Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu


Ulica Foksal 2 w Warszawie, poniedziałek, godzina 2.00 w nocy. Z ogródka pałacyku architektów dobiega ogłuszające dudnienie z profesjonalnego sprzętu muzycznego. Jest scena, kolorowe światła, spiker i muzyka rozlegająca się na kilka kilometrów wokół otaczającego pałac parku. Trwa kolejna plenerowa impreza. Jak się okazuje, za zgodą miasta na hałas do godzin porannych... Mimo zamkniętych okien (przez co człowiek dusi się w nagrzanym mieszkaniu), ciężko zmrużyć oko. Policja radzi złożyć oficjalną skargę. Pytam, czy to pomoże, i słyszę, że skoro mają zgodę władz miasta, to raczej nie. Niestety, zawsze mają...

Lubię gwar kawiarnianych ogródków, ale to nie to samo co profesjonalny koncert co drugi dzień tuż pod własnym oknem. Mieszkańcy, którzy jak każdy muszą wstać rano do pracy, codziennie budzą się jak "na kacu" po kolejnej ledwo przespanej nocy. Jako osoba młoda i lubiąca życie nocne Warszawy nie jestem zwolenniczką zamykania ogródków, ale tak jak wiele osób jestem za ustaleniem z mieszkańcami dopuszczalnych godzin ich funkcjonowania w tygodniu i w weekendy oraz spełniania jakichś norm hałasu. Pałac przy Foksal nie dość, że z pobliskimi mieszkańcami wcale się nie liczy, to imprezy trwające najczęściej do 3-4 rano nie spełniają żadnych norm. Ciekawa jestem, ile decybeli można by tu zmierzyć....

Nie zamierzam chodzić po komisariatach i zgłaszać sprawy ponoć z góry skazanej na przegraną, apeluję więc o opamiętanie zarówno do właścicieli tego przybytku, jak i władz miasta, które bezmyślnie takie zgody wydają (chociaż na pewno wiąże się to z dużymi pieniędzmi). Dajcie mieszkańcom pospać chociaż w tygodniu...

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.