Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Od tego się zaczęło. A tak skończyło.

Skonstruowano symbol autorytetu i nadano mu twarz oraz imię i nazwisko - Grażyna Żarko. Autorytet miał mieć wymiar negatywnego stereotypu, zarówno w swojej formie, jak i treści. Rola starej nauczycielki o inklinacjach dewocyjnych pasowała jak ulał. Autorytet oceniał, wyszydzał, odrzucał wartości innych, zachęcał do kar, obrażał. Wszystko dodatkowo podkręcone sposobem realizacji - szybkie kadry, zbliżenia kamery na wypowiadające słowa wargi i nie do końca równe zęby, napastliwy, podniesiony ton głosu, itp.

Bezwzględny protest

Tego typu postawa wzbudziła reakcję kompatybilną z drugiej strony. Opór, niezgodę, protest. Forma protestu była z jednej strony adekwatna do postawy inicjującej konflikt, czyli silna, bezwględna. Z drugiej strony była efektem indywidualnych sklonności do reakcji w sytuacji trudnej, wynikających z uwarunkowań osobniczych, środowiskowych, czasu i miejsca. Tak czy inaczej, mówimy o gniewie, agresji, wściekłości. Mocnym ataku. Zadziało się na tyle dużo i trudno, że projekt przerwano, w ten sposób ratując się co się da i unikając dalszej eskalacji. Co teraz , na czym stoimy?

Nie zdziwiłbym się gdyby atak i gniew przemieścił się na twórców całego przedsięwzięcia. Użyli oni manipulacji. Podeszli tych wszystkich ludzi. Nawet, jeżeli idea była słuszna, nikt nie lubi być nie szanowany, traktowany źle. Manipulacja właśnie to robi. Dlatego zawsze wywołuje silne reakcje, jakiś rodzaj agresji - bierny czy czynny.

Stop manipulacji

Sposób realizacji przedsięwzięcia może je wesprzeć albo osłabić, czy też zupełnie zniweczyć. W moim przekonaniu manipulacja w postaci specyficznie skontruowanych videoblogów, rozminęła się z deklarowaną ideą projektu . Miał on uświadomić nam, jak wiele chamstwa rozlewa się w polskim internecie. Jak rozumiem, ta zwiększona świadomość, miała w konsekwencji doprowadzić do tego, aby rzeczonego chamstwa było mniej, żeby ludzie się opamiętali. A co się dzieje - w ludziach właśnie wzbudza się to, co jest piętnowane !

Każdy z nas ma potencjalną zdolność do agresji, złości, nienawiści. Ale też ma wrażliwość, empatię, życzliwość. Możemy wybierać i to nas czyni ludźmi. I wszyscy czasami mamy kłopot z wyborem, wciąż potrzebujemy wsparcia w sięganiu po atrybuty bardziej naznaczone człowieczeństwem. Tym razem ludzie dostali wsparcie i zachętę do bardzo niskiego lotu. Faktycznie, momentami do chamstwa. Autorzy udawadniają swoją tezę - w polskim internecie jest dużo chamstwa, ale czy chodziło o to by mieć rację ?. Zresztą, czy naprawdę ją mieli?

Mam wątpliwości, na ile skonstruowana prowokacja, jest miarodajnym obrazem sytuacji. To tak jakby twierdzić, że pies jest nieobliczalny, potem potraktować go kijem i co się dzieje? No, proszę jak się rzuca z zębami, od razu było wiadomo, że to wściekłe bydle.

Działania nieetyczne

Tego typu działania są po prostu nieetyczne. Prowokują ludzi do nieprzytomych reakcji. Tworząc określone sytuacje można się spodziewać, że pole zassie biorące w nich udział osoby do pewnych zachowań. Od czasów eksperymentu standfordzkiego wiemy o tym i nie musimy przekonywać się po raz kolejny. Phlip Zimbaro pokazał nam, że pole grupy działa tak silnie, że pozorowany eksperyment z łatwością przeradza się w realny konflikt. Końcówka wtedy i teraz była identyczna.

Eksperyment wyrwał się spod kontroli i przerwano go w trosce o zaangażowanych w niego ludzi. Od tej pory granice nakreślono bardzo wyraźnie, takich działań się już nie przeprowadza. Projekty uświadamiające, edukujące obmyśla się z uważnością na ich różnorodne aspekty i potencjalne skutki. Wybiera się modelowanie i ewolucję, zaniechuje rewolucji. Rewolucja to, jak wiadomo z historii, również historii Grażyny Żarko, ofiary.

Bardzo współczuję osobie odgrywającej postać Grażyny Żarko, wiem, że ją boli, a przecież to nie ona była obiektem ataku. Bo aktorka nie jest rolą, a rola nie jest aktorką. W tym wypadku mogliśmy się o tym przekonać wyraźnie. Kiedy zostało ujawniona prawda, ludzie obudzili się na widok bólu realnej osoby, poczuli się winni, jednak nie do końca słusznie. Przecież wcześniej atakowali rolę, symbol czy uosobienie negatywnego autorytetu. Kiedy zobaczyli cierpienie prawdziwej osoby, popłynęły przeprosiny, szczera skrucha. I dobrze to o nich świadczy, umieli wyjść z oddziaływania manipulacji, przypomieć sobie o człowieczeństwie. Mogli pozostać w swoim zacietrzewieniu.

W rozmowie z kimś usłyszałem, że przyczyna intensywności reakcji internautów leży w anonimowości, którą zapewnia sieć. Moim zdaniem jest to odpowiedź zbyt łatwa. Kieruje ona nasze myślenie o polskich internautach, jako z gruntu złych, skłonnych do agresji, ranienia, w głębi ducha chamskich i okiełznanych tylko cuglami jawności. Moim zdaniem tak nie jest, odpowiedź leży głębiej.

Dlaczego oddali tak mocno?

Dla mnie ciekawym byłoby poszukanie jej, na przykład w formie drugiej części eksperymentu, tym razem jawnej, o motywację i odczucia wypowiadających się internautów. Gdyby zaprosić ludzi, którzy zabrali głos w sprawie, do zastanowienia się - dlaczego reagowali w taki sposób? Co myśleli, jak się czuli słuchając Grażyny Żarko?. Co nimi powodowało, kiedy pisali swoje komentarze? W jakie czułe miejsce ich trafiło, że oddali tak mocno? Nie zdziwiłbym się gdyby odpowiedzi zaprowadziłyby nas w zupełnie inne wymiary, niż obecnie rozpatrywane. Gdybyśmy odeszli od personalnej płaszczyzny Grażyny Żarko, odgrywającej tę postać osoby i autentycznych, choć anonimowych internautów, a przeszli do polaryzacji naznaczonej dominacją i oporem, narzucaniem i nie słuchaniem, obśmiewaniem, zawstydzaniem i złością.

Gdybyśmy tam spotkali kogoś, kogo boli i kogoś, kto się mści, tak jak umie.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.