Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Cytat: ,,należy wejść do pociągu pierwszymi drzwiami (licząc od czoła składu) i zgłosić do kierownika pociągu w celu nabycia biletu. W przeciwnym razie podróżny jest traktowany jako osoba jadąca bez ważnego biletu - 150 PLN".

Ten, kto wymyślił tę poprawkę chyba nigdy nie podróżował pociągiem.

W jednostkach elektrycznych EN 57 (których większość kursuje na liniach kolejowych), przedział przystosowany do przewozu dużego bagażu i rowerów znajduje się na końcu pociągu i mamy podróżnych: z dużym bagażem, rowerzystów, osoby starsze i niepełnosprawne itp.

Podróżni bojąc się kary i chcąc zastosować się do przepisów będą biegli lub jechali do pierwszych drzwi w pierwszym wagonie na wózkach inwalidzkich, z bagażem pod pachą, na rowerach, celem nabycia biletu, jeśli po drodze spotkają konduktora, to i tak muszą biec do przodu, bo w ogłoszeniu nie ma o nim mowy i nie są to pierwsze drzwi. Wszyscy muszą - jak jeden mąż - stary czy młody, zdrowy czy chory, w ciąży lub nie, na wózku lub o kulach, z rowerkiem czy bez, z bagażem lub nie - w przepisie nie wspomniano o wyjątkach.

Gdy wybrańcy wsiądą w te pierwsze drzwi (ilość miejsca w korytarzu wagonu jest ograniczona lub pociąg będzie przepełniony), pozostali będą czekać na peronie pod drzwiami na bilet. Po zakupie biletu podróżnych z dużym bagażem, rowerami i na wózku czeka jazda lub bieg na setkę (średnia długość pociągu) do ostatniego wagonu, który jest przystosowany do przewozu takich rzeczy lub w poszukiwaniu miejsca w przepełnionym pociągu. Wszystko biegiem, bo przewoźnik u zarządcy infrastruktury na większości stacji i przystanków osobowych zamówił 30-sekundowy postój.

Tak opracowany przepis przysporzy podróżnym mnóstwo kłopotów i utrudnień. Doprowadzi do nadużyć przez obsługę celem wyłudzenia większych pieniędzy za przejazd (prowizja od kwoty sprzedanej usługi) i opóźnień, zwłaszcza gdy podróżni na styl włoski postanowią ten nowy przepis oprotestować przestrzegając co do słowa treść ogłoszenia i nie ruszą się z pod pierwszych drzwi pierwszego już wcześniej przepełnionego wagonu dopóki nie dostaną biletu.

W tym wszystkim ktoś zapomniał o generalnej zasadzie, że przewoźnik jest dla podróżnego a nie odwrotnie.

Przewozy Regionalne traktują wszystkich jednakowo, jak oszustów, których trzeba pilnować, a nie klientów. W tym wszystkim trzeba pamiętać o tym, że sprzedaż biletów w pociągu stanowi już ponad 70 proc. i stale rośnie z powodu likwidacji kas w coraz większych miejscowościach i stacjach węzłowych.

A wszystko, to w trosce o podróżnych Przewozów Regionalnych - chyba w trosce o finanse ZUS. Jak osoby starsze i schorowane, dojeżdżające po kilka razy w tygodniu do lekarza pobiegają sobie po peronie to jest duża szansa, że ktoś przed czasem wykorkuje.

A można przecież prościej... kiedyś podróżny nie posiadający biletu miał obowiązek przed wejściem do pociągu zgłosić ten fakt najbliższemu pracownikowi obsługi podczas postoju pociągu na stacji, podchodząc do konduktora na końcu lub kierownika na przedzie pociągu, w zależności gdzie miał bliżej.

Kierownik pociągu lub konduktor, który otrzymał zgłoszenie, wydawał podróżnemu odpowiednio wcześniej przygotowane potwierdzenie (karteczka papieru z pieczątką konduktora lub kierownika pociągu, nr pociągu i datą) i kazał wsiadać. Później, gdy pociąg ruszył z stacji, odbierał potwierdzenia i sprzedawał bilety. Jeśli kogoś pominął, to podczas kontroli prosił o potwierdzenie, a gdy go nie otrzymał, wypisywał karę i bilet - skoro ktoś nie posiadał potwierdzenia, to znaczyło, że unikał obsługi podczas postoju i zachowując się tak, jakby bilet posiadał, próbował jechać na gapę - sprawa była prosta.

Dlaczego zrezygnowano z czegoś co przez lata funkcjonowało dobrze i wymyśla się nowe bzdury?

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.