Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
"Gdy mówimy o tabloidyzacji mediów to mówimy właśnie o tabloidyzacji odbiorców. To, że filmy Woody`ego Allena chodzą po 23., to nie wybór właściciela telewizji. To wybór widza - powiedział serwisowi Wyborcza.pl dziennikarz TVN Grzegorz Miecugow, gospodarz "Szkła Kontaktowego".

Te słowa oburzyły wielu czytelników, opublikowaliśmy wiele komentarzy i listów: "Wypowiedź Miecugowa przypomina powiedzenie o takim, co zepchnął babcię ze schodów i dziwił się, że tak szybko spada...". Oto wasze kolejne opinie:

Kto i do czego się nadaje

No i doczekaliśmy się odkrywczych wniosków w sprawie tabloidyzacji mediów. TVN przestałam oglądać chyba za sprawą najbardziej Miecugowa właśnie, bo mogłam znieść niedoróbki i niekompetencję młodych wchodzących do zawodu, ale gdy niezły niegdyś redaktor przekraczał najprostsze kanony swego zawodu, tego zdzierżyć się już nie dało.

Włos stanął mi dęba na głowie, zważywszy nie na dyrektorską, czy redaktorską rolę, ale, że jest to wykładowca w wyższej szkole, specjalista, który kształtuje przyszłe pokolenie adeptów tego zawodu.

"Mam teorię dosyć obrazoburczą: dziś największą słabością mediów jest odbiorca. Gdy mówimy o tabloidyzacji mediów, to mówimy właśnie o tabloidyzacji odbiorców" - mówi redaktor Miecugow. Wyszło na to, że to my jesteśmy winni temu, że oni pędzą za kasą bez żadnych skrupułów. I on ma pełną gębę frazesów o nieodpowiedzialności polityków, o ich niekompetencji, o nepotyzmie. On chciałby w zaciszu swego dyrektorskiego gabinetu poczekać aż społeczeństwo samo będzie pragnęło o 20.00 transmisji z opery zamiast nawalanki pt. "Piaskiem (czy innym łajnem) po oczach".

Jeśli po takiej diagnozie stwierdza, że PO się do rządzenia kompletnie nie nadaje, to ja mogę mu tylko odpowiedzieć, że to on kompletnie nie nadaje się na dziennikarza, redaktora, a już na pewno nie na wykładowcę uczącego tego zawodu.

Bo rząd w większym niż stacja telewizyjna stopniu musi się liczyć z przeciętnym odbiorcą jego decyzji, lecz nie mówi, że winą jego złych posunięć jest złe społeczeństwo, ale licząc się z takim, a nie innym stanem podejmuje takie niepopularne decyzje, które nie czynią nas krajem kompletnej tabloidokracji. Danuta Adamczewska-Królikowska

Nieprzygotowani, spoufalają się... i międlą temat do znudzenia

TVN 24 ma wielkie grzechy na sumieniu, gdy idzie o tabloidyzację. Przede wszystkim pośpiech dziennikarzy powoduje, że w bezrefleksyjny sposób dążą nie przygotowani do zapełnienia byle jaką sieczką powierzonego sobie czasu.

Nie chcę być donosicielką, ale proszę posłuchać czasem jak nieprzygotowany dziennikarz brnie w wymyśloną ad hoc serię pytań do eksperta, bez słuchania co ekspert mówi.

To efekt merytorycznego nieprzygotowania do rozmowy. Dalej amikoszoneria, polegająca na poufałym zwracania się po imieniu do rozmówców (gdy ci zwracają się grzecznie per pan/pani redaktor). Nieznośne zagłuszanie rozmówców bez wyczekani na ich odpowiedź (celuje w tym kilka osób), płci obojga.

I wreszcie międlenie jednego tematu ad nauseam. Dyrekcjo TVN24, odstręczyłaś widzów bardziej wymagających i zostałaś z tymi, których sama nie szanujesz. E. Łętowska

Przerywają prognozą pogody

Zgadzam się, że widz przy obecnej konkurencji w mediach prawie decyduje co i kiedy chce oglądać. Ale media nie mogą być takie bezbronne!? Podporządkowując się, doprowadzimy do tego, że młodzi ludzie oraz dorastające dzieci, które zaczynają przyswajać taki obraz od bajek (w których dość często używa się wulgaryzmów, zamieniając uczciwość na cwaniactwo i frajerstwo - to są cytaty z dialogów w bajkach), a skończywszy na programach o cynikach (idiotach) politykach, wychowamy nowe pokolenie ludzi, za których na każdym kroku będzie nam wstyd!

A propos TVN 24 - w jednym z wywiadów w prasie z Markiem Kondratem, i zadanym mu pytaniu- dlaczego nie pojawia się w TVN 24? Odpowiedział: - "nie dadzą się człowiekowi wypowiedzieć normalnie - bo zaraz przerywają prognozą pogody". Nie mówiąc już o "Dzień Dobry TVN", w którym kiedyś poziom wyznaczała konkurencja z TVP1, a przede wszystkim chęć zrobienia porządnej audycji na dzień dobry. Zrobiono dziś saluun plotkarski z mało ciekawymi treściami do przekazania. Poza parą prezenterów niewiele jest do posłuchania i zobaczenia.

Jeżeli dalej pójdziemy w słupki oglądalności, to będziemy hodowali nowe pokolenie mało ciekawych i rozwojowych ludzi, których będziemy spotykali w sklepie, wczasach, pracy itp.

Szkoda, że nie można jednak zrezygnować z zaspokajania taniego widza, tanimi programami, chociaż na próbę i jednak emitować właściwe treści - bo ci mało inteligentni może też by się czegoś nauczyli lub chociaż odmałpowali. Andrzej Bronowicki

My, 20+, nie mamy telewizorów

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, którego pokolenie 45+ nie jest świadome. Otóż wiele osób mojego pokolenia (20+) nie posiada telewizora w ogóle. Internet jest dla nas wystarczającym, bo różnorodnym i demokratycznym, a przez to zaspokajającym całkowicie nasze potrzeby medium. Telewizja narzucająca ramówkę jest nieatrakcyjna. A z moich obserwacji wynika, że oglądalność żenujących programów typu "dlaczego ja'' czy "trudne sprawy'' nabijają, przede wszystkim, ludzie z niskim wykształceniem. Magdalena

A kto wprowadzał Big Brothera?

Gdy przeczytałem to, co red. Miecugow wygaduje na temat "kto-kogo-tabloidyzuje" aż mną zatrzęsło. Tyle hipokryzji i wywracania na nice rzeczy oczywistych. Nie wiedziałem, że red. Miecugow i jego koledzy są tymi niewiniątkami, których my najpierw zdemoralizowaliśmy, a potem stabloidyzowalismy.

Dość daleko jednak padło jabłuszko od jabłoni, ja bowiem pamiętam jeszcze Ojca red. Miecugowa, który w trudniejszych czasach niż dzisiejsze, jednak na uczciwą ocenę rzeczy, o których mógł mówić, zdobyć się potrafił.

Panu red. Miecugowowi (młodszemu) nie zapomniałem jego "chwalebnej" roli przy wprowadzaniu "Big Brothera" do Polski (zaiste pionierski wysiłek) i wielu bon motów w "Szkle Kontaktowym", za które wstydzić się mógłby. Ale jako stabloidyzowany skuteczności swojej nie przeceniam. Wyrazy współczucia dla red. Miecugowa. Marian S.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.