Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Zgadzam się z treścią listu Sławomira Idziaka. Chciałbym dodać do tego również mój komentarz. Nie tylko z polskim kinem źle się dzieje, jeśli wygrywa seks na króliczka (zwierzęcy seks analny pełen przemocy) z subtelnością erotyczną. Nie cierpię filmów, które akcentują w scenach seks, krew i przemoc na chwałę realizmu. Takie filmy przekreślam z góry i bardzo się cieszę, że W ciemności nie dostał Oscara (sic! Moje modlitwy do Absolutu zostały wysłuchane!). Uwielbiam w filmach subtelności, niedopowiedzenia, a nie kawa na ławę, wprost do widza, jak do idioty. My, widzowie, nie jesteśmy idiotami i swój rozum mamy!

Krytycy filmowi obrzucili absolutnie niesłusznie błotem Bitwę Warszawską . Źle się dzieje z polskimi recenzjami filmowymi. Jest ich za dużo i są zbyt subiektywne lub osobiste. Od kilku lat przestałem już w ogóle się nimi kierować czy je czytać. Jestem skazany na własną intuicję. Jestem osieroconym kinomaniakiem, który daje kredyt na film (w postaci zakupionego biletu w kasie kina) i który podejmuje ryzyko. Ostatni wybryk Raczka jest skandalem; tak, tak bronię tutaj producentów Kac Wawy , którzy poczuli się urażeni.

Przepraszam, ale profesjonalny i szanujący się krytyk filmowy nie może być zwykłym chamem. Od krytyka filmowego, jako widz, oczekuję rzetelnej opartej na fachowej wiedzy recenzji filmu. Zamiast tego dostaję tekst per gusta, który można zamknąć dwojako: 1) "podoba mi się", albo 2) "nie podoba mi się". Jeśli na tym polega krytyka filmowa, to każdy może być krytykiem filmowym, a to oznacza, że w Polsce obok kryzysu polskiego kina mamy także kryzys recenzji filmowych. Z recenzją filmową fachowca per gusta non discutante się nie polemizuje. Taki tekst się ignoruje. Mam dużo, dużo większe wymagania od recenzentów filmowych.

Bitwa Warszawska była reklamowana jako pierwszy polski film zrobiony w 3D. Po seansie skomentowałem krótko: " nareszcie Polacy zrobili film, w którym każdy szczegół został dopracowany tak na pierwszym, jak w szczególności na drugim planie, ale czy potrzeba było do tego aż techniki 3D?" Bitwa Warszawska ponadto jest przykładem trendu w świecie filmów, który bardzo mi się nie podoba. Otóż, akcent musi padać na erotykę lub pornografię oraz na przemoc. Szczególnie w kinie wojennym i historycznym. Ja, rozumiem: jak najlepiej, jak najbardziej oddać realizm historii. Filmowcy grają jednak na najniższych instynktach i emocjach widzów, przez co współczesne kino jest niewychowawcze. Bo czy jest konieczność kręcenia scen seksu czy gwałtu? Zresztą gwałt jest, zdaje mi się, ulubionym motywem filmowców. Może ekipie Hoffmana oberwało się za to, że nie było w Bitwie Warszawskiej scen erotycznych tak, jak w nagrodzonych Róży i W ciemności ? W filmie Smarzowskiego wręcz widzowie mogą delektować się gwałtami grupowymi, a w filmie Holland już na początku filmu (sic!) mogą pooglądać sobie, jak mąż, gdy wrócił z pracy do domu, uprawia seks analny z żoną. Film Holland zachwycił ponadto Hollywood, a Smarzowskiego oprócz statuetki za najlepszy film został również doceniony przez publiczność. Czy filmowcy zdają sobie sprawę, że akcentowanie i kręcenie gwałtów, seksu i przemocy nakręca tylko spiralę zła i przemocy w rzeczywistości? Czy nie można tych scen to miłosnych, to tragicznych kręcić subtelniej?

Film Hoffmana mi się bardzo podobał, choć wiem, że jestem w tym zdaniu odosobniony. Był dużo lepszym niż serial pod tym samym tytułem (który kompletnie mi się nie podobał i przepadł w annałach zapomnienia). Inni, którzy lepiej ode mnie zapewne znają się na filmach, twierdzą, że Bitwa Warszawska jest gniotem. Ja tak nie uważam.

Bitwa Warszawska jest romantycznym obrazem pewnego epizodu z dziejów Polski, zapewne z hoffmanowskim patosem i rozmachem. Tak, dało się odczuć Ogniem i Mieczem bis, ale to jest ten właśnie reżyser. Jak na debiutantów w tym filmie Szyc i Urbańska wypadli bardzo dobrze. Szyc pierwszy raz wystąpił w takim filmie i się sprawdził. To był jego krok ku zerwaniu łatki komediowego aktora, którą mu przyczepiono. Natomiast Urbańską w tym filmie porównuję do Marylin Monroe, bo naprawdę zachwyciła mnie swoją rolą na premierze i zachwyca, gdy wracam do tego filmu. I wcale to porównanie nie jest przesadą! Jak na pierwszy polski film 3D Bitwę Warszawską oceniam bardzo pozytywnie i jest mi najnormalniej w świecie przykro, że ci, którzy uważają się za fachowców, tego filmu nie docenili, a jedyne, do czego byli zdolni, to zniszczyć krytyką.

Dziwię się jednakże, że skoro ci "znawcy" tak krytycznie ocenili pierwszy polski film w 3D, to czemu nie oceniają tak krytycznie inne polskie filmy 3D? Logicznie rzecz biorąc powinni oceniać je gorzej. Technika 3D jest pewnym novum w polskim kinie i fajnie, że jest, bo pozwala oddać ten realizm historii, zachowując subtelności scen intymnych bądź dramatycznych. Nie wszystko w filmie trzeba wykładać kawą na ławę. Czy trzeba być aż tak poprawnym politycznie, by dosłownie przenosić ze świata na ekran wszystko? Czy filmowcy zapomnieli już, że my, widzowie, idziemy do kina, oglądamy filmy, bo chcemy wskoczyć do króliczej nory i wylądować w świecie snów i marzeń, zostawiając nasz świat za drzwiami do sali kinowej? Czy w polskim kinie musi niepodzielnie panować kopiuj - wklej z amerykańskiego, seks, krew, przemoc i beznadziejne, głupie dowcipy, które uwłaszczają inteligencji widzów? Czy naprawdę polskich filmowców stać tylko na tyle? A może polscy filmowcy są zakochani we francuskim kinie, pozbawionym jakichkolwiek granic obyczajowości? Tylko, żeby "ściągać" z kina francuskiego, jeszcze trzeba umieć kręcić tak, jak Francuzi.

Wiem, że jestem outsiderem i większość filmowców, krytyków filmowych i samych widzów pewnie zechciałaby mnie zlinczować, że, jak to, ktoś śmie pochlebnie wypowiadać się na temat tego hoffmanowskiego "gniota", jakim jest Bitwa Warszawska . Ale ja wolę Bitwę Warszawską z jej romantyzmem i patosem niż Różę z grupowymi gwałtami i przemocą czy z nagim seksem analnym Sochów w W Ciemności .

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.