Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Film wideo dostaliśmy od pani Kasi. Widać na nim, jak po godz. 22 kierowca autobusu linii 109 wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Nawet na chwilę nie zwalnia. W tym czasie piesi mają zielone.

- Sytuacja pokazana w filmie jest niedopuszczalna - mówi Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych, do których należy wóz. Zapowiada wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Podobne obietnice składają także prywatni przewoźnicy. Ich autobusy również widać na wideo, które umieściliśmy w naszym portalu. - Zawsze wyciągamy konsekwencje wobec kierowców łamiących przepisy - usłyszeliśmy od dyspozytora ruchu w PKS Grodzisk Mazowiecki. - Dostanie wezwanie i będzie ukarany - mówi Marcin Mnich z Mobilis o innym kierowcy autobusu, który także swobodnie wjechał na przejście na czerwonym.

Po naszym artykule opublikowanym wczoraj na miejscu pojawili się panowie w żółtych kamizelkach. - Stali przy sygnalizatorach z komórkami i mierzyli czas, jaki pali się zielona strzałka i zielone - informował nas Paweł Łaciński.



- Czy to wasi pracownicy? - pytamy w ZTM. - Być może to nasi ludzie, ale jakie to ma znaczenie? - słyszymy od rzecznika Igora Krajnowa. To istotne, bo to właśnie wielu kierowców miejskich autobusów nawet nie zatrzymuje się przed pasami i wjeżdża na czerwonym świetle. Nie tylko w feralnym miejscu na Woli. - Kierowcy autobusów przejeżdżają na "wczesnym czerwonym" przy każdej możliwej okazji - napisał do nas Maciej Jaśkowski. - Praktycznie codziennie, jadąc autobusem, obserwuję przynajmniej raz taką sytuację.

- Prawie przejechało mnie auto - napisał do nas z kolei pan Wojciech, który rano szedł przez pasy na Karolkowej. - Wszedłem na zielonym, a samochód ruszył w prawo. Facet jeszcze bezczelnie wysiadł z auta i się awanturował, że miał zielone... A miał zieloną strzałkę i obowiązek zatrzymania się.

Pan Wojciech podobnie jak inni nasi czytelnicy uważa, że przed skrętem w Kasprzaka nie powinno być zielonej strzałki. Jak już pisaliśmy, pali się ona za krótko (patrz infografika), po czym włącza się czerwone światło, na którym kierowcy nagminnie łamią przepisy, wjeżdżając na przejście dla pieszych. W styczniu zginęła tu młoda kobieta potrącona przez autobus. Do dziś nie wyjaśniono, kto zawinił. - Postępowanie policyjne jest zawieszone ze względu na stan zdrowia kierowcy - mówi Adam Stawicki z MZA. - Mężczyzna nie wrócił do prowadzenia pojazdów.

Co więc zrobić, by do podobnych wypadków nie dochodziło? Po rozmowach z pieszymi i kierowcami zebraliśmy propozycje, co można poprawić na tym skrzyżowaniu, by było bezpieczniej.

* likwidacja zielonej strzałki

To najczęściej pojawiający się postulat w listach naszych czytelników. Dzięki temu pieszy na swoim zielonym czułby się bezpieczniej. Ale to rozwiązanie nie jest łatwe do przeforsowania. - Ze względu na trudne warunki ruchu na skrzyżowaniu zasadnym jest utrzymanie sygnalizatorów warunkowego skrętu w prawo - tłumaczy enigmatycznie Bogdan Mościcki z Biura Drogownictwa i Komunikacji i dodaje, że chodzi o to, by udrożnić wyjazd z Karolkowej w Kasprzaka.

* dłuższe zielone i krótsze czerwone dla kierowców na Karolkowej

- Oczywiście tak byłoby lepiej, ale sparaliżowalibyśmy tam ruch - mówi Mościcki. Kierowcy jednak narzekają, że światło zielone pali się dla nich zdecydowanie za krótko i przez to korek przed wakacjami sięgał aż do Grzybowskiej.

