Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Zacznę od tego, że bardzo cenię księży w mojej parafii. Wykonują trudną i często niewdzięczną pracę. Sądzę, że to samo można powiedzieć o większości księży w Polsce. Trochę niepokoi mnie jednak kilka zjawisk w polskim Kościele.

Po pierwsze - problem części hierarchów ze zrozumieniem zmian w mentalności polskiego społeczeństwa, a więc i katolików. Polski teolog ks. Hryniewicz w książce-wywiadzie ,,Nad przepaściami wiary" mówi, że ,, W Kościele rzadko uczy się ludzi samodzielnego i odważnego myślenia. Mają słuchać autorytetu" (1). Ks. Lemański uściśla: ,,Oni (biskupi) ciągle żyją w modelu, w którym gdy się powie ,,Nie wolno", ,,Zabraniam", ,,Polecam" to natychmiast każdy posłucha. Ale ludzie coraz częściej pytają: dlaczego ?"(2).

Tak się składa, że jeden z biskupów skupia w sobie jak w soczewce niejakie zagubienie niektórych hierarchów: szef Episkopatu arcybiskup Michalik. W kwietniu ubiegłego roku rzekł On, iż ,,Telewizja Trwam i Radio Maryja są etapem do ukształtowania ludzi młodych i odpowiedzialnych"(3). Czy arcybiskup nie czyta wpisów na forach internetowych ? Na Rydzyku i jego mediach internauci nie zostawiają suchej nitki. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że internauci nie są reprezentatywną grupą młodzieży, szczególnie katolickiej. Czy jednak młodzi ludzie ze swej natury nie są krytyczni wobec rzeczywistości i świata dorosłych? Jakim cudem mają zaufać człowiekowi, który każdego o odmiennych poglądach uważa za zdrajcę Kościoła i Polski? Pomysł, aby na mediach Rydzyka oprzeć wychowanie młodych ludzi jest absurdalny.

Arcybiskup Michalik rzekł też: ,,Widzimy jak planowo atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie"(4). Jako katolik i chemik (chemia - nauka badająca właściwości substancji, opierająca się na sprawdzalnych wynikach badań ) muszę zapytać: kto, gdzie i w jaki sposób atakuje Kościół w Polsce ? Bolszewicka Rosja, rewolucyjna Francja czy współczesna Nigeria - to dla mnie przykłady ataków na Kościół. Jasne, że Kościół zawsze miał wrogów. Nie uważam jednak, aby dziś w Polsce było ich jakoś specjalnie więcej.

Dla ateistów wiara w Jezusa chodzącego po wodzie to taki sam folklor jak wróżka zębuszka czy elfy mieszkające w ogrodzie - ot, jeden z wielu przykładów ludzkiej naiwności. Tak przynajmniej rozumiem R. Dawkinsa i jego ,,Boga urojonego". Nie jest to wrogość, ale pobłażliwa wyrozumiałość wobec ułomności ludzi wierzących w nieistniejącego Boga.

Co w takim razie jest atakiem na Kościół? Próba likwidacji Funduszu Kościelnego? Problemy mediów Rydzyka? Przecież Telewizja Trwam ,,nie jest oficjalną telewizją Kościoła"(5)(bp Pieronek ). W ubiegłych latach brałem udział w procesjach Bożego Ciała. My, katolicy, szliśmy ulicami i NIC SIĘ NIE STAŁO: nikt nas nie wyzwał, nie obrzucił jajami ani pomidorami. Gdzie jest ta wrogość? Czy w Polsce zamykane są seminaria duchowne ? Czy zakazuje się lub utrudnia budowę kościołów? Czy księża trafiają do więzień?

Nie ma wrogości wobec Kościoła w Polsce. Jest krytyka, często ostra. Ks. Hryniewicz uważa, że ,,Trzeba nauczyć się mądrze przyjmować krytykę: pogodniej, bez obrazy. () Trzeba przede wszystkim słuchać i rozumieć, pytać czy nie ma w tym jakiejś racji. To wymaga szczerości i odwagi" (6). Ze swej strony mogę dodać, że my - laikat, chcemy być po prostu wysłuchani. Może mamy trochę racji. Tymczasem u mnie w kościele na mszy wysłuchuję, że wiara polskich katolików jest powierzchowna, dziecięca i infantylna. Brzmi to tak, jakby za słabość Kościoła odpowiadała tylko jedna strona - laikat. Duchowni są w porządku.

Przy okazji - odrobinę razi mnie tytulatura hierarchów Kościoła. Dlaczego mam mówić ,,Wasza Ekscelencjo" zamiast księże biskupie albo ,,Wasza Eminencjo" zamiast księże kardynale? Gdy Jezusa (wszak Mistrza dla biskupów) zapytano: ,,Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne ?"(7), pokazał klasę i skromność: ,,Czemu zwiesz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg" (8). A przecież mógłby chcieć aby nazywano go Bogiem albo Mesjaszem.

Trudno mi uwierzyć, aby biskupi, ludzie przecież wykształceni, popierali tę tytułomanię. Tłumaczę sam sobie, że to wina niemądrej tradycji kościelnej i katolików-lizusów, szczególnie spośród polityków, którzy tak się do nich zwracają. Papież nieraz mówił, że kapłani powinni być bliżej ludzi. Skoro tak, to biskupi powinni zdawać sobie sprawę, że w zindywidualizowanym i demokratycznym społeczeństwie (choćby ta demokracja była kulawa) takie tytułowanie się może być odebrane jako objaw pychy.

