Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Prowadzę praktyki zawodowe. Na pytanie: "Dlaczego pan/pani studiuje pedagogikę?", pada odpowiedź: "Bo coś trzeba studiować...". Boże! Chroń nasze dzieci prze takimi przyszłymi nauczycielami!

Niech będzie więcej dyskusji na temat czasu pracy nauczyciela, zwiększonych obowiązków w zakresie prowadzenia dokumentacji zamiast efektywnej pracy z młodzieżą, niby za długich wakacji (bujda na resorach, bo rzeczywisty urlop nauczyciela trwa od 7 lipca do 20 sierpnia. W tym czasie nauczyciel wykorzystuje wolne za godziny przepracowane w roku szkolnym ponad wymiar 40 godzin tygodniowo, który średnio w Polsce obliczono na 47 godzin), i jakoby uprzywilejowanej pozycji nauczycieli na rynku pracy, to w zawodzie będziemy mieli tylko tych, którzy muszą coś studiować, a potem gdzieś pracować.

Reforma szkół średnich dająca maturę praktycznie wszystkim, którzy tego chcą, doprowadziła do nadprodukcji kandydatów na studia wszelakie, w tym niestety na pedagogikę (jak już mam te 30 proc. punktów z matury, to czemu nie studiować?).

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie" - drodzy rektorzy uczelni, drodzy samorządowcy, którzy w ramach oszczędności na płatnych nadgodzinach zmuszacie dyrektorów do wysyłania na zastępstwa zamiast nauczycieli - bibliotekarzy, pedagogów, psychologów, pracowników świetlic szkolnych w ramach przypadających im godzin pracy (czyli bezpłatnie). Nieważne, że w tym czasie bibliotekarz, pedagog, psycholog ma do wykonania ogrom swojej pracy z uczniami i dla uczniów.

Drogi studencie piątego roku pedagogiki! Jeśli boli cię to, co widzisz na uczelni, to zapraszam do pracy w mojej szkole. Uważaj na swoje zdrowie, bo jesteś ginącym gatunkiem przyszłych nauczycieli.

Podziękuj za to kolejnej pani minister oświaty, która utrzymuje bezsensowną reformę dającą początek gimnazjom, wszechobecną maturę produkującą półanalfabetów, dziury w budżecie zakleja pseudoreformą wprowadzającą do szkół dzieci niedojrzałe emocjonalnie i społecznie (jak leci, bez sprawdzenia ich dojrzałości szkolnej), samorządom, które oszczędzają w pierwszej kolejności na oświacie. Nie chcę tu pisać referatu, bo temat rzeka.

Sfrustrowany i przerażony nauczyciel, absolwent starej matury i prawdziwych studiów.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



List czytelnika: Gdybym był dyrektorem placówki oświatowej, 90 proc. studentów odpadłoby jeszcze na korytarzu - napisał student 5 roku pedagogiki

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.