Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Nie mam tu tylko na myśli dziesiątków speców od wszystkiego (przez studia przetaczały się tabuny kryminologów, psychologów, socjologów, psychiatrów), bo jestem przyzwyczajona, że w TVN24 powiedzą WSZYSTKO, na co jest zapotrzebowanie, choć często - jak tej sprawie - nie wiedzą niemal niczego, są zaledwie widzami medialnego cyrku.

Myślę tu raczej o redaktorkach i redaktorach, reporterach, ich namaszczonych i pełnych oburzenia twarzach.

Tak więc mamy w TVN24 "wydanie specjalne", żółty pasek wrzeszczy cały dzień, że Katarzyