Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
"W całej Unii seniorom żyje się lepiej. Ale nie w Polsce" - wynika z raportu ONZ nt. życia seniorów na świecie. Polska zajęła 7. miejsce od końca w Europie, i 62. wśród 91 zbadanych krajów. Polscy seniorzy mają fatalne samopoczucie, słabe zdrowie i wykształcenie, i niskie zatrudnienie. Zapytaliśmy ich, co sądzą o tak złym wyniku. Oto ich listy.

Polski emeryt jest skazany na wegetację

Państwa nie interesuje, jak żyją ci ludzie, czy realizują recepty, a dużo leków jest na 50-100 proc., oczekiwanie na wizytę do specjalistów jest nawet kilkuletnie. Moja emerytura wynosi 750 zł. Zdrowie już nie pozwala, żeby dorobić. Gdyby nie dzieci (jedno w USA, drugie w Londynie), to nawet nie chcę myśleć, jak by wyglądało moje życie. Rewaloryzacja rent i emerytur to upokorzenie człowieka, bo co znaczy 30 zł podwyżki względem rosnących cen.

Ale jestem aktywna społecznie. Działam w organizacji pozarządowej, w Warszawskim Stowarzyszeniu Lokatorów. Jak widać, korzystam z internetu, a nauczyłam się metodą prób i błędów. To dobry sposób, żeby nie popaść w depresję.

Dziś ważnym problemem starszych ludzi jest dzika reprywatyzacja kamienic, która spycha ich na margines społeczny. Ludzie nie rozumieją, co znaczy dla nich nowa ustawa czy uchwała. Pracownicy w urzędach mylnie informują, jakie mają prawa. Gminy zbywają najemców razem z budynkami. A sądy stają po stronie właścicieli, bo mamy święte prawo własności. A co z ludźmi? Eutanazja w białych rękawiczkach. Wanda Pradzioch

Czego seniorom brak

Seniorzy mają niskie emerytury czy renty. Nie ma żadnej polityki senioralnej państwa. Oto z czym mamy problemy:

1/ Brak zniżek na leki (nie piszę już o darmowych lekach, jak było dawniej)

2/ Brak ułatwień w komunikacji miejskiej, w Krakowie była zniżkowa Karta Seniora, ale miasto po roku z niej się wycofało. Jak seniorzy mają uczestniczyć w spotkaniach, skoro komunikacja jest tak droga? Poza tym zmiany w rozkładach jazdy spowodowały, że trzeba częściej się przesiadać, a to kosztuje nie tylko drożej, ale jest męczące, trudne dla osób starszych.

3/ Uniwersytety trzeciego wieku. Są, ale też płatne, wielu seniorów nie uczestniczy w zajęciach właśnie z tego powodu. W wielu placówkach np. Centrum Aktywnego Seniora na osiedlu Handlowym w Krakowie wszystkie zajęcia ma płatne. To odstrasza tych najbardziej wyobcowanych, którym powinno się pomóc.

4/ Brak jakichkolwiek zniżek na korzystanie z internetu dla seniorów mieszkających samotnie. Często dlatego te osoby nie mają tego udogodnienia.

5/ Ma wejść opłata audiowizualna dla wszystkich. Dlaczego mam za to płacić, jeżeli nie mam od co najmniej 10 lat ani radia ani telewizora? Jadwiga

Mamie do głowy by nie przyszło, że życie nie ma sensu!

Należę do tych 34 proc., które po 55. roku życia pracują. Mam mamę emerytkę (81 lat), która co miesiąc odkłada z emerytury tyle, że wystarcza jej na coroczny wyjazd na wycieczkę zagraniczną ze zwiedzaniem różnych egzotycznych krajów.

Jest zachwycona państwową opieką zdrowotną (Warszawa, Stare Miasto), czuje się bezpiecznie i nie narzeka na transport publiczny (w jej wieku bezpłatny) i chyba nawet do głowy by jej nie przyszło, że jej życie nie ma sensu!

Ale to może dlatego, że nie należy do moherów, tylko ma trzeźwy ogląd rzeczywistości. :-) Beata G.

Emeryt nikomu nie uprzykrzy życia

Moja matka ciężko pracowała w PRL przez całe swoje życie. Była położną. Kilka tysięcy nowych istnień odebrała na świat. Plus samotne wychowywała dzieci i opiekowała się starą matką. Potem miała poważną operację i poszła na rentę tuż przed wiekiem emerytalnym. W następstwie, głodowa PRL-owska emerytura. Wiele osób pewnie wciąż żyje pobierając takie tragiczne emerytury z okresu transformacji.