Zupełnie nie trafia do mnie przekonanie Kościoła, że tylko On ma ,,pełnię środków koniecznych do zbawienia" (czyli 100 proc. racji ). Przecież nie ma na to żadnych dowodów. Ks. Hryniewicz pyta: ,,Jaka jest ta miara, za pomocą której możemy wymierzyć ową pełnię i powiedzieć, że jesteśmy w posiadaniu pełni, a inni mają w ręku tylko ten czy tamten element? Nie wiem. I nikt tego nie wie. Sam Bóg jest pełnią - Pełnią Prawdy" (9). W innej książce dodaje: ,,Nie spierajmy się, która z dróg jest najlepsza czy jedynie słuszna. Nie spierajmy się o pełnię prawdy i środków zbawienia! Bóg ma ich więcej niż nam się wydaje." (10)

Niepokoi mnie zbyt mocne powiązanie katolicyzmu i patriotyzmu w Polsce. Tak, wiem że Kościół pomógł przetrwać Polakom zabory i wojny, szczególnie tę ostatnią. Jednak wojna skończyła się dawno temu. A jeśli nawet wybuchnie nowa, to co ma Bóg do wojny ? Oburza mnie jako katolika podłe powiedzenie: ,,prawdziwy Polak to katolik". Cóż to za arogancja, odmawiać innym patriotyzmu i polskości, bo nie są katolikami! Uczniowie zmierzający do Emaus byli zrozpaczeni: ,A myśmy się spodziewali, że On wyzwoli Izraela"(11). Jezus miał być patriotą oraz bojownikiem o wolność i przegnać Rzymian z żydowskiej ziemi. Okazał się jednak Mesjaszem i Synem Bożym, który rzekł: ,,Królestwo moje nie jest z tego świata"(12), oraz ,,Oddajcie co cesarskie cesarzowi a co boskie Bogu"(13). Moim zdaniem - patriotyzm to ,,cesarska", ,,ziemska" a nie ,,boska" rzecz. Nie należy więc mieszać religii z patriotyzmem (,,jestem Polakiem" i ,,jestem katolikiem", a nie ,,jestem Polakiem-katolikiem" - wyczuwacie tę różnicę?). Być może warto byłoby, aby katolicy, którzy nienawidzą Niemców, Rosjan, Żydów i wszystkich odmiennie myślących i wierzących a jednocześnie wierzą w Boga, który ,, jest Miłością" zastanowili się nieco nad jakością swojej wiary.

Ks. Mariański, socjolog religii, uważa, że przyszłością Kościoła jest różnorodność i otwartość. Zgadzam się z nim. Trudno oczekiwać, aby wszyscy katolicy tak samo przeżywali wiarę. Ja jestem katolikiem, który obywa się bez kultu relikwii i wiary w objawienia maryjne. Już kilka razy zostałem z tego powodu nazwany ateistą i bezbożnikiem. Nie rozumiem dlaczego. Przecież Objawienie Boże dokonało się w Osobie Chrystusa, w jego słowach i czynach (przypomniał o tym w ubiegłym roku Episkopat ). Pozostałe objawienia np. maryjne (jeśli rzeczywiście miały miejsce - tu odzywa się moja sceptyczna dusza chemika ) mają drugorzędne znaczenie i NIE SĄ NIEZBĘDNE do osiągnięcia zbawienia. A kult relikwii? Gdy ksiądz proboszcz ogłosił w kościele, że mamy relikwię - fragment skarpety papieża Jana Pawła II, pomyślałem: ,,Mam się modlić do skarpety?" Tak, tak, wiem, że relikwia ma jedynie ułatwić modlitwę do błogosławionego lub świętego. Ja po prostu nie potrzebuję relikwii, żeby się modlić. I proszę, aby to uszanowano.

Pewnie usłyszę klasyczny zarzut o traktowaniu religii jak supermarketu, gdzie każdy wybiera to, co mu wygodne. Zgadza się, dokonuję wyboru: najpierw wybieram rzeczy bardziej istotne (Objawienie Boże ) potem mnie istotne (objawienia maryjne, często wątpliwe ), a na końcu odrzucam te bez znaczenia dla mnie (kult relikwii).

Czy w związku z tym co napisałem powyżej odejdę z Kościoła? A czemuż miałbym to zrobić? Od czterdzieści siedmiu lat jestem katolikiem i jest to mój Kościół, jaki by nie był.

Czy odejdę od Boga? Nie będę odkrywczy i zacytuję apostoła Piotra: ,,Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego".

Dzięki za wysłuchanie tych kilku skromnych uwag.

Pozdrawiam,

Sylwester Mrozik,

Bydgoszcz

P.S. W ubiegłym roku podpisałem petycję w obronie Telewizji Trwam. Nie chcę, aby Ci z mediów Rydzyka mówili potem: ,,Naszą telewizję oglądałyby miliony, ale zabrakło dla nas miejsca na platformie cyfrowej". Uważam jednak, że telewizja ta, wbrew nazwie, nie przetrwa. Nie dlatego, że popiera tę czy inną partię. Nawet nie dlatego, że ma niską oglądalność. Telewizja ta jest najzwyczajniej (użyję słów ze skeczu o księgowym ,,Monty Pythona,,): ,,nudna, nudna, o mój Boże,jak ona jest niewyobrażalnie nudna!"

1. Nad przepaściami wiary, wyd. Znak, 2008 r. str. 275

2. Gazeta Wyborcza, 31.03 - 1.04 str. 20

3. Nasz Dziennik, wywiad 25.04

4. List pasterski na pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, 2012

5. Radio Zet, wywiad M. Olejnik 23.02

6. Nad przepaściami wiary, wyd. Znak, 2008 r. str. 162

7. 8. Ewangelia Marka 10, 17-30

9. Nad przepaściami wiary, str. 201

10. Nadzieja leczy, wyd. Verbinum, 2009 r. str. 148

11. Ewangelia Łukasza 24,21

12. Ewangelia Jana 18,36 13.Ewangelia Mateusza 22,21

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.