Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Było tak, że człowiek szedł na studia, studia kończył, szedł do pracy i tam pracował długo i po kolei go tam uczyli, co ma robić, a im bardziej to umiał, tym bardziej awansował, aż w końcu odchodził na zasłużoną emeryturę. Tak było. Było i się skończyło. Bo świat się zmienił, zglobalizował i owładnęły nim technologie, które proste struktury zamieniły w skomplikowane sieci.

A w świecie sieci nie wystarczy skończyć studiów, żeby dostać na rynku pracy to, co się chce. I choćby polskie uczelnie były dziś w przodzie światowych rankingów - to jest jeszcze parę czynników, które decydują o szansach na dobrą pracę.

Praca w zespole

Umiejętności społeczne są kluczowe, tak samo jak wiedza merytoryczna. Albo nawet bardziej, bo braki w wiedzy można nadrobić w miarę szybko. Ale 25-latek, który nie umie pracować w zespole, nie potrafi precyzyjnie komunikować się z ludźmi a pojęcia konflikt i kryzys wywołują w nim panikę - nie rokuje najlepiej.

Choćby dlatego, że im jesteśmy starsi, tym zmiana w nawykach społecznych staje się trudniejsza i bardziej kosztowna.

Ale studia stwarzają całkiem sporo okazji do uczenia się tych rzeczy. Temu właśnie służą organizacje studenckie i projekty organizacji pozarządowych. Możliwość udziału i pracy przy organizacji konferencji, warsztatów, wymian międzynarodowych to jest właśnie najlepsza forma rozwoju umiejętności społecznych.

I nigdy nie będzie od nich lepszy żaden program, w którym znajdzie się dwugodzinny wykład pod tytułem "komunikacja interpersonalna". Od tego mamy edukację pozaformalną, uczenie się w działaniu poprzez doświadczenie. Drodzy studenci, proszę podnieść rękę, kto z Was jest zaangażowany w życie kół naukowych, organizacji studenckich czy w projekty pozarządowe? No właśnie.

Aktywność

Dwóch absolwentów budownictwa odbiera dyplom. Jeden w swoim cv wpisze tylko studia. Drugi był zawsze zaangażowany w samorządność uczniowską i studencką. Działał w kole naukowym i organizacji studenckiej. Brał udział w międzynarodowych projektach organizacji pozarządowych. Jeździł na rozmaite konferencje i brał udział w dostępnych - dostępnych i darmowych! - szkoleniach. Odbył kilka staży i praktyk. Spędził parę miesięcy na studiach za granicą. Był zaangażowany w rozmaite akcje wolontariackie.

Ma mnóstwo ciekawych doświadczeń, sporo kontaktów i dużą wiedzę o tym, jak funkcjonuje świat. Drodzy studenci, jak myślicie, który z nich wyda się ciekawszy szefowi firmy, którego z nich dział HR chętniej zaprosi na rozmowę?

Doświadczenie

System praktyk w programach studiów to przeważnie kpina. Ale to nie znaczy, że w czasie studiów nie można nabyć doświadczenia. Od tego są staże i praktyki, na to jest też trzy miesiące wakacji. Że nie ma za to pieniędzy?

Nie dajcie sobie wmówić, że darmowe praktyki to wykorzystywanie. Dostajecie za to wiedzę praktyczną, doświadczenie i kontakt z firmą, która za jakiś czas może chcieć Was zatrudnić. A póki co też musi ponieść koszt zorganizowania Waszych praktyk. Za możliwość nauki i zdobycia doświadczenia się płaci, choćby własną pracą i zaangażowaniem. To jest normalne.

Kapitał społeczny

Świat oparty o strukturę sieci to przede wszystkim sieć kontaktów. Pełni ona parę ważnych funkcji.

Daje dostęp do informacji, na przykład w jakiej firmie właśnie jest wolne miejsce, albo o czym warto powiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej w tej firmie. Poza tym to sieć wsparcia i wymiany zasobów. Tak, tak, Facebook nie tylko musi służyć umawianiu się na imprezę lub informowaniu świata o tym, gdzie byliście na wakacjach. Jak się buduje kontakty? Znowu do znudzenia to samo: szkolenia, konferencje, staże, organizacje. Jeśli jesteś w różnych miejscach, to masz okazje poznać tam ludzi. Ludzie, których znasz to Twój kapitał.

Świat nie jest idealny

Nie jest i trzeba się zgodzić na to, że nie dostaje się zaraz po studiach umowy o pracę, świetnej pensji, służbowego auta i dyrektorskiego biurka. Wielu szefów, którzy mają okazję do zatrudniania młodych ludzi narzeka na ich brak zaangażowania, niechęć do uczenia się i agresywne oczekiwania. Takich pracowników się nie lubi. Żeby mieć dobrą pracę trzeba się w niej trochę postarać. Dziś może nawet bardziej niż kiedyś. Postarać, zaangażować, wysilić, ok?

I jeszcze słówko do pozostałych dyskutantów. Nie wmawiajmy młodym ludziom, że za całe zło świata odpowiedzialne są szkoły, państwo i rząd. Bo to jest sposób na frustrowanie i wychowywanie do bezradności. Oczywiście unowocześnijmy w końcu szkoły, wzmocnijmy organizacje pozarządowe, które są ważnym narzędziem edukacji pozaformalnej - i tym samym stwórzmy lepsze warunki do startu absolwentom. Ale nie odbierajmy przy tej okazji odpowiedzialności młodym ludziom, za ten kawałek własnego rozwoju, o którym decydują oni sami.

Paweł DĘBEK, jest szefem Instytutu Edukacji Społecznej i przewodniczącym Dolnośląskiej Rady ds. Młodzieży. Był członkiem zespołu eksperckiego, w wyniku którego powstał raport Młodzi 2011.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.