Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Agata Nowakowska pisze, że w trosce o równe szanse dzieci trzeba zlikwidować Kartę Nauczyciela ("Karta Nauczyciela tylko dla nauczyciela"). Dodaje, że tam, gdzie Karta nie obowiązuje, czyli w szkołach społecznych jest o wiele lepiej. - Dlaczego tak się dzieje? Zachęta jest stara jak świat i jak dotąd nikt nie wymyślił lepszej - pieniądze - odpowiada.

Wydaje się, że Karta stała się w ostatnim czasie ulubionym lejtmotywem publicystek "Gazety" (pisze o niej sporo także Dominika Wielowieyska), chociaż czytelnikom i czytelniczkom mogły się już znudzić ciągle powtarzane przez nie argumenty, które można streścić tak: Kartę trzeba wrzucić do kosza, bo szkodzi uczniom. Przecież może być tak dobrze bez niej! Wystarczy zajrzeć do pierwszej lepszej szkoły niesamorządowej (nie mają obowiązku stosować całej ustawy). Rząd jest albo ślepy, albo tylko wydaje się tego nie dostrzegać z obawy przed tymi strasznym związkami zawodowymi!

Na nagłe zauroczenie związkami zawodowymi publicystek "Gazety" nie ma co już liczyć. Także argumenty nauczycieli (nie ma dowodów, że bez Karty szkoła będzie uczyć lepiej; jej krytyka oparta jest na wielu uproszczeniach; zawód nauczyciela jest specyficzny i o zasadach pracy w szkole nie może decydować wyłącznie rynek; itp.) nie robią wrażenia na autorkach "GW". Zawsze można je zbić twierdzeniem, że nauczyciele bronią sami siebie. Ale może w odczarowaniu kreślonej przez publicystki rzeczywistości, pomogą eksperci. Międzynarodowi. I z nauczycielskimi związkami nie mający nic wspólnego.

Czy uzależnienie wynagrodzenia nauczycieli od wyników uczniów poprawia jakość kształcenia? NIE

Nie są to związkowe wymysły. Tak mówią eksperci OECD. A wiedzą, co mówią, ponieważ zbadali 36 państw, w tym Polskę. Wnioski z ostatniego badania "Does performance-based pay improve teaching?" (OEDC, 2012) nie są dla zwolenników rewolucji w nauczycielskim systemie płac optymistyczne.

"Spojrzenie na całą sytuację pokazuje, że nie ma związku pomiędzy średnimi wynikami uczniów w danym kraju a korzystaniem z systemów wynagradzania opartych na finansowym motywowaniu" - czytamy w raporcie OECD.

Kraje, które od lat osiągają najlepsze wyniki w międzynarodowym badaniu umiejętności PISA (np. Japonia i Korea) płacą nauczycielom dużo i nie stosują żadnych systemów motywacyjnych. W najbardziej znanej z edukacyjnych sukcesów Finlandii są jedynie roczne nagrody dla wyróżniających się nauczycieli.

Likwidacja Karty, która reguluje m.in. wynagrodzenia nauczycieli i zdanie się na niewidzialną rękę rynku, cudów więc w edukacji nie zdziała. Urynkowienie, uelastycznienie czasu pracy i wprowadzenie konkurencji według wzorów znanych z wielkich korporacji, jakości kształcenia nie wywindują.

Szkoły niepubliczne mają lepsze wyniki. TAK i NIE

Uczniowie tych szkół wypadają lepiej jeśli porównamy ich wyniki z osiągnięciami absolwentami szkół publicznych. Jednak badanie "Private schools: Who benefits? (OECD, 2011) wyjaśnia, że jeśli przyjrzymy się temu zjawisku bliżej, dostrzeżemy, że szkoły prywatne wybierają uczniowie wywodzący się z rodzin o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym.

I dlatego, kiedy porównamy ich z uczniami o tej samej stopie życiowej z publicznych placówek, okaże się, że wyniki tzw. dobrych uczniów z dobrych domów są wszędzie podobne - i w szkołach prywatnych, i publicznych.

We wnioskach z badania można przeczytać, że w większości szkoły prywatne mają "uprzywilejowane" dzieci, więcej pieniędzy, lepsze zaplecze, mniejsze klasy, przyciągają dobrą kadrę i po prostu oferują więcej.

Nie zapominajmy także, że stać je na to. Bo nauka w tych szkołach jest finansowana z dwóch kieszeni: z budżetu państwa (subwencja oświatowa wędruje za uczniem niezależnie od typu szkoły) i czesnego, jakie co miesiąc opłacają rodzice. I Karta, a raczej jej brak w szkołach prywatnych, nie ma tu nic do rzeczy.

Szkoły publiczne wyrównują szanse edukacyjne. TAK

Inne, polskie tym razem badania, przeprowadzone przez prof. Ireneusza Białeckiego pokazują, że wielką zaletą szkół publicznych jest wzbogacanie kapitału społecznego uczniów dzięki temu, że w szkołach tych uczą się dzieci i młodzież z różnych środowisk. Z rodzin o wysokim i niskim statusie społecznym. Zyskują na tym słabsi, a najlepsi nie tracą.

Natomiast szkoły niepubliczne, dostępne dla niektórych (nie tylko ze względu na zasobność portfela, ale coraz częściej i adres zamieszkania), rekrutują tylko wybranych uczniów i dokonują w ten sposób selekcji. Szanse na wyrównywanie szans mają więc te publiczne.

Warto o tym pamiętać jeśli rozmawiamy o zaletach i wadach placówek prywatnych i publicznych - nie wynikają one wyłącznie ze stosowania lub braku Karty Nauczyciela.

Tylko nauczyciele mają specustawę. NIE

Jest w Polsce wiele zawodów, które mają podobne uregulowania wynikające ze specyfiki ich profesji (sędziowie, adwokaci, lekarze, służby celne, policjanci, urzędnicy służby cywilnej, urzędnicy samorządowi). A także dziennikarze (korzystne opodatkowanie, do niedawna wcześniejsze emerytury).

Pisząc o Karcie najprościej powołać się na pensum. To tak, jakbyśmy twierdzili, że lekarz - chirurg pracuje tylko operując. Sędzia - ogłaszając wyrok na procesie, policjant - wypisując mandat. To tak samo, gdybyśmy czas pracy dziennikarza liczyli od napisania przez niego pierwszego zdania tekstu do postawienia ostatniej kropki.

Pracy, którą nauczyciele zabierają do domu nie widać. Może gdyby w polskich szkołach były pokoje "robocze" dla nauczycieli, tak jak w Niemczech, ich praca byłaby na pewno mniej "niewidoczna". I mniej narażona na ostrze ślepej krytyki. Może czas na wielką kampanię na wzór tej, którą mają już za sobą kobiece organizacje. Im udało się przekonać, że praca kobiet w domu też kosztuje.

Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa ZNP

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.