Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Państwo ma nam, obywatelom, zapewnić bezpłatne studia, opiekę lekarską i poczucie bezpieczeństwa (także socjalnego, np. mieszkania). A my? Możemy nie płacić podatków...

Tak wynika z najnowszego sondażu CBOS [szczegóły tutaj]. Uważamy, że do zadań państwa należy zapewnienie każdemu dochodów przynajmniej na minimalnym poziomie (95 proc.). Nieco mniej badanych niż w 1999 r., choć wciąż dużo, uważa, że obywatel może wymagać od państwa mieszkania (w 1999 r. - 89 proc., teraz - 84 proc.).

Polacy chcieliby również, żeby państwo skutecznie walczyło z bezrobociem, a młodzi mieli pracę po studiach zgodną z ich wykształceniem.

Zapewnienia każdemu stałej pracy zgodnej z kwalifikacjami domaga się 4/5 badanych, z tym że 88 proc. ankietowanych z wykształceniem podstawowym, 90 proc. z zasadniczym zawodowym, 78 proc. ze średnim i 64 proc. z wyższym.

W ciągu kilkunastu lat zmalało przekonanie, że należy płacić podatki: uważa tak 76 proc. badanych, a co piąty (20 proc.) zdecydowanie się z tym nie zgadza. Największymi przeciwnikami podatków są osoby młode (do 24. roku życia). Ale na tym nie koniec - umocnił się pogląd, że nie należy informować władz o ludziach, którzy podatków nie płacą. Za obowiązek uważa to tylko 32 proc. badanych.

Po co obalaliśmy tę komunę?

ar.co: W świetle powyższych sondaży pozostaje niezgłębioną tajemnicą, jak i po co Polacy obalili tzw. komunę. Przecież zapewniała niemal wszystko, czego tak bardzo teraz chcą. Czyli gdyby była w stanie zapewnić nędzną (ale dla każdego jednakowo nędzną, przynajmniej formalnie) michę, mieszkanie w wielkiej płycie po 20 latach czekania i bezpieczną pracę - nisko płatną, ale z możliwością "dokradzenia" i "czy się stoi czy się leży..." - to trwałaby do dziś? Obawiam się, że może być w tym dużo racji. Dlaczego tak się dzieje?

abeon138: Dla redaktorów "Gazety" zapewne to niepojęte, że obywatele coś mogą od państwa oczekiwać. Przecież już samo życie w tym "ziemskim raju" jest "luksusem" i wymaga bezgranicznego poświęcenia...

myfly: Coraz częściej myślę, że całe pokolenia są tak zarażone socjalizmem, że nawet zdychając z jego powodu i tak będą go bronić. To dla mnie rzecz niepojęta. Wiedzą, czym była komuna, czym była centralnie sterowana gospodarka, czym kończy się opiekuńczość państwa i przeregulowanie. Ale nie, socjalizm musi być, bo jak państwo daje za darmo zupę, to pewnie ta zupa z nieba zleciała. I choćby mieli zdechnąć w kolejce do lekarza, to nadal chcą płacić składki plus to co w kopertach, i mieć "darmową" służbę zdrowia. Jełopy socjalistyczne, pomyślcie trochę o młodych, a nie tylko o sobie. Polska ma się rozwijać, a nie cofać. I teraz co? Skończą się rządy jednych opasłych świń, żeby mógł nadejść PiS, który nawet nie kryje się z socjalizmem, pisząc o "polskiej klasie właścicielskiej". KLASIE (sic!), której trzeba nakazać podwyższyć płace. I to jest właśnie ta demagogia trafiająca do waszych zarażonych umysłów - "bogaci dostaną po kieszeni, a my nie!". I dupa. Przez tyle lat nie skapnęliście się, że może i bogatym się dostanie, ale już oni sobie to odbiją na cenach i waszych skarbonkach. Jak można tego nie kumać!?

panmacius: Co prawda jesteśmy jednym z najmłodszych społeczeństw w Europie, ale i tak co trzeci dorosły Polak jest emerytem lub rencistą (łącznie 10 mln). Połowa jest zdrowiuteńka i rześka i mogłaby pójść do pracy, ale skoro już otrzymują kasę od państwa, to chcą by to trwało. I głosują na takie partie, które im to zapewnią. Dodaj do tego pewnie jakiś milion pustych etatów w urzędach, instytucjach sektora publicznego i firmach kontrolowanych przez państwo. Ci ludzie też mają interes w tym, aby wydatki publiczne szły bez kontroli szerokim strumieniem. Już masz 11 milionów wyborców, którzy mają żywotny interes w tym, aby nic się nie zmieniło. A ci ludzie mają rodziny! To kolejni wyborcy. Wszyscy wokół narzekają, że rząd marnotrawi pieniądze. Ale jak przychodzi co do czego, to większość w duchu demokracji głosuje znowu na powielenie tej patologii. I tak mija rok po roku. I rok po roku kolejne 100 tysięcy 20- i 30-latków wyjeżdża na Zachód, uciekając przed wiecznie głodną armią emerytów, rencistów i urzędasów. Smutne, że sami to sobie wyrządzamy.

