Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pani profesor Inga Iwasiów w wywiadzie "Sukienka dla feministki" udzielonym Dorocie Wodeckiej odpowiada m.in. na pytania dotyczące jej problemów z alkoholem.

Z wielkim szacunkiem odnoszę się do osób, które dzielą się doświadczeniem w przeżywaniu i pokonywaniu swojego uzależnienia. Profesor Iwasiów robi to nie po raz pierwszy, co oznacza, że nie chodzi jej wyłącznie o dokonanie "alkoholowego coming outu". Tym bardziej że dokonuje też swoistych uogólnień i ocen odnoszących się do roli terapii w pokonywaniu problemów alkoholowych i ich skutków.

Znając wrażliwość i społeczne zaangażowanie Profesor, miałem nadzieję, że w jej wypowiedziach na tak ważny i trudny temat, nie pojawi się to, co sama nazywa "oklepanymi schematami, często konserwatywnymi". Niestety, takimi "oklepanymi schematami" posługuje się sama, wyrokując o istocie, przebiegu i efektywności terapii oferowanej osobom uzależnionym.

Jest to tym bardziej zdumiewające, że wcześniej deklaruje, że nie korzystała z takiej terapii, bo jest "zbyt sceptyczna". Ten sceptycyzm wobec korzystania z osiągnięć współczesnej nauki w poszukiwaniu rozwiązań dla dramatycznych i bolesnych skutków, jakie niosą uzależnienia, stoi w jawnej sprzeczności z rekomendowaną przez nią postawą feministki i naukowca.

Tysiące kobiet w Polsce - ofiary opisywanego przez Panią kulturowo ukształtowanego zatajania swoich problemów, nie mieszczących się w obrazie "matki-Polki" robi dziś to samo, co Pani kiedyś: "czeka, aż (dzieci) pójdą spać", i pije.

Nie mówią głośno o tym, jak to jest "nie móc właściwie wstać z łóżka i wstawać, czołgać się do powtórki", nie mogąc jednocześnie wyjść z tego "jednym, mocnym szarpnięciem samodyscypliny", do którego czują się kulturowo, (bo na pewno nie naukowo) zobowiązane. Nie szukają profesjonalnej pomocy.

I nie będą jej szukały tym bardziej, im bardziej będą godziły się na dźwiganie swojego "krzyża" bólu, smutku i melancholii. Im bardziej będą utwierdzane w przekonaniu, że ich problemy nie są możliwe do przepracowania w terapii, którą Pani Profesor opisuje jako "zimny prysznic zamiast seksu".

Mam nadzieję, że w ostatnią sobotę, kupując cichcem butelkę, nie kupiły "Wyborczej".

* Jarosław Banaszak, terapeuta, trener dialogu motywującego

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.