Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
List: Życie, majestat Prezydenta RP nie mogą być zakładnikiem dobrej woli ościennego kraju:

Nie znajduję uzasadnienia dla zaufania Polaków wobec Rosji. Na jakich realiach, doświadczeniach historycznych Premier i ludzie bezpośrednio służbowo odpowiedzialni budowali bezpieczeństwo lotu elity państwa do Katynia po uprzednim zaangażowaniu się Polski w sprawy Gruzji? Prezydent RP leciał tam, gdzie w dołach śmierci zakopano na zawsze mity o braciach: Lechu, Czechu i Rusie, zakopano wiarę w słowiańską solidarność. - napisał dr T.Trąbski.



List: Posmoleńska wojna domowa:

Katastrofa smoleńska podzieliła Polaków, zamiast ich połączyć. Nieodwracalnie. Politycy nie odrobili lekcji nowoczesnego pojmowania interesu społecznego i patriotyzmu. Cynicznie wykorzystują tę tragedię dla celów przyziemnej polityki. Katastrofa i tragedia nie przewartościowała podejścia do polityki, odpowiedzialności za sprawy państwa i społeczeństwa. Nie nastąpiło mityczne porozumienie narodowe ponad podziałami. Wprost przeciwnie - katastrofa tylko pogłębiła, w sposób nieodwołalny, podziały społeczne, polityczne. To, co się stało w Stanach Zjednoczonych, gdzie pod wpływem traumy ataków na WTC i Pentagon, nastąpiło zjednoczenie i polityków i społeczeństwa, w Polsce nie mogło mieć miejsca. Emocje i tragedia, poza krótkotrwałym okresem żałoby narodowej i do czasu wyborów prezydenckich, szybko opadły i nie przerodziły się w trwałą wartość polityczną i społeczną - napisał Azrael.



Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Onetu "skłania się coraz bardziej do hipotezy o zamachu", bo "w Polsce, jak i za granicą były osoby, które mogły skorzystać na śmierci Lecha Kaczyńskiego. I skorzystały."

Jacek Żakowski w emocjonalnym komentarzu "Boję się, że to będzie dzień wstydu", nie odmawiając rodzinom ofiar prawa do traumy i nie oceniając ich wypowiedzi i postępowania pisze: "czym innym jest jednak reakcja ofiar na traumę, a czym innym polityczne żerowanie bezliku innych osób na smoleńskiej tragedii. Dawanie w jej obliczu upustu fobiom, paranojom, nienawiści. Wpisywanie jej w polityczne plany. Instrumentalizowanie. Snucie insynuacji i opartych na miałkich podstawach podejrzeń czy zarzutów. To jest po prostu haniebne. Nie widzę nic, czym można by to usprawiedliwić lub co by łagodziło ocenę. Tak jak nie widzę usprawiedliwienia dla cmentarnych hien."

Właśnie minęły Święta, spotkaliśmy się w gronie rodziny, przyjaciół. Rozmawialiście o Smoleńsku? Było łatwo porozumieć się? Czy podział na dwie Polski - tę wierzącą w zamach, i tę sceptyczną, ufającą raczej ustaleniom ekspertów - obserwujecie również w gronie waszych najbliższych?

Piszcie. Czekamy na wasze opinie. Zamieścimy je od razu w naszej dyskusji: listydogazety@gazeta.pl





Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.