Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Powyższe jest suchym wyciągiem z środowego popisu posła Stefana Niesiołowskiego w TVN24.

Poczułam się w moim wolnym (?) kraju niepewnie. O ile jestem heteryczką, to już nie katoliczką. Czy jako ateistka mogę być kiedyś pozbawiona np. praw wyborczych? Może dowalić mi wyższe podatki albo specjalną daninę z tytułu "niekatolickości"?

Wiele razy, przy okazji skandalicznych wypowiedzi Niesiołowskiego, słyszałam tę samą bzdurę - "jemu wolno więcej". Czy tzw. "piękna karta opozycyjna" upoważnia do wypowiedzi upokarzających, głupich, krzywdzących? Stefan Niesiołowski siedział za wolność.

Pytanie więc - siedział za wolność heteroseksualnych katolików? Za polskich nielicznych buddystów raczej nie siedział? Bo za tęczowych ateistów już z pewnością nie? Za kogo pan siedział, panie pośle, kogo wykluczyłby pan z nowej Polski? Jak można sobie sklasyfikować w umyśle OBYWATELA? Którego i wedle jakich kryteriów uznać za niegodnego nawet dyskusji z nim, nie mówiąc o przyznaniu RÓWNYCH praw?

Nie rozumiem tej postawy i jestem oburzona tym, z jaką łatwością Niesiołowski mówi kompromitujące dla niego - i tylko dla niego - słowa. Na miejscu posła Biedronia, wyszłabym ze studia i nie dała się dłużej obrażać przez tego smutnego obrońcę DEMOKRACJI. DE-MO-KRA-CJI! Panie pośle - władza ludu! Lud zdecydował, w niemałym odsetku, że poseł Robert Biedroń i posłanka Anna Grodzka są jego reprezentantami.

Dlaczego - za uprzejmym przeproszeniem - interesuje pana kiecka posłanki Grodzkiej? Natura i wybory posła Biedronia? Innych osób z seksualnością inną niż pańska? To nie pański biznes - prawa człowieka są aplikowane BEZ WZGLĘDU na kiecki osób transseksualnych czy tego, co się dzieje pod kołdrami lesbijek. To jest clue problemu: o ile nie jest łamane prawo i nie dzieje się krzywda, powinno pozostawać poza naszym (często chorobliwym, kołtuńskim) zainteresowaniem, co robi za ścianą nasz (hetero)(homo)(trans)seksualny sąsiad. Pora przyjąć to do wiadomości i stosowania.

Niestety, państwo, z nieznanych mi pobudek uznało, że ma prawo zajrzeć w najintymniejsze kąty mojego domu, domu Biedronia i Grodzkiej, i dopiero po szczegółowej kontroli mojej "moralności" (!), orientacji, uznać mnie za obywatela wartego przyznania ludzkich praw.

Wciąż nosimy w sobie potwornego, polskiego kołtuna. Co gorsza, wysyłamy go na Wiejską.

Tak nas chwalono - szybki rozwój, ambitna mała przedsiębiorczość, postęp cywilizacyjny na zielonej wyspie. Pomykamy po tej wyspie coraz lepszymi brykami, siadamy na kanapach przed coraz większymi plazmami, ale umysły nie nadążają.

Umysł posła Niesiołowskiego tkwi w smutnej ciemności. Zostawmy go tam i nie czyńmy więcej reprezentantem narodu.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.