Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pani Dominika Wielowieyska, Redakcja "Gazety Wyborczej"
Temat, który podnosi Pani w swoim komentarzu w Gazecie Wyborczej z dnia 29 czerwca pt. "Panowie urzędnicy, więcej szacunku na granicy" dotyczący zachowania funkcjonariuszy w stosunku do obywateli zza naszej wschodniej granicy, jest niewątpliwie bardzo ważny oraz godny jak największej uwagi. Zapewniam Panią, że taki też pozostaje dla kierownictwa Służby Celnej. Niesprawiedliwe jest jednak uogólnianie tego problemu, tak jak niesprawiedliwe byłoby przenoszenie wybryku dwóch postaci medialnych, nota bene dokonanego po raz drugi, na wszystkich dziennikarzy. Zaskakujące w Pani komentarzu jest przenoszenie problemu wywołanego przez środowisko dziennikarskie na grunt środowiska administracji publicznej. Jest to krzywdzące dla tysięcy funkcjonariuszy pełniących służbę na granicy.

Dlatego też pragnę wyjaśnić, że od wielu lat podejmujemy szereg działań na rzecz podniesienia etyki zawodowej funkcjonariuszy Służby Celnej. We wszystkich jednostkach Służby Celnej wdrożono Kodeks Etyki funkcjonariusza celnego, ponadto wypracowaliśmy szereg mechanizmów, głównie w ramach szkoleń funkcjonariuszy, mających na celu podniesienie świadomości etyki i kultury zawodowej.

I tak dla przykładu, zaraz po przyjęciu do służby wszyscy funkcjonariusze objęci są szkoleniem "Podstawy etyki zawodowej". W czasie szkolenia realizowane są zagadnienia dotyczące podstawowych norm regulujących postępowanie funkcjonariusza, jako urzędnika państwowego (uczciwość, bezstronność itp), celniczej etykiety oraz analizowane są treści Kodeksu etyki.

Przed skierowaniem na zasadniczy kurs zawodowy wszyscy funkcjonariusze celni zobowiązani są do uczestnictwa w szkoleniu "Etyka zawodowa w Służbie Celnej". W programie tego modułu kilka godzin poświęconych jest wyłącznie zagadnieniom z zakresu przeciwdziałania dyskryminacji rasowej, ksenofobii i związanej z nimi nietolerancji takim jak np. przedmiot i źródła uprzedzeń, rodzaje postaw ludzkich charakterystycznych w sytuacjach uprzedzeń, sposoby przeciwdziałania dyskryminacji, rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji.

Wszystkie, wdrożone przez nas inicjatywy przyniosły i nadal przynoszą zamierzone, pozytywne efekty, a rachunkiem sumienia, o którym Pani wspomina, niech będą również publikacje zacnej Fundacji Batorego, która od lat monitoruje nasze pogranicze, również biorąc pod lupę tę problematykę. Przyznaję, że problem poszanowania godności osobistej na przejściach granicznych UE został dostrzeżony przez Fundację Batorego w 2008 roku i poruszony w publikacji "Monitoring przejść granicznych Unii Europejskiej". W publikacji tej odniesiono się do zidentyfikowanych przypadków problemu nietolerancji i odmiennego traktowania podróżnych oraz zawarto rekomendacje m.in. zwiększenia profesjonalizmu w podejściu funkcjonariuszy straży granicznej i służb celnych do podróżnych. Bardzo poważnie podeszliśmy do tych rekomendacji i wykonaliśmy je zmieniając system szkoleń w Służbie Celnej.

Nasze działania najwyraźniej okazały się skuteczne, ponieważ podczas kolejnych badań sytuacji na granicy Polski i Ukrainy, prowadzonych przez Fundację Batorego i opisanych w tym roku w publikacji "Granica do naprawy. Problemy pogranicza Polski i Ukrainy" nie zidentyfikowano już problemu nietolerancji czy braku poszanowania godności ludzkiej,

a zawarte rekomendacje dotyczą jedynie aspektów ekonomicznych, infrastruktury pogranicza, czy organizacji pracy. Oznacza to, że zachowanie funkcjonariuszy służb celnych i granicznych w stosunku do podróżnych nie budzi już niepokoju i zastrzeżeń.

Chciałbym również zwrócić Pani uwagę na badania przeprowadzone przez Centrum Badań Opinii Społecznej we wrześniu 2011 r., które wykazały, że pozytywne oceny na temat Służby Celnej wyraźnie górują nad negatywnymi (40% wobec 8%).

To wszystko nie oznacza jednak, że wykluczam możliwość incydentalnego, niestosownego zachowania pojedynczych funkcjonariuszy. Nie chciałbym nikogo usprawiedliwiać, ale takie przypadki mogą zdarzyć się w każdym miejscu, w którym kontakty międzyludzkie odgrywają ogromną rolę, a emocje są kluczowe dla tego, co i jak mówimy. Nie oznacza to jednak, że je akceptujemy. Takie zachowanie jest wynikiem naturalnej interakcji zachodzącej w sytuacjach napięcia między ludźmi, czyli zupełnie odwrotnie niż w przypadku Panów publicystów, którzy z premedytacją dopuścili się niestosownego komentarza, którego charakter niesłusznie przyporządkowuje Pani funkcjonariuszom z granicy.

Pyta Pani o karanie funkcjonariuszy. Zapewniam Panią, że, w przypadku skarg, w których podniesione przez skarżących zarzuty zostały potwierdzone, zawsze podejmowane są działania mające na celu wyeliminowanie stwierdzonych uchybień i nieprawidłowości. Proszę jednak pamiętać, że często pejoratywne wypowiedzi na temat funkcjonariuszy celnych są wyrazem niezadowolenia z przeprowadzonych czynności kontroli. Okoliczności towarzyszące odprawie celnej, podnoszone w skardze, zawsze są weryfikowane w postępowaniu wyjaśniającym, a skarżący otrzymuje wyczerpującą odpowiedź.

Zatem zasadą jest, że po każdej skardze wszczynane jest postępowanie wyjaśniające, a jeśli skarga okaże się zasadna wszczynane jest postępowanie dyscyplinarne i stosowane są kary dyscyplinarne w stosunku do funkcjonariusza. Kara wymierzona funkcjonariuszowi jest dużo bardziej dotkliwa niż opinia Rady Etyki Mediów w stosunku do dziennikarza za niestosowne zachowanie.

Aby się jednak przekonać o tym jak funkcjonuje nasza granica i w jaki sposób pracują tam nasi celnicy, zapraszam Panią, aby osobiście przekonała się Pani do tego odwiedzając nasze przejścia graniczne. Chętnie będę Pani w tym towarzyszył, proszę o kontakt w celu umówienia szczegółów.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.