczyć.

Ja też miewam różne mentalne problemy z tolerancją, jak pan to nazwał, "estetyki" politycznej tej czy innej partii, ale najwyraźniej jestem już z tego pokolenia, które akceptację nawet nieeleganckiej inności traktuje jak coś naturalnego. Tupie pan nogą na coś, co i tak się dokonało: kwestionuję, mówię "sprawdzam!".

Wreszcie na sam koniec - tylko ktoś naiwny mógł sądzić, że proponowana sejmowa uchwała w temacie kanonizacji JP II nie wywoła awantury.

Na dodatek tylko ktoś SKRAJNIE naiwny może sądzić, że PSL wyszedł z tą inicjatywą, bo taki rozkochany jest w spuściźnie JP II.

Otóż nie, JP II jest dla polityków takim samym materiałem wyborczym jak każdy inny, a PSL właśnie zaczął walkę z PiS-em o małomiasteczkowy i wiejski, wierzący elektorat.

Pobudka!

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listy@wyborcza.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.