Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
1. Osoby uzależnione od narkotyków w tym alkoholu, nikotyny należy traktować jak osoby chore, nie zaś jak przestępców. To jednak pociąga za sobą konsekwencje, czy osoba chora może mieć prawo jazdy. Jak się wyleczy, może je odzyskać. O ile znam życie, trudno jest kogoś przekonać do poddania się terapii, ale utrata np. prawa jazdy może być do tego bodźcem.

2. Cieszy mnie, że prezydent Aleksander Kwaśniewski, Krystyna Karwicka-Rychlewicz i Barbara Labuda zmienili zdanie na temat karania za posiadanie małej ilości marihuany. Odbyłam z panią Karwicką swego czasu kilka dyskusji, nie udało mi się jej przekonać o tym, do czego doszła dopiero teraz. Może dlatego byłam bardziej dalekowzroczna, że spędziłam ponad rok w Holandii i widziałam jak tam wygląda ten problem.

Chcę dodać, że nie jestem uzależniona i nie palę ani papierosów ani marihuany, alkohol okazjonalnie i najczęściej w towarzystwie. Moje uzależnienie to gimnastyka i taniec, który uprawiam począwszy od szkoły podstawowej, a nawet wcześniej. Przyznaję, że dostarcza mi on takich doznań jak narkotyki narkomanom.

3. Zgadzam się z poglądem, że należy edukować społeczeństwo. Większość społeczeństwa wg mojego rozeznania uważa marihuanę za bardziej szkodliwą niż alkohol.

4. Wydaje mi się słuszna propozycja pana Wiktora Osiatyńskiego, że powinien być zakaz skazywania na więzienie. Uważam, że należy uzależnionych leczyć, problem w tym jak ich zachęcić do poddania się terapii.

5. Przekonywujący jest argument, że w więzieniu odbywa się edukacja na temat sposobów zdobywania i zażywania narkotyków, a czasem nawet i ich konsumpcja na większą skalę niż na wolności, dlatego takie karanie nie zdaje egzaminu.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.