Ludowa Polska odeszła 24 lata temu a moja matka właśnie dobiła ze swoją emeryturą do 1000 zł. Jak samotnie wyżyć za takie pieniądze? Ktoś sobie zadaje takie pytania? Ostatnio, okulary pochłonęły 1/3 emerytury. A gdzie leki, jedzenie, czynsz, opłaty? To jeden z powodów, dla których wyjechałem na Zachód do pracy kilka lat temu. Bez wsparcia, ludzie starsi z takimi historiami nie mieliby co jeść. Emeryci biednieją coraz bardziej, bo żadne wzrosty gospodarcze ich nie dotyczą, a jedyny, sensowny pomysł waloryzacji kwotowej okazuje się wątpliwy konstytucyjnie.

Emeryci nie są zmartwieniem dla polityków. Nie przyjadą setką autokarów pod Sejm z kilofami czy kosami. Nie mają ani pieniędzy ani bogatych związków zawodowych. Nie mają możliwości organizacji czy paraliżu państwa strajkiem. Bo komu to uprzykrzy życie? Są bezbronni, umierający w ciszy. Miłosz

Dzieci nie śmiem i nie chcę prosić o pomoc na stare lata

Kończę 60 lat. Wiosną nabędę prawa do emerytury. I wiecie co - boję się na nią iść. 40 lat przepracowałam na kierowniczych stanowiskach, od 8 lat jestem w kadrze zarządzającej przedsiębiorstwem średniej wielkości. Moje obecne zarobki, to ok. 175 proc. średniej krajowej. Boję się emerytury, bo z moich wyliczeń wynika, że zgodnie z nowym systemem emerytalnym, dostanę około 1/3 emerytury mniej niż gdybym dostała według starego systemu. Boję się, że pomimo iż ciężko przez całe życie pracowałam, nie stać mnie będzie na w miarę godne życie. Jestem osobą dotkniętą licznymi schorzeniami, typowymi dla mego wieku. Wiele wydaję na leki, mieszkam sama w średniej wielkości mieszkaniu. Moja emerytura ledwie wystarczy na skromne utrzymanie. Co się stanie, jeśli będą potrzebne następne leki, jeśli koszty utrzymania, wzrastające niewspółmiernie do waloryzacji emerytur, nie wystarczą mi na moje potrzeby? Będę skazana na skrajne ubóstwo.

Moje dzieci wyjechały z kraju w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Nie chcę i nie śmiem prosić je o pomoc na stare lata. Niech "szanowni decydenci" naszego kraju odpowiedzą na pytanie - jak dalej mają żyć emeryci, którzy są w takiej, jak ja sytuacji. To skandal, że stworzono emerytom tak żenujące warunki egzystencji. Jeździłam trochę po świecie i wiem, że inne narodowości, takie jak Niemcy, Francuzi, Kanadyjczycy i wiele innych, dopiero po przejściu na emerytury stać na zwiedzanie świata, mogą korzystać z owoców swojej wieloletniej pracy.

My, Polacy powinniśmy po przejściu na emeryturę szybko umierać, żeby zbytnio nie obciążać budżetu. Co za cholerny kraj, co za piekielne rządy, które doprowadziły do takiej sytuacji. Ciekawa jestem, czy został opracowany ranking krajów, które na administrację, na utrzymanie partii, tudzież na utrzymanie innych uprzywilejowanych grup, wydają najwięcej. Z pewnością Polska jest w czołówce. Wstyd i jeszcze raz wstyd, ze życie naszych emerytów zostało tak nisko ocenione. Anna K.

Jestem radosną emerytką!

Mam 65 lat i jestem na emeryturze. Nie mam zbyt wysokiej - 1300 zł, ale jestem szczęśliwa. Mam kochającego męża, szczęśliwą rodzinę i cudownych przyjaciół.

Nie należę do "moherowych beretów" i chyba dlatego jestem szczęśliwa. Nikt nie robi mi wody z mózgu. Mogłabym jeszcze popracować, ale szkoda życia.

Jeżdżę po świecie i wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma! Moja przyjaciółka mieszka w Niemczech i ma 1200 euro emerytury (już z dodatkiem po mężu) i starcza jej ledwo na życie i media. Czasami jej brakuje do "życia". O chodzeniu do kina czy teatru może zapomnieć! Emerytka w Londynie ma 70 funtów tygodniowo! Szok, a całe życie pracowała. Nie starcza jej na nic, dostaje różne beneficja od państwa. Nawet nie ma kasy na mieszkanie.