* rezygnacja z "krótkiego" światła czerwonego w cyklu: zielona strzałka - czerwone - zielone

Na razie w Biurze Drogownictwa i Komunikacji usłyszeliśmy jednak, że pomysł nie będzie realizowany. Dzięki obecnemu rozwiązaniu przechodnie mają zapewnioną "bezpieczną ewakuację z przejścia dla pieszych po zakończeniu wyświetlania dla nich sygnału zezwalającego".

* przysłanie na miejsce patroli policyjnych

To z pewnością się uda. - Policjanci będą zwracać szczególną uwagę na bezpieczeństwo pieszych w tym miejscu - zapewnił nas Andrzej Browarek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. - Skrzyżowanie będzie objęte nadzorem policjantów z ruchu drogowego. Przyjrzymy się sygnalizacji świetlnej w tym miejscu. Jeśli będą nieprawidłowości w jej działaniu, to przekażemy nasze uwagi do Zarządu Dróg Miejskich.

Po naszym wczorajszym artykule także Adam Stawicki zapowiedział lotne kontrole swoich kierowców. Pracownicy nadzoru ruchu z MZA będą bez zapowiedzi pojawiać się na rogu Karolkowej i Kasprzaka.

* obniżyć sygnalizator ze strzałką

O to proszą kierowcy autobusów, którzy "kładą się na kierownicy", bo narzekają na słabą widoczność zielonej strzałki. - Najpewniej przesuniemy linię zatrzymania na jezdni o pół metra do tyłu - zapewnia Bogdan Mościcki. - Mam jednak wrażenie, że kierowcy stają po prostu zbyt blisko przejścia i sami sobie uniemożliwiają widok.

I jeszcze rada dla pasażerów od rzecznika Zarządu Transportu Miejskiego. - Wszystkie przypadki łamania przez kierowców autobusów przepisów ruchu drogowego oraz stwarzania przez nich zagrożenia w ruchu drogowym powinny być niezwłocznie przekazywane policji - zachęca Igor Krajnow z ZTM.

Zgłaszajcie niebezpieczne skrzyżowania

Mieszkasz w okolicy Karolkowej? Co sądzisz o przejściu na tej ulicy, zachowaniu pieszych i kierowców? Co trzeba tam zmienić? Znasz inne niebezpieczne skrzyżowania, przed którymi należy ostrzec kierowców i pieszych? Czekamy na kolejne listy, zdjęcia, filmy. Nasz adres: stoleczna@agora.pl

LISTY:

Te światła źle ustawiono

Mieszkam przy Kasprzaka i codziennie przechodzę przez to skrzyżowanie co najmniej dwa razy. Prawdą jest, że kierowcy nie stosują się do świateł. Główną przyczyną problemów jest jednak moim zdaniem złe ustawienie samych świateł i zachowanie pieszych.

Światło zielone na ulicy Kasprzaka podzielone jest w tym miejscu na dwie części (oddzielne dla każdej nitki). Na każde z nich czeka się około 2 minut - co powoduje, że ludzie zwyczajnie przechodzą na świetle czerwonym (widzę to codziennie - przejście przez część w stronę centrum nie jest problemem. Potem stoi się na środku, czekając na zielone światło na drugiej nitce - po drodze ucieka nam wiele autobusów jeżdżących tu stadami, więc ludzie zwyczajnie przechodzą na czerwonym).

Na nitce w stronę centrum (kończącej się na płocie budowy metra), gdy światło jest zielone, samochody skręcające w Przyokopową mają zieloną strzałkę - zazwyczaj nie zatrzymują się przed nią, co sprawia, że przejście przez tę część zawsze jest pewną loterią. Nieraz słyszałem w tym miejscu pisk opon.

Nie jest to, niestety, jedyne skrzyżowanie w okolicy, na którym światła ustawione są nieprawidłowo. Po drugiej stronie płotu - na ulicy Towarowej na rondzie Daszyńskiego (nitka w stronę pl. Zawiszy) zielone światło dla pieszych pali się kilka sekund. Mam 29 lat i nie jestem w stanie w jednym cyklu przejść przez trzy pasy na świetle zielonym. W okolicy mieszka dużo starszych ludzi - i nikt z nich nie jest w stanie tego skrzyżowania przejść zgodnie z przepisami. Zastanawiam się, czy i tutaj światła ustawiało metro? A jeśli tak, to czy nie może ich zmienić?

Piotr Prędki

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.