Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Przeczytaj: "Lemingi zatopią prawicę"

Ja jako "leming" nie jestem za żadną partią polityczną, co nie znaczy, że nie mam swoich poglądów - zapewne tak jak i większość mojego rodu [lemingów] lubię patrzeć na to przekomarzanie się lewicy z prawicą, prawicy z lewicą, prawicy z liberałami, itd, itd.

Jest to dla mnie świetny cyrk, za który co prawda płacę , co prawda nie z własnej woli, ale jednak cieszę się, że przynosi mi to tyle śmiechu.

Moje poglądy i moje potrzeby są bardzo proste - chcę by się wszystkim po prostu żyło dobrze - niby to utopia, wiadomo nie wszystkim się dogodzi, ale wielu da się pogodzić dla "dobra sprawy".

Artykuł dotyczy spraw dość ogólnych, ale jeśli dobrze się przyjrzeć detalom to lemingi nie śpią, a są tylko uśpione, nie przychodzi im do głowy walka o wielkie stołki, bo są zajęte rzeczami zbyt prostymi do pojęcia przez takiego Kaczyńskiego czy Tuska, jak choćby spłata rat za ipada, nowe kafelki w łazience, może wychowanie dziecka, ale walczą (budzą się w razie konieczności) na szczeblu lokalnym, dzielnicowym, po sąsiedzku, kiedy widzą, że władza nie ważne już jaka opcja; postępuje źle, wbrew normalnemu zdrowemu ludzkiemu rozsądkowi.

Uważam, że tylko totalna destabilizacja polityczna w Polsce lub jakaś swoista próba przewrotu mogą spowodować że miliony ludzi "uśpionych" zbudzi się i zrobi porządek z tym z czym trzeba było zrobić już dawno.
Z poważaniem (w miarę wykształcony leming)

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.