Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Po południu pojechałam do koleżanki, która mieszkała na drugim końcu miasta w Lublinie. Na rowerze. Kiedy do niej dotarłam, Gosia zrobiła mi kawę i w tym samym czasie jej mąż włączył wiadomości. Tak jak wielu, w pierwszej chwili pomyśleliśmy, że pokazują w telewizji jakiś nowy film.

Jak się okazało, to nie był film, tylko wiadomości. Byłam przerażona, oszołomiona, zdruzgotana. Znajomi odwieźli mnie do domu. Już nie było tak ciepło i beztrosko, jak kilka godzin wcześniej. Cały wieczór spędziłam przed telewizorem i na pewno przed nim też usnęłam.

Następnego dnia przywitał mnie deszcz. Wstałam rano, ubrałam się i pojechałam do pracy. Po drodze kupiłam "Gazetę Wyborczą". Tego dnia zaczął się nowy rozdział.

Trzy lata później, kiedy kończyłam studia na UMCS-ie w Lublinie na Wydziale Artystycznym, narysowałam cykl rysunkowy Dni Ostatnie, w którym pokazałam 9 prac. Cykl rysunkowy otworzyłam rysunkiem 12/09/2001, na którym narysowałam siebie trzymającą "Gazetę Wyborczą" z tego właśnie dnia...

A jak ty pamiętasz ten dzień sprzed 11 lat? Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.