Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Piszę tych parę zdań zainspirowany opublikowanym listem "Młodzi nigdy nie byli tak wściekli. Faszyzm jest już w umysłach ludzi", który właśnie przeczytałem. Przyznam, że i ja miałem ochotę wypowiedzieć się po "wstępniaku" redaktora Michnika i późniejszej relacji z debaty o zagrożeniu faszyzmem lub, jak niektórzy wolą, jego braku. Ale dopiero mądry i śmiały list tej młodej damy zmobilizował mnie do podzielenia się własnymi przemyśleniami.

Wartościowa i fajna młodzież

List pani Elizy wzbudził bowiem we mnie uczucia, z jakimi kilka lat temu powitałem wiadomość od mojej córki o tym, że grupa jej kolegów, wówczas licealistów o lewicowych poglądach, samotnie stanęła na drodze marszu nacjonalistów w Dzień Niepodległości i że zostali pobici oraz zatrzymani przez policję (szczegółów i dalszego ciągu dziś już nie pamiętam).

Zrobiło mi się wtedy wstyd za siebie i za moje pokolenie. To znów pozwalamy młodzieży nadstawiać karku, a sami chowamy głowę w piasek? To młodzi widzą i reagują na neofaszystowskie zagrożenie, a my, starsi, nie potrafimy, nie chcemy go dostrzec? Postanowiłem wówczas, że od następnego razu będę się stawiał na akcje, choć zdecydowanie sprzeciwiam się akcjom zakładającym lub choćby przewidującym możliwość używania przemocy wobec przeciwników ideologicznych.

I rzeczywiście, brałem potem udział we wszystkich kolejnych akcjach: blokada na Krakowskim Przedmieściu, Kolorowa Niepodległa, a ostatnio marsz przeciw faszyzmowi. Maszerowałem i bawiłem się wśród "lewackiej" młodzieży i jej widok mnie, liberała, bardzo podbudowywał. Uważam, że młodzież jest naprawdę wartościowa i fajna, gdy ma tzw. wrażliwość lewicową, gdy protestuje przeciwko gwałceniu prawa do różnorodności. Wreszcie, gdy ma odwagę (bo u nas to wymaga odwagi!) postawić mur i twardo powiedzieć rosnącym w siłę nacjonalistom: dość! dalej nie pójdziecie! Niestety, taka młodzież nie jest u nas większością.

Gdzie są elity?

Jedno mi nie dawało spokoju, szczególnie na ubiegłorocznym marszu. Gdzie są elity? Gdzie są partie lewicowe, które tradycyjnie powinny być, a nie są w awangardzie ruchu antyfaszystowskiego? Rozumiem, że pan prezes Miller woli grzać się w ciepełku marszu prezydenckiego, cześć i chwała panu prezydentowi za ten marsz, ale przecież jego partia ma jeszcze jakichś ważnych członków? Czy nie ma?

To "coś", co nam zagraża, sieje spustoszenie. Na co czekamy?

A dziś? Dziś spieramy się o to, czy to coś, co nam zagraża, można nazwać faszyzmem, czy nie? Otóż nie tu leży sedno sprawy. Prawda jest taka, że to "coś" już tu jest, i niezależnie od nazwy, jaką je określimy, sieje spustoszenie. Na razie głównie w głowach młodych ludzi, ale są przecież ofiary: przedstawiciele różnych mniejszości dotkniętych atakami bandytów o silnie "patriotycznych" ciągotach. Na co czekamy?

Rozumiem, że nie zaradzimy temu zagrożeniu, jeśli go prawidłowo nie zdefiniujemy, a właściwie nie zrozumiemy jego źródeł. Otóż, w ramach rozpoczętej wreszcie dyskusji, chciałbym przedstawić w dwóch słowach moją opinię na ten temat.

Owe skrajne organizacje, łącznie ze skrajną prawicą parlamentarną, zwaną mylnie przez samą siebie "centroprawicą", żerują i rozbudzają lęki i emocje, które występują albo drzemią w każdym z nas.

Chodzi o lęk przed obcym, innym, nowym, wywołujący często reakcje i postawy agresywne. To ksenofobia. W społeczeństwie silnie ksenofobicznym jest mocny grunt pod zasiew idei nacjonalistycznych i totalitarnych. Dlaczego u nas tak jest? Dlaczego posłuch mają łysi szaleńcy, a nie umiarkowani, mądrzy ludzie? Nie tylko dlatego, że ci ostatni chowają głowę w piasek, albo zbyt nieśmiało i późno zauważają brunatny odcień i smrodek, np. w IV RP.

Winne rodzina, szkoła, Kościół?

Główna przyczyna i wina, według mnie, leży w rodzinie, szkole i Kościele katolickim.

Fobię antyżydowską wynosi się na ogół z domu. A w szkole nie krzewi się tolerancji wobec innego, nie uczy się tego, iż w demokratycznym świecie większość ma dbać i chronić mniejszości, również we własnym, dobrze pojętym interesie.

Nie uczy się umiejętności prowadzenia dyskusji, prawdziwej debaty w szacunku dla osób o odmiennych poglądach. Młodzież uczy się "rozmowy" na walkach gladiatorów w telewizyjnych studiach kanałów informacyjnych. To straszne!

A Kościół poklepuje skrajnych polityków, którzy z coraz mniejszym zażenowaniem mówią o swoich fobiach, czyniąc z nich naczelne wartości i powód do dumy. A w kazaniach kościelnych nienawiść dziwnie przeplata się ze słowem bożym tak, że "maluczkim" coraz trudniej oddzielić ziarno od plew. Czy to wynika z intelektualnej katastrofy polskiego Kościoła, czy z cynizmu kleru przepychającego swoje grupowe interesy? Tego nie podejmuję się rozstrzygnąć.

Ze złem trzeba walczyć od razu, gdy jeszcze jest małe, bo zło może urosnąć

Nie podejmuję się też ocenić, czy jątrząca i żerująca na lękach elektoratu propaganda prezesa Kaczyńskiego i jemu bliskich polityków to przejaw ich skrajnego cynizmu, czy też, przepraszam, głupoty.

Tak czy inaczej w tym punkcie zgadzam się z redaktorem Michnikiem: "PiS nie jest murem chroniącym nas przed faszyzmem czy "czymś takim", lecz jest jego przedmurzem, gdyż stworzył pole na ziemi oficjalnej polityki, gdzie skrajne wypowiedzi i działania są dozwolone i chronione (vide - branie w obronę faszyzujących kiboli jako rzekomo "patriotycznej młodzieży")". To pole się stale poszerza. A przypominam ostrzeżenie nieodżałowanego Marka Edelmana: ze złem trzeba walczyć od razu, gdy jeszcze jest małe, bo zło może urosnąć...

I co dalej? Będziemy mieli teraz długą i emocjonującą debatę narodową nad określeniem "faszystowski" jako właściwym lub nie dla opisania narastającego zagrożenia? Odpuśćmy to. Podejmijmy rzeczywiste kroki. Nie lękajmy się! Wreszcie przestrzegajmy konstytucji! Zero tolerancji dla mowy nienawiści i programowej nietolerancji! Zmieńmy wreszcie szkołę, która dotąd tkwi na dobre w XIX wieku! A Kościół? Wówczas zmieni się sam...

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.