Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Przeczytałem tekst Ewy Siedleckiej o tym, czy ostatnie skandale wokół fundacji Kidprotect i Maciuś spowodują spadek dobroczynności i cieszę się z tego tekstu.

Jako jeden z nielicznych pokazuje szerszy kontekst sprawy oraz perspektywę trzeciego sektora. Obala także mity, że organizacje powinny być biedne, że nie powinny zatrudniać pracowników i przeznaczać 100 proc. zebranych środków na pomoc.

Brakuje mi w dyskusji rozsądnego głosu eksperta od fundraisingu. Bez podstawowej wiedzy nie sposób oceniać kampanii skierowanych do darczyńców indywidualnych. Warto uświadomić sobie parę kwestii.

1. Pierwsze zebrane środki to koszty zbudowania bazy każdej fundacji

Wszystkie techniki fundraisingowe, których celem jest zbudowanie bazy regularnych darczyńców, przez pierwsze dwa-cztery lata są "na minusie". Zatem przez te pierwsze lata de facto 100 proc. zebranych środków przeznacza się na sfinansowanie kosztów budowania bazy. Tak przecież skonstruowane były kampanie Greenpeace'u, WWF, Amnesty i innych dużych organizacji w Polsce. To także oznacza, że nie można oceniać takiej kampanii tylko na podstawie danych z roku czy dwóch lat.

2. Jedna trzecia budżetu przeznaczana na fundraising

Po osiągnięciu break-even point, czyli w momencie, kiedy w końcu fundacja wychodzi "na zero", dalej przynajmniej 1/4 lub nawet 1/3 środków jest przeznaczana na fundraising. Tak robią i otwarcie to komunikują znane i cenione organizacje w Anglii, jak choćby Macmillan Cancer Support. W 2011 roku zebrali 144 mln funtów, a na fundraising wydali 45 mln. Źródło: www.macmillan.org.uk/Aboutus/HowWeRaiseAndSpendOurMoney/RaiseAndSpend.aspx

3. Rzetelne działanie i przejrzystość

To prawda, że techniki pozyskiwania regularnych darczyńców (Direct Marketing, Face to Face, Door to Door) są często postrzegane jako inwazyjne czy nachalne. Jednak doświadczenie wielu organizacji uczy, że prowadzona umiejętnie i profesjonalnie komunikacja z darczyńcami z czasem zamienia sceptyków w zaangażowanych członków i wolontariuszy.

Warunkiem jest jednak pełna transparentność, raportowanie i rzetelność organizacji. Musi być także procedura odpowiedzi na skargi, możliwość wglądu do danych osobowych itd. Pytanie: jak sprawdzić tę rzetelność? Tu przychodzi mi na myśl świetny przykład samoregulacji wśród organizacji brytyjskich. Fundraising Standards Board (www.frsb.org.uk) to porozumienie NGOs, które wspólnie wypracowały standardy transparentnego zbierania pieniędzy. Wszyscy członkowie porozumienia, którzy spełniają uzgodnione kryteria, stosują w kampaniach jeden, łatwy do zidentyfikowania przez darczyńców, graficzny znak jakości.

4. Regularni darczyńcy

Trudno wreszcie przecenić korzyści, które odnoszą organizacje mające duże grupy regularnych darczyńców. Nie tysiące, ale dziesiątki tysięcy rekordów w bazie. To nie tylko możliwość długofalowego planowania, ale przede wszystkim uniezależnienie się od grantów. To także jedyne źródło, co udowodniono, które nie kurczy się w kryzysie. To nie SMS-y, loterie i biznes są stabilnym, przyszłościowym źródłem dla organizacji, ale człowiek, który zechce nam przekazywać 20 zł miesięcznie przez rok, dwa, a najlepiej dziesięć lat.

Mam nadzieję, że sprawa fundacji Maciuś nie zabije fundraisingu w Polsce. Liczę na głos dużych organizacji, które pracują z darczyńcami indywidualnymi, ale na razie nie włączyły się do publicznej dyskusji.

Mimo wszystko wierzę, że można wytłumaczyć ludziom, że przeznaczanie rozsądnej części zebranych środków na fundraising to inwestycja. To także odpowiedzialność wobec beneficjentów w długiej perspektywie.

Alternatywą jest sprawdzony model postępowania: "Jak nam się skończą pieniądze z grantu, a samorząd odmówi finansowania, to zawołamy media. Pokażemy brak środków na koncie i zagrozimy, że zostawimy podopiecznych bez pomocy".

* Andrzej Pietrucha jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu. Fundraising to planowe, etyczne i skuteczne zbieranie pieniędzy, które mają służyć dobru wspólnemu

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.