Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Sondaż został przeprowadzony telefonicznie w dniach 3-5 października na próbie 1000 osób, już po marszu "Obudź się Polsko", po debacie ekonomicznej PiS, po przedstawieniu przez partię Jarosława Kaczyńskiego kandydata na premiera i po zapowiedzi kolejnej debaty - tym razem o zapaści w służbie zdrowia.

"Padły jak muchy dwa mity dotyczące PiS" napisał europoseł PiS Janusz Wojciechowski na swoim blogu: "Okazuje się, że PiS może nie tylko wygrać, ale i samodzielnie rządzić. (...) Prawo i Sprawiedliwość, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, ma już 39 procent poparcia, a to dopiero początek przełomu w świadomości Polaków. Do samodzielnego rządzenia potrzeba w Polsce zwycięstwa na poziomie 42 procent, system d'Hondta daje wtedy większość mandatów. Brakuje już tylko 3 procent, dokładnie tyle, ile mają SP i PJN razem wzięte. Chyba po to zresztą te partie powstały, żeby te 3 procent odłamać i nie dopuścić do samodzielnych rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ale spokojnie, odrobimy te 3 procent i więcej. To dopiero początek długiego marszu Polaków, który się rozpoczął w sobotę 29 września".

"Opublikowany sondaż, pokazujący miażdżenie Platformy Nieobywatelskiej przez Bezprawie i Niesprawiedliwość, wstrząsnął opinią publiczną. Warto więc mu się przyjrzeć i zobaczyć, co naprawdę mówi o naszej politycznej rzeczywistości" - studzi nastroje euforii Marek Migalski, europoseł na blogu na Salonie 24.

I dodaje: "Po pierwsze - prawdę i nieprawdę. Prawdę, bo jest kolejnym badaniem opinii publicznej, które potwierdza, że PiS zbliżyło się do PO i mamy do czynienia z końcem dominacji tej ostatniej partii. Ale ten sondaż jest nieprawdziwy jeśli nie potraktujemy go jako wskaźnik pewnej tendencji. Bo jeśli ktoś wierzy, że nagle 8 proc. Polaków pokochało PiS, a 6 proc. porzuciło PO, to się myli. Oznaczałoby to bowiem, że około 2,5 miliona naszych rodaków podjęło decyzję o głosowaniu na Kaczyńskiego (w naszych warunkach 1 proc. oznacza około 300 tysięcy głosujących), a około 1,8 miliona zniechęciło się nagle do Tuska. To byłby mylny wniosek - aż tak gwałtownych zmian w naszej polityce nie ma. Ale tendencja, jako się rzekło, jest prawdziwa."

Internauci w komentarzach rozpatrują nie tylko kwestie statystyczne:

Czarny_samael pisze: "PiS wcale nie zyskał, choć PO znacznie straciło. Po prostu podano wyniki po przeliczeniu na sytuację wyborczą, czyli bez tych, którzy nie głosują na nikogo. Zauważcie, że w stosunku do poprzedniego sondażu PiS zyskałby 13 proc., PO 5 proc., SLD 2 proc. itd. Za to ani Palikot, ani PSL nie stracili.

Dalej jest podane, że 31 proc. ludzi nie wie na kogo zagłosować i w innych sondażach, jak i poprzednich wersjach sondażu OBOP zawsze tej grupy brakuje, a tu suma wszystkich podanych partii wynosi bodajże 97 proc. I teraz, PiS ma 39 proc. z 69 proc. (tzn. tak, by liczyć te 31 proc. niezdecydowanych), czyli 26,91 proc., a PO - 33 proc. z tych 69 proc., czyli 22,77 proc. z całości. Ergo, oznacza to, że PiS "podskoczyło" o 1 proc., a PO spadła o ponad 5 proc.

Niechcemalemuszem1 chwali osiągnięcia rządu PiS: "Rządził 2 lata i przeprowadzili obniżkę podatków i składki rentowej dla pracowników, ograniczenie korupcji i deregulacja zawodów (prawnicy). Do tego najniższy deficyt budżetowy w historii III RP pod koniec rządów, co umożliwiło następnej ekipie zwiększenie go o 300 proc. i jako takie przetrwanie kryzysu. Zaznaczam, że nie dysponowali wówczas tak gigantycznymi środkami unijnymi jak PO, a wzrost gospodarczy za ich rządów był najwyższy od upadku komuny. Do tego o wiele mniejsza liczba podsłuchów i inwigilacji obywateli, a także znacznie wyższe miejsce w rankingu konkurencyjności gospodarki".

"Odstawiając na bok te wszystkie odruchy Pawłowa, których uczą nas media (i które widać w typowych komentarzach), ze smutkiem stwierdzam, że Mariusz Błaszczak się nie myli" - diagnozuje 8pasazer. I dodaje: "Ew. rząd PiSu nie budzi we mnie za grosz zaufania, ale widać, że poprawnie zidentyfikowali sytuację i odpowiednio do niej grają. Platforma natomiast tradycyjnie uprawia ściemę. Jest łatwo być liderem, wystarczy zabrać się do pracy i rzetelnie zrealizować ok. 30 proc. swoich obietnic. To by w zupełności wystarczyło. Myli się w jeszcze jednym. Polska nie jest (zieloną;) wyspą, jesteśmy zanurzeni w otoczeniu, w którym zbiera się burza stulecia. Tylko idiota zakładałby, że na nas nie napada. Do wyborów jest znacznie bliżej niż PO sobie wyobraża".

"No dobra, sytuacja gospodarcza się wali, PO kończą się pomysły... Tylko niech ktoś mnie olśni jakie pomysły na kryzys ma PiS? Bo z bardzo mizernych strzępków ich programu (?) gospodarczego wynika całkiem logiczny sposób postępowania - populistycznie porozdawajmy kasę wszystkim wokół, jak już znajdziemy się w sytuacji Grecji, to możemy wyjść z UE - nam to tylko na rękę - w ostateczności zawsze możemy ogłosić bankructwo, znacjonalizować wszystko (z czego część oddać KK), a w końcu ogłosić "Nowy Budapeszt'" i wypiąć się na wszystkich... - czarnowidzi cin1977

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.