Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Chciałabym podzielić się z redakcją i czytelnikami "Gazety Wyborczej" moimi refleksjami po śmierci nieodżałowanego pana Tadeusza Mazowieckiego. Celowo pomijam słowo 'premier', ponieważ tytułem tym obdarza się wszystkich, którzy piastowali ten urząd kiedykolwiek i obojętne, czy zapisali się dobrze w pamięci narodu, czy też nie. Chciałabym w ten sposób podkreślić różnicę między nimi. Bo pan Tadeusz Mazowiecki był nie tylko wspaniałym premierem w tym najtrudniejszym dla Polski pierwszym okresie transformacji.

Jego rząd dokonał tak przełomowych zmian ustrojowych, że wszyscy następni tylko korzystając z nich, rządzili, jak umieli, nie zawsze z korzyścią dla państwa. Czasami wręcz zaprzepaszczono osiągnięcia Rządu Tadeusza Mazowieckiego poprzez swoją nieudolność, niekompetencję lub wręcz wrogość do pierwszego niekomunistycznego premiera niepodległej Polski i cały czas usiłują zdewaluować dorobek I rządu po 1989r.

Są to mali, zazdrośni, złośliwi, niekompetentni ludzie, którzy nawet w obliczu śmierci wielkiego męża stanu i wspaniałego człowieka, szczerego i najprawdziwszego patrioty nie potrafią się odpowiednio zachować. Pan Tadeusz Mazowiecki powinien być dla wszystkich Polaków wzorem człowieka, patrioty i polityka. Podziwiałam go zawsze za mądrość, odwagę, pracowitość, skromność, uczciwość. Był taki wiarygodny w tym wszystkim, co mówił, co robił.

Czuło się, że to jest szczere, że naprawdę wszystko, co mówił i robił, było dla dobra Polski. Tak myśli cała moja rodzina i mam nadzieję, że będzie cieszył się wieczną pamięcią i szacunkiem narodu, bo tylko ludzie podli i mali mogą myśleć inaczej.

Cześć jego pamięci.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.