Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Narkotyki można kupić wszędzie. Chciałabym, aby rodzice zrozumieli skalę problemu - mówi matka Stasia, który w Wigilię popełnił samobójstwo.

white_lake: Żal mi bardzo tego chłopca

Musiał mieć wielką rozpacz w duszy, ale uważam, że wywlekanie tej sprawy i wałkowanie do celów walki z narkotykami, zwłaszcza w wykonaniu polityków, to coś obrzydliwego.

Staram się zrozumieć zrozpaczoną matkę, ale jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, że syn palił niemal bez przerwy, jak wynika z jej słów, w szkole, po szkole, na spacerach, u siebie w pokoju, a oni NIC nie zauważyli, NIC nie wyczuli, nie widzieli?

To po prostu niemożliwe, a może widzieli to, co chcieli zobaczyć, czyli zdolnego chłopca, chodzącego do dobrej, modnej szkoły, który czasami sobie tylko żartuje, że chce się zabić?

No i te deklaracje: wiem, co to narkotyki, nie będę brał, a co miał innego powiedzieć? Mówił to, co rodzice chcieli usłyszeć, ale oni zbyt mocno chyba wierzyli, że mają dojrzałego i odpowiedzialnego syna, a ten chłopak był praktycznie jeszcze dzieckiem. Przecież każdy palacz wie, co to nikotyna, czyta napisy na pudełkach i widział zdjęcia raka płuc, tak samo pijak wie, co to marskość wątroby i pije dalej...

eryn_7: Teza, że zabiła go marihuana - prawdopodobna

Sugestie obu tygodników, jakoby marihuana była przyczyną tragedii, są niedopuszczalnym uproszczeniem i manipulacją - mówi Maciej Kowalski ze stowarzyszenia Wolne Konopie. A dlaczego niby niedopuszczalnym? Jakieś prawo zabrania stawiać takie wnioski?

Ani zrozpaczona matka, ani redakcje "Wprost" i "Newsweeka" nie mylą współwystępowania z przyczynowością. Są liczne dowody na to, że palenie marihuany jest czynnikiem zwielokrotniającym szanse danej osoby na depresję i psychozę.

Istnieje związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy spożyciem marihuany a incydencją depresji i psychoz. Palenie marihuany bywa przyczyną, a depresje i psychozy skutkiem, a nie odrębnymi wydarzeniami ze sobą niepowiązanymi. Fakt, że ta wiedza jest nam dostępna na poziomie epidemiologicznym, a nie jednostkowym, nie zmienia istoty sprawy.

Fakt, że chłopak palił marihuanę jest z dużym prawdopodobieństwem istotnym powodem, dlaczego wystąpiła u niego depresja prowadząca do samobójstwa. Nie potrzeba w tym wypadku jednoznaczności, której nigdy w takich sytuacjach nie ma, wystarczy naukowo udokumentowana silna korelacja.

"Osobowość depresyjna" to kategoria nienaukowa. Nie ma żadnych znanych nauce sposobów na wykrycie i zdiagnozowanie u osoby zdrowej "osobowości depresyjnej". Natomiast związek palenia marihuany z występowaniem depresji i psychoz jest naukowo udowodniony.

Dlaczego konkretna osoba popełniła samobójstwo trudno ustalić, ale można z całkowitą pewnością powiedzieć, że prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa przez tego chłopaka byłoby zdecydowanie niższe, gdyby marihuany nie palił. Tę tezę dodatkowo wzmacnia fakt, że problemy z depresją, zaczął mieć dopiero po tym, jak zaczął palić.

gobi05: Dawno temu w Ameryce...

Bardzo mnie zaciekawiła sonda, która jest przy artykule. Proszę jeszcze raz na nią popatrzeć: "Czy w Polsce powinno zostać zalegalizowane...?"

I przypomina mi się historia z Ameryki. Otóż dawno temu w Ameryce ludzie pili alkohol. Niektórym to szkodziło, innym nie. Wówczas jacyś "naprawiacze świata" postanowili wprowadzić prohibicję. Po wprowadzeniu prohibicji okazało się, że alkohol zakazany to jeszcze lepszy interes niż dozwolony. Bogacili się bandyci, korumpowali się politycy i policjanci... Po pewnym czasie z prohibicji zrezygnowano. Okazało się, że spożycie alkoholu jest wyższe, niż przed prohibicją. Okazało się, że alkoholików jest więcej, niż przed prohibicją. Okazało się, że pijaństwo jest nie tylko społecznie dopuszczalne, ale nawet "cool".

Powie ktoś: "NO WŁAŚNIE, zrezygnować z zakazu narkotyków!" A ja powiem: "Nie rezygnować - zostawić jak jest". To nie zakaz, ani przyzwolenie, lecz zmiany w prawie są przyczyną bałaganu moralnego.

Są nałogowcy: - Zioło nie uzależnia!

Wiem, wiem, zioło nie uzależnia, tylko zmienia strukturę wydatków. Są nałogowcy, którzy ile zarobią, tyle przepalą. Są tacy, co w ogóle nie palą, bo dla nich za drogo i nie widzą sensu. Są tacy, co próbują, ale to nie ich bajka...

