Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Żałosna manifestacja

Zwolenników obnoszenia się z plasterkami w widocznych miejscach (odsłonięte ramię np.) pytam - co byście powiedziały/powiedzieli, gdyby jakaś grupa facetów chodziła po ulicach, siedziała za biurkami w firmach, na stanowiskach kasjerów w sklepach, z kieszeniami bluz/koszul/marynarek itp., z których wystawałyby opakowania prezerwatyw?

Drugie pytanie - czy naprawdę nie można przykleić sobie plastra gdzieś, gdzie go nie będzie widać? Na widoku jest skuteczniejszy? Co zacne panie z plasterkami na ramionach chcą zamanifestować? Swoją otwartość, nowoczesność, nonkonformizm, niezależność? Jeśli tak, to żałosna to manifestacja. Darek

Widzi go użytkowniczka, i tak ma być

Biorąc pod uwagę pewne "techniczne" sprawy na pod lupę, uważam, że to najbardziej bezpieczne miejsce na noszenie tego "grzesznego " plasterka. Dlaczego? Ano dlatego że kobieta zawsze widzi "go" kątem oka, po drugie na plecach ktoś "uczynny" mógłby dla żartu próbować go odkleić...

Do tego kwestia higieny (kąpiele). Sądzę że łatwiej i szybciej umyć się delikatnie widząc plasterek, a nie mając go na plecach czy na pośladkach.

Ramię (w przeciwieństwie do innych części ciała) nie jest narażone na zgięcia i na otarcia podczas wielu czynności. W tym i w czasie np. seksu...

Poza tym zawartość leku powinna być dostarczona w odpowiedniej dawce, więc fakt, że plaster nie może być naderwany, czy częściowo źle przylegać, za związek z jego umiejscowieniem.

Pragnę też zwrócić uwagę, że antykoncepcja wielu panom kojarzy tylko się z jednym, to znaczy z seksem, ale to błąd, antykoncepcja rozwiązuje także inne problemy! Monika

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.