Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pracuję jako nauczyciel trzeci rok. Myślę o zmianie pracy. Dlaczego? Bo na studiach były zajęcia przeróżne, niektóre tak bardzo mnie pasjonowały, że potrafiłam wyjść z nich pełna energii i nieważne było to, że był piątek wieczór, a ja od 6.00 byłam na nogach.

Mam świetne przygotowanie, mnóstwo przeczytałam, widziałam, miałam wspaniałych wykładowców. Śmiem nawet twierdzić, że należę do elity, nie skończyłam studiów za pieniądze, nie studiowałam w jakiejś pipidówce, interesuję się sztuką, literaturą, muzyką.

Jednak nikt w trakcie moich studiów nie uświadomił mi i nie powiedział, jak naprawdę wygląda praca w szkole. Prawda jest taka, że nauczyciel każdego dnia musi walczyć o swoją godność, konfrontując się z uczniami, ich agresją, przemocą psychiczną, niesprawiedliwością i najczęściej przegrywa, a do tego wmawia mu się, że to jego wina, że sobie nie radzi, że widocznie jest do niczego.

Czy nasz wspaniały system oświaty nie mógłby zapewnić nauczycielom tego, o co inni nie muszą w ogóle prosić. Co ma zrobić młody nauczyciel, by zachować twarz, poczucie własnej wartości, jakie ma narzędzia, jakie sposoby tak naprawdę skuteczne, by obronić się przed uczniami, jakie narzędzia ma dyrektor by mu pomóc? Oczywiście są szkolenia, na których teoretycy wmawiają nam jakieś ładnie brzmiące bzdety, że trzeba chwalić ucznia, wzmacniać dobre zachowania itd. Realnie patrząc są to pomoce żadne.

Dlatego właśnie postanowiłam odejść ze szkoły, żeby ocalić resztki godności. Te dwa lata w szkole zabiły we mnie pasję, zaburzyły moje poczucie własnej wartości. Bo w innych zawodach ludzie też się obgadują, najczęściej za plecami, ale raczej nikt nie gnoi człowieka prosto w twarz czy na ulicy, tak jak robią to bezkarnie uczniowie.

Nie chcę jak inni nauczyciele obwiniać siebie, zamiatać pod dywan kolejnych incydentów i czuć się tak jak teraz. Postanowiłam się bronić, ratować, zmienić pracę tak szybko jak będzie to możliwe.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.