I wyobraźmy sobie teraz, co legalizacja zmieni? Ci co palą po parę skrętów na dzień będą palić i może nawet wydadzą mniej pieniędzy. Ci, dla których teraz jest za drogo, po zmianie cen wezmą pod uwagę taki wydatek, szczególnie jeśli w ich otoczeniu już jest ktoś wciągnięty po same uszy. Ci co próbują i ich dotychczas nie ciągnęło - zobaczą, że właściwie to jest zupełnie legalne i mnóstwo ludzi popala, artystów i przedsiębiorców. Właściwie to mogłaby być ich bajka...

Oto dwie grupy ludzi wciągają się w to bagno utworzone hasłem "legalnie - taniej i bezpieczniej". Czy będzie bezpieczniej? NIE! Nie będzie bezpieczniej, bo skun i tak będzie nielegalnie rozprowadzany, poza kontrolą.

Ale urośnie rynek zbytu.

zadrykoza: Niesamowite. Polska idiocieje. Palcie ziele, świat będzie lepszy

Co do analogii z wódką - jak wypijesz pół litra to będziesz miał kaca. Jak wypalisz ziele wyskoczysz przez okno. Jak ktoś jest nienormalny niech sobie jara. Ale won od dzieci. Propagowanie tego syfu to zbrodnia.

Brawo panie redaktorze Lis. Szacunek za nazywanie rzeczy po imieniu. Marycha to narkotyk. Palący to chorzy ludzie. Lobby zielonego z okrągłymi i przekrwionymi gałami atakuje! Uzależnieni zamiast się leczyć, nawołują do palenia wszystkich innych. Trudno o większe kuriozum.

Powtarzam - jak ktoś chce jarać niech jara. Ale za akcje propagujące narkotyki będące przyczyną nieszczęść i dramatów polskich rodzin - wyrok i do pierdla.

cornice: Pojawia się pytanie, co jest tutaj przyczyną, a co skutkiem

Jeśli przeciętnie zdrowy emocjonalnie młody człowiek pod wpływem palenia marihuany wpadnie w depresje i popełni samobójstwo, to marihuana byłaby przyczyną. Jednak w takim przypadku WSZYSCY palacze byliby zagrożeni i dałoby się to stwierdzić na podstawie badań naukowych i statystyk.

Jeśli ktoś o skłonnościach samobójczych, przed popełnieniem samobójstwa, próbuje różnych środków, m.in. marihuany i alkoholu, to przyczyną nie jest ani alkohol ani marihuana, tylko stan psychiczny tego kogoś.

Moje wątpliwości co do sensu określania marihuany jako przyczyny samobójstwa budzi fakt, że przez 30 lat znałem wielu ludzi w różnych krajach zarówno niepalących w ogóle, jak i palących sporadycznie, do palących dzień w dzień przez dziesiątki lat i żaden z palaczy nie próbował się targnąć na życie.

Znałem też ludzi nieprzystosowanych, z problemami psychicznymi, którzy próbowali różnych środków, od tych na receptę, przez seks, alkohol, marihuanę, zachowania autodestrukcyjne, do twardych narkotyków, bo nie radzili sobie z tym, co się wewnątrz nich działo i nadal dzieje.

Kto ich dobrze zna, ten potrafi odróżnić, co jest skutkiem, a co przyczyną. Rodzice chyba rzadko znają swoje dzieci do tego stopnia.

Jeśli mama tego chłopaka rozmawiała z nim o wszystkim, również o marihuanie, ale nie wiedziała, że pali, to chyba nie znała go tak dogłębnie jak myślała. Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że jego rówieśnicy znali go lepiej.

Szymon Ś: Obrzydliwe wykorzystywanie ludzkiej tragedii do walki politycznej

Żadna partia nie jest bez winy, ale PiS i jej klony w tym przodują. Może tak panowie politycy wprowadzicie prohibicję na alkohol, bo to właśnie ta używka ma na sumieniu miliony istnień ludzkich, tragedii rodzinnych i dzieci bezpośrednio lub pośrednio przez "procenty" skrzywdzonych.

Zamiast tego słyszymy co rusz jak ten czy inny poseł rozrabia po pijaku samochodem lub rozbija meleksy. W wieku 16 lat jedyną legalną używką powinna być herbata, a nie na każdym kroku reklamowany i łatwo dostępny alkohol.

Joanna J-a: Przypisywanie sprawy trawce jest niedorzeczne

Celnie ktoś powiedział - po trawce można najwyżej wodę przypalić.

Michał S.: Nie ma jak dobry tytuł!?

"Cały czas myślę, co było najpierw: depresja czy narkotyki" - ale kto by przeczytał artykuł zatytułowany: "Zabił się, bo miał depresję".

Robert P.: Retoryka na poziomie PiS

Pamiętam, że kiedyś obwiniano muzyków rockowych za wydawanie albumów, po których dzieci rzekomo miały popełniać samobójstwa. Taka sama bzdura jak to. Jeśli ktoś popełnia samobójstwo to na pewno przyczyną nie była marihuana. To retoryka na poziomie PiS.

Problem siedzi w wychowaniu. Po alkoholu umiera rocznie ogromna liczba osób i nikt nad tym nie biadoli i niczego nie zakazuje.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.