maaac 1. Jak widać, przytłaczająca większość Polaków to komuchy z krwi i kości. Dlatego nie ma co się dziwić, że liberalizm w Polsce nie ma szans. Wygrywają typowo lewackie partie. Nawet liberalny JKM jest bardziej nacjonalistą niż liberałem.
2. Nie szanowni państwo, nikt w Polsce nie "obalił komuny". Sama zdechła. Inna sprawa, że mogła być to długa i powolna agonia z coraz większym rozkładem jak w Korei Płn. Mogła być też gwałtowna agonia z licznymi trupami. Na szczęście, o paranojo, najszybciej zorientowali się, że komuna jest do d*** nie "antykomuniści", którzy są przeciwko "władzy komunistów", ale nie komunizmowi, ale "młodzi zdolni ambitni" obeznani w świecie "komuniści" wyłącznie "z pochodzenia". Wpadli na genialny pomysł, jak rozmontować cały system bez trupów. I to jest właśnie "zdrada w Magdalence". Zdradzono tam "antykomunistów". Zabrano im dwie cenne dla nich rzeczy - możliwość zemsty na "komunistach" za to, że oni nimi byli, a nie "antykomuniści", no i sam komunizm.
3. Nasz majątek w 1989 był g*** warty. Naprawdę. To efekt działania komuny. I nikt tego nie potrafił ludziom powiedzieć w oczy. Tak by uwierzyli w to do końca. Na kłamstwie o "okradzeniu" żerują najbardziej lewaccy politycy, którzy się sami nazywają "antykomunistami".
4. To, że komuna "sama zdechła", jest wpisane w samą ideę komuny. One ZAWSZE zdychają. Jeżeli ktoś wam obiecuje "trzecią drogę", to jest kłamcą, który próbuje sprzedać tę samą komunę tylko w nowym opakowaniu. To się skończy znów źle. Nawet jak ta "trzecia droga" będzie przez komuszastych "antykomunistów" nazywana "solidarnym państwem".

Co z tym zrobić?

123szklarnia: Jem szczaw i mirabelki, ale płacę uczciwie podatki. Jestem dumny, że za moje podatki pani Tuskowa godnie reprezentuje Polskę, nosząc ubiory z Paryża i Mediolanu, droższe niż ma królowa angielska. Przymieram głodem, ale jestem dumny, że Kancelaria Prezydenta kosztuje więcej niż dwór angielski. Cieszę się, że za moje podatki politycy palą najlepsze cygara i zabawiają się z najlepszymi dziewczynkami z agencji. Jestem dumny, że mamy cztery razy więcej urzędników niż w 1989. Jestem zadowolony, że mając 65 lat, muszę ciężko pracować, aby 35-letni agent Tomek mógł żyć w luksusie. Popieram pana Rostowskiego, że zwiększenie podatków, aby zwiększyć zatrudnienie w budżetówce, aby zwiększyć płace i premie, pobudzi gospodarkę. Coraz większe podatki i coraz bardziej luksusowe życie administracji to recepta na dobrobyt i rozwój kraju. Ciemny lud niech nie narzeka, bo szczawiu i mirabelek nie brakuje, a do tego pokrzyw i lebiody.

lisa2: Owszem, podatki chcemy płacić, ale uczciwe. A na czym ta uczciwość miałaby polegać? Otóż dlaczego ja, która nie mam pracy, a jedzenie wybieram ze śmietników, też płacę podatki w każdym kupionym towarze, każda czynność urzędowa jest opodatkowana, pójście do lekarza - obciążone podatkami. Mój czynsz muszę płacić, za energię elektryczną też, a to też podatek. Więc zorganizujmy to tak, abym płaciła uczciwe podatki i miała odkładane na emeryturę, czy opłaconą składkę zdrowotną i wypadkową? Kiedyś była dziesięcina - 90 proc. zarobków było do pełnej dyspozycji. A dlaczego teraz nie wprowadzić takiej stałej wysokości podatku, który nie miałby dolnej ani górnej granicy? Zarobię rocznie 1 zł - odprowadzam 10 proc. podatku i mam z głowy. Podobnie gdybym miała 1 milion złotych rocznego zarobku, to 100 tysięcy podatku i 900 000 moje. Ale nie, państwo nasze okrada biednych kosztem bogatych. Wszyscy będą mieli emerytury nędzarzy, a bogaci datek dla żebraków lub napiwek dla kelnerów. Przekonajcie mnie, że system równego podatku od zarobków obywateli jest zły i dlaczego? Oczywiście ten procent podatku może być inny niż moje przykładowe 10 proc., ale jednak stały i jasny. Ponadto wszyscy obywatele zarabiający w Polsce będą mieli uczciwe rozliczenie PIT, a nie tak jak ja i wiele takich jak ja od lat nie wypełniało go, bo nie miało, co tam wpisać.

dejtrejder Jak ma obywatel chętnie płacić podatki? Przecież każdy widzi, że te podatki nie idą na to, na co powinny. Głodowe emerytury, kulejąca służba zdrowia, brak przedszkoli, dziurawe drogi itepe itede... Z drugiej strony upasiona jak nigdy dotąd na podatkach i rosnąca w zastraszającym tempie sfora urzędasów i polityków. Wraz z zatrudnianymi przez nich kolesiami i pociotkami. Wiadomo, że podatki będzie zawsze popierał ten, co zasiada przy ich późniejszym podziale :) W takim "urzędzie pracy" większość środków idzie na pensje i broszurki wykonywane przez kolesiów, a nie na faktyczną pomoc bezrobotnym. Idź się zapisz na wybrany przez siebie kurs, to ci powiedzą: "ni ma piniędzy". Mało pieniędzy z podatków? To wpier*** teraz te stadiony, co żeśta sobie wieśniaki pobudowali!

hankrearden: Ja wszystkim mądrym, zaradnym, pracującym czy przedsiębiorczym polecałbym jak najszybciej z tego kraju zwiać!

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.