Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Piszę w związku z listem "Grant naukowy: wielki sukces i ogromne nieszczęście w jednym". Przedstawia on problem badań naukowych w Polsce, wskazując w wielkim skrócie na największe nasze problemy w tym zakresie.

Od pewnego czasu możliwości uzyskiwania grantów naukowych w Polsce zwiększyły się znacząco, co jest bardzo optymistyczne. Niestety, środki przeznaczone na te granty są w zatrważający sposób marnowane, ale nie dlatego, że naukowcy nie potrafią prowadzić badań na odpowiednim poziomie (to akurat potrafią, co niejednokrotnie udowadniali), ale z powodu koszmarnych i zupełnie bezsensownych przepisów, nie pozwalających na efektywne prowadzenie prac naukowych i badawczo-rozwojowych.

Opisywane we wspomnianym artykule problemy są z jednej strony obecnie powszechne i występujące w każdej uczelni publicznej i każdym instytucie Polskiej Akademii Nauk czy instytucie badawczym, a z drugiej strony autor artykułu i tak ma trochę szczęścia, bo przykłady jeszcze większych opóźnień, jeszcze bardziej bezsensownych zakupów nie nadających się do niczego materiałów (bo były o kilka procent tańsze niż inne, które były za to dobrej jakości), jeszcze bardziej karkołomnych procedur można podawać nie w setkach ale w tysiącach lub setkach tysięcy.

Praktycznie każdy zakup na uczelni, każda usługa itd. to jest po prostu droga przez mękę. Dodam tylko dwa przykłady: jaki sens ma organizowanie przetargu na usługę zakupu biletów kolejowych? Czy można gdziekolwiek kupić tańszy lub droższy bilet kolejowy? Niedawno pojawiła się prośba o określenie liczby nekrologów jakie uczelnia zamierza opublikować w danym czasie w celu rozpisania przetargu. A to nie są dowcipy, to się dzieje naprawdę!

Doszliśmy to takiej paranoi, że przestaje się dać pracować!

Z drugiej strony, pracownicy administracji uczelni czy instytutów w ogromnej większości nie przychodzą z taką pomocą jakby oczekiwali tego naukowcy nie dlatego, że czegoś nie umieją czy im się nie chce, ale dlatego, że nawet najdrobniejsze wykroczenia związane z procedurami zamówień publicznych i innymi procedurami są surowo karane przy każdej najbliższej kontroli czy to ze strony Ministerstwa, Izby Skarbowej czy innych organów.

Chciałbym stanowczo podkreślić, że problem nie jest nowy, i na zagrożenia jakie tworzy, zwracali wielokrotnie uwagę rektorzy uczelni wyższych, dyrektorzy Instytutów, Polska Akademia Nauk, Rada Narodowego Centrum Nauki, Komitety naukowe PAN.

Na razie bez żadnego efektu, a sytuacja jest naprawdę poważna i grozi zapaścią nauki w Polsce mimo zwiększonych środków na nią przeznaczanych.

Zmieńmy absurdalne przepisy, tak żeby dać szansę polskim naukowcom na prowadzenie badań w takich warunkach organizacyjnych (pomijając kwestie finansowe), aby mogli skoncentrować się na tym na co otrzymują środki publiczne, a nie na bezsensownej i bezproduktywnej walce przy okazji każdego najmniejszego zakupu, usługi czy wyjazdu na konferencję.

Prof. dr hab. Grzegorz Węgrzyn, członek korespondent PAN Prorektor ds. Nauki Uniwersytetu Gdańskiego Przewodniczący Komitetu Mikrobiologii PAN

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.