Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
1. Jej zarzut, że A. Kamiński w "Kamieniach na szaniec" nie wspomniał o powstaniu w getcie warszawskim, jest wysoce złośliwy, bo książka była pisana i drukowana przed wybuchem powstania. A zaangażowanie autora w niezwykle trudnych i bolesnych czasach okupacji niemieckiej miało na celu podbudowanie morale społeczeństwa. Dzięki mu za to.

2. Tadeusz Zawadzki i Janek Bytnar niezdrowo zaprzyjaźnieni?! My wszyscy z tego pokolenia żyliśmy w nieustannym stresie. Groziły nam łapanki uliczne, wsypy konspiracyjne, aresztowania, trudności finansowe, uliczne rozstrzeliwania. Żelazne więzi wspólnej walki z okupantem. Wspólnota celów. Konspiracyjne zdobywanie wiedzy. Zaufanie, przyjaźń serdeczna z kolegami. Kochaliśmy się miłością platoniczną. Okupacyjną więzią. To trudne do zrozumienia przez współczesną przesiąkniętą seksem społeczność. Chora wyobraźnia pani Janickiej ośmieliła się wysnuć gejowski idiotyzm Tadzia z Jankiem. Zawadzkiego od najmłodszych klas gimnazjum nazywaliśmy "Zośką".

- Ja miałem przyjaciela Henia Dermottę, z którym siedziałem na wspólnej ławce w klasie. Po jakiejś sztuce teatralnej też nazwaliśmy go babskim imieniem, bo tak miała na imię aktorka grająca w tej sztuce. Według "naukowej" metody obywatelki Janickiej to był dowód, żeśmy gejami, bo wspólna ławka i kobiece imię!

3. Szkoła Batorego i batalion "Zośka" to antysemici?! Nauczyciele nasi byli po prostu Polakami, katolikami, ewangelikami, kilku Żydami. Przekazywali nam wiedzę bez żadnych akcentów antyrosyjskich, antyżydowskich.

W latach trzydziestych zdarzały się wpływy zewnętrzne i próby indoktrynowania młodzieży czy to przez prawicę, czy to przez komunę. Zdarzały się nieliczne koła konspiracyjne. To niektórym młodzieńcom się podobało, nie mając wpływu na generalnie obojętną na politykę młodzież.

Wybuchła wojna. Przyszła okupacja. Naszym naczelnym zadaniem stało się dążenie do wolnej Polski. Nie uznawaliśmy, ani jako uczniowie podziemnego gimnazjum, ani jako żołnierze podziemnej armii, jakichkolwiek wpływów politycznych. Niechęć do Żydów, jeśli przed wojną się zdarzała, dotyczyła przede wszystkim propagowania przez organizacje polityczne, głównie narodowe, haseł przejmowania przez Polaków rynku handlowego zdominowanego przez Żydów wskutek społecznego od wieków zakazu zajmowania się tym przez rodaków, zwłaszcza herbowych. Okupacja niemiecka, terror i mordowanie Żydów radykalnie zmusiły Polaków do opanowania handlu. Zniknął więc ważki element niechęci.

A katolicka wrażliwość na okrutne, nieludzkie postępowanie okupantów w stosunku do Żydów powodowały co najmniej poczucie duszącej bezradności wobec karania śmiercią każdej próby pomocy.

O antysemityzmie konspiracyjnych uczniów Batorego i Armii Krajowej niech pani Elżbieta Janicka zapomni, bo na przykład profesor Batorego Józef Targowski z domu Handelsman był i jest naszym idolem. Zginął w powstaniu warszawskim na Starym Mieście, odznaczony Krzyżem Walecznych, dowodząc oddziałkiem złożonym z Batoraków.

W powojennym Batorym, szybko zlikwidowanym przez władze komunistyczne, na antysemityzm nie było miejsca, gdyż fobie kierowały się do ideologii obcej narodowi polskiemu narzuconej terrorem przez kolejnego okupanta...

Jeśli razi obywatelkę Janicką patriotyzm młodzieży Batorego, entuzjastycznie czczącej przeszłość kraju i szkoły, której przeszło 300 uczniów widnieje na tablicy poległych, 30 było odznaczonych Orderem Wojennym Virtuti Militari, przeszło 70 Krzyżem Walecznych, godnych najwyższej czci żołnierzy "Zośki", "Baszty", "Parasola" i tylu innych oddziałów, to niech wie, że nie antysemityzm tkwi w tej szkole, tylko oburzenie na jej kłamstwa.

* em. prof. dr Czesław Uhma, wieloletni prezes, a od 2002 r. honorowy prezes Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego w Warszawie

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.