Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

>> W naszej akcji "Najbliżsi w sześciu krokach" pytamy siebie i Was, naszych czytelników, o to, czym jest dzisiaj bliskość.

>> Dorota napisała w liście: "Zadzwoniłam do ojca, bo mi się przyśnił. Miałam nadzieję, że ucieszy się z telefonu. Myliłam się".



Przyszedł do mnie list na stary adres. Adres, pod którym mieszkałam z mamą. Zadzwoniła. Że zostawi list w skrzynce, że mam go sobie wyjąć. I najważniejsze - o której będę, żebyśmy się "przypadkiem nie spotkały".

Nic jej nie zrobiłam. Byłyśmy same, ojciec wyprowadził się gdy miałam osiem lat. Do innej kobiety. Przeze mnie, bo nie umiałam go zatrzymać jak dzieci na filmach. Tak twierdzi mama i nie wierzy, że filmy są reżyserowane, bo przecież dzieci grają naturalnie.

Ojciec nie utrzymywał ze mną kontaktów. Mama kazała mi do niego dzwonić, gdy trzeba było coś załatwić. Rodzice ze sobą nie rozmawiali. Szłam na spotkanie z ojcem uzbrojona przez mamę w cały arsenał złośliwości i biadoleń do przekazania. Załatwialiśmy sprawę, próbowałam przekazać coś z maminej wyprawki. On się odgryzał i odchodził obrażony, mnie było przykro, płakałam z nadmiaru emocji, mama się wściekała, że znowu wszystko zawaliłam i dalszy kontakt z ojcem stawał się zdradą.

Po kilku latach znowu było coś do załatwienia, więc sytuacja się powtarzała. Nie mogłam nie przekazać maminych uwag, byłam z tego drobiazgowo rozliczana. Mieliśmy w życiu z 10 takich cyklów.

W czasie ostatniego umarła moja chrzestna, która mnie nie poznawała na ulicy. Ojciec powiedział, że zabierze mnie samochodem na pogrzeb, pod warunkiem, że nie powiem, kim jestem, żeby jego nowa córka nie zestresowała się.

Wtedy pierwszy raz ja przestałam się do niego odzywać. To było w 2000 roku.

Co pamiętam z tych spotkań? Słowa ostre jak brzytwa: że Mikołaj to nie jego problem, że wszystkiego mieć nie można, a on ma komu kupować. Chwalił się nagrodą nowej córki za UDZIAŁ w szkolnym konkursie ortograficznym, a moje studenckie publikacje skwitował słowami: "każdy chłop przed tobą ucieknie".

Aha, trochę później złożyłam CV do firmy, w której pracował. Powiedział w kadrach, że odradza przyjęcie mnie. Nawet nie zadzwonił. Kadrowała zadzwoniła.

Mama twierdziła, że ona ma prawo do własnego życia, a jeśli mi się nie podoba, to mogę iść do ojca. Będę niańczyć bachora. Mówiła też, że powinnam ją z wdzięczności na rękach nosić, bo w Oświęcimiu byłoby mi gorzej.

Mama była. Była prawie codziennie do 7 rano i od 11 wieczorem. Zawsze zmęczona. Najbardziej chyba mną. Musiała wypoczywać, wczasy, wakacje, weekendy, zabawy, znajomi. Mnie mówiła, że jeszcze się najeżdżę/nabawię itp. Wszystko będzie. Nie było nic.

Skończyłam liceum i musiałam się zacząć sama utrzymywać. Studiowałam i pracowałam. Dochodziły kolejne obowiązki: czynsz, prąd, gaz, telefon. Było ciężko. Mama ubożała z miesiąca na miesiąc mojej pracy. Gdy brakło mojej wypłaty na koszty, kazała mi dawać korepetycje. Tak dociągnęłam do trzydziestki.

Co miałam? Psa, czyli pół metra bezwarunkowej miłości, babcię i jej akceptację, oraz książki.

Wyprowadziłam się i myślałam, że się "jakoś ułoży". Nic z tego, dziś nie mogę do domu przyjechać. Gdy proponuję spotkanie w kawiarni, dowiaduję się, że mama nie ma pieniędzy. Jest tylko jedna rzecz, w którą mama mnie hojnie uposaża. To krytyka. Gdyby tak zebrać wszystkie jej słowa, uzbierałoby się na uzasadnienie "wzorca zła". Można by mnie zamknąć w słoiczki i umieścić w Sevre pod Paryżem.

Wczoraj wyraziła obawę o "przypadkowe spotkanie". W marcu miałam złe wyniki, ale ona martwiła się tylko o siebie, bo przecież mnie to już będzie obojętnie, gdy umrę.

Ile jeszcze muszę usłyszeć, abym przestała zabiegać o dobrą relację z mamą? Ile musi czasu upłynąć, abym przestała tłumaczyć ojca?

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listy@wyborcza.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.