Porównując moje podejście do życia, tzn. radość, to ja jestem liderem. Kiedyś było inaczej. Emeryci mieli większe emerytury (moja mama ma rentę rodzinną po mężu 2300) i tak było na całym "Zachodzie". Teraz żyjemy dłużej i jakoś piękniej, o ile potrafimy cieszyć się życiem. Są piękne książki, które nareszcie można czytać i nadrabiać zaległości, internet i wiele innych atrakcji: kino, teatr, filharmonia, no, i dla sfrustrowanych kościół. Zastanawiam się, kto robi te wszystkie sondaże?

My mamy małe, podobno mieszkania, złe warunki bytowe? To proszę jechać do angielskich klatek. Kiedyś powiedziałam, że nie dziwię się czemu Anglicy chodzą codziennie po pracy do pubu i piją! Kto na trzeźwo może żyć w takich warunkach? Bożena

W Holandii mają lepiej

Oczywiście, że życie seniorów jest w Polsce beznadziejne. Po pierwsze, skandaliczne emerytury, które starczają na wegetację, a nie na żadne godne życie, zwłaszcza przy tej drożyźnie. Poza tym nie ma takich instytucji, które mogłyby zadbać o seniora, np. darmowe kursy językowe, komputerowe, robót ręcznych itp.

Uniwersytet trzeciego wieku nie załatwia sprawy, powinno być coś na kształt "domów kultury" dla seniorów.

Przy okazji młodzi mieliby zajęcie ucząc starszych. Jeśli nawet coś takiego istnieje, to prawie nikt o tym nie wie. Poza tym leki dla emerytów powinny mieć dużą zniżkę. Wczasy rehabilitacyjne dla seniorów powinny być łatwo dostępne i za niewielką odpłatnością. Całe zło tkwi w niskich emeryturach.

Znam emerytów w Holandii, żona nigdy nie pracowała, mają jedną emeryturę, mają dom, samochód, rokrocznie są tydzień np. w Grecji. Chodzą na brydża, są w klubie pieszych wycieczek. Jadwiga Zaorska, emerytka

Więcej optymizmu!

Mam 71 lat, jestem na emeryturze od 5 lat. Jestem nieco zaskoczony niskimi "notami" polskich emerytów na tle innych nacji. Zgadzam się z opinią o służbie zdrowia, zdarzają się wypadki rejestracji do lekarza specjalisty na następny rok. Zgadzam się, że mamy niskie dochody, natomiast nie rozumiem tak niskiego notowania w pytaniu o sens życia. Nie zgadzam się z opinią, że Polacy to pesymiści, najlepszym dowodem jest fakt, że zwalczyliśmy socjalizm.

Fakt, że moi rówieśnicy i starsi nie mieli możliwości wystarczającego zabezpieczenia sobie wieku emerytalnego pod względem finansowym. Zgadzam się też, że jako nacja jesteśmy malkontentami, bo tak ukształtowała nas historia.

Ale jeżeli chodzi o mnie i moją Żonę, jesteśmy optymistycznie nastawieni do życia, a sens życia widzimy nie tylko w naszych wnuczkach. Takiego nastawienia do życia, życzę wszystkim emerytkom i emerytom. Andrzej Nadel-Turoński

Jak tu szanować starszych, skoro to byli komuchowie, nomenklatura, kombatanci zimnej wojny?

Napisaliście, że listę państw, w których seniorom żyje się najlepiej, otwierają Szwecja, Norwegia i Niemcy. Polska została sklasyfikowana na 62. miejscu wśród 91 krajów. W Europie jesteśmy na siódmym miejscu od końca. Na niezręczne pytanie: "czy Polska zasłużyła na tak zły wynik?" - odpowiadam zdecydowanie: TAK a nawet NIE.

Żyjemy w trudnych czasach dla seniorów. Właściwie nie ma w Polsce seniorów. Mamy emerytów, byłych komuchów, nomenklaturę, kombatantów, zwycięzców (np. Wałęsa) i pokonanych (np. Jaruzelski) w zimnej wojnie. Kto mówi o nich dzisiaj "seniorzy"? Kto wskazując ich palcem mówi "szanuj starszych!"?

Dzieciństwo mojego pokolenia upłynęło na przestrzeganiu tego najważniejszego przykazania: "szanuj starszych!". Szanowałem mojego dziadka, który wbrew woli mojego partyjnego ojca puszczał mi z radia "Wolną Europę". Ale szacunek dla starszych był najważniejszy, ojciec nie mógł skutecznie dziadkowi zabronić. W autobusach zawsze ustępowaliśmy starszym miejsca.

Minęło wiele lat, pokonaliśmy imperium zła, wychowywaliśmy dzieci, ale jakoś trudno nam było wbijać im do głów "szanuj starszych", kiedy zmieniło się pokolenie tych starszych. Pokolenie mojego dziadka, to byli ludzie, którzy w latach 30. budowali wolną Polskę, potem walczyli z Niemcami i Rosjanami, a potem obudowywali zniszczoną ojczyznę. Moim rodzicom łatwo było mówić: "szanuj starszych".

Niestety, pokolenie moich rodziców, to pokolenie niszczycieli i złodziei spod znaku Gierka - to pokolenie "budowniczych" socjalizmu - pokolenie, które w 1989 zaczęło odchodzić na niezasłużoną emeryturę - pokolenie, które nigdy nie przeprosiło za PRL, nie poprosiło o wybaczenie za całe to zło, za konformizm, za oportunizm, za branie pensji za to, "czy się stoi czy się leży". Wciąż można spotkać ludzi, którzy nie czują i nie wiedzą, co to jest poczucie wstydu... nazywają siebie socjalistami, nie odróżniają dobra od zła. Moje pokolenie nie miało serca wpajać dzieciom szacunku do takich starszych. Uczyliśmy dzieci szacunku do wartości, zapomniawszy o tym, że szacunek dla starszych też jest wartością.

Było trudno w latach 90. uczyć młodych, że najważniejszą wartością jest uczciwa praca, a tymczasem starzy opowiadali, jak to za PRL było dobrze, bo zawsze było dość pieniędzy. Jak wytłumaczyć dzieciom, skąd się brały te pieniądze? Skąd brały się towary w sklepach? Byliśmy uczciwi, mówiliśmy prawdę. Ja podawałem przykład z brukarstwa, bo pracowałem troszkę w tej branży. Prywaciarz budował w tydzień sto metrów prostej drogi siłami trzech osób: majster, brukarz i pomocnik. Zwyczajne państwowe przedsiębiorstwo budowało identyczną drogę w tempie sto metrów na dwa miesiące siłami pięciu osób, a droga wychodziła krzywa - do poprawki. Wydajność pracy u prywaciarza była 10-20 razy większa niż na państwowym, a zarobki tylko 2-3 razy większe. W tych czasach zarabiałem, jako pomocnik brukarza u prywaciarza 50 tys. miesięcznie (mnie płacili 100 zł za metr - praca na tzw. "akord"). Pomocnik brukarza państwowy zarabiał 20 tys. miesięcznie (płacili mu w przeliczeniu 500 zł za metr, ale nie pracował na akord). Młody nauczyciel zarabiał 9 tys. miesięcznie. Bez takich obliczeń nie sposób zrozumieć, dlaczego socjalizm upadał tak powoli..., ale nie sposób też szanować brukarza, który pracował całe życie na państwowym i bierze teraz za to normalną emeryturę - za to, że dostawał zarobione przeze mnie pieniądze.

Prywaciarze, badylarze, działkowcy i niektórzy rolnicy (prywatni) harowali na to, żeby cały naród mógł zarabiać leżąc. Po upadku socjalizmu nie okazano im szacunku ani wdzięczności, nie zbudowano pomnika: "prywaciarze i badylarze - najlepsi Polacy". Trudno było naszemu pokoleniu pogodzić tę najpilniejszą naukę "pracuj uczciwie" z tą starą zasadą "szanuj starszych", gdy tak niewielu starszych zasługiwało na szacunek. Kraj był zrujnowany, ograbiony - pamiętajmy, że grabież majątku narodowego zaczęła się w czasach Gierka i trwała nieprzerwanie do upadku socjalizmu, a potem jeszcze przez jakiś czas siłą bezwładności.

Ale czy Polska zasłużyła na tak zły wynik? Czy sami sobie zbudowaliśmy socjalizm? NIE! To rosyjski imperator zbudował nam PRL. Pokolenie moich rodziców zasługuje więc na litość i współczucie, ale nie jest winne złu. Ten zły wynik mówi o Polsce prawdę, ale Polska nie zasłużyła na potępienie. A szacunek dla starszych wróci. Nasze dzieci wskażą nas naszym wnukom: "to oni po 50 latach niewoli i socjalizmu odbudowali wolną Polskę". Tomasz Kamiński, Warszawa

Listę państw, w których seniorom żyje się najlepiej, otwierają Szwecja, Norwegia i Niemcy. Polska została sklasyfikowana na 62. miejscu wśród 91 krajów. W Europie jesteśmy na siódmym miejscu od końca. [RAPORT TU] Czy Waszym zdaniem Polska "zasłużyła" na tak zły wynik, jeśli chodzi o warunki życia seniorów? Czy zastanawia Was fakt, że polscy seniorzy "nie widzą już sensu życia?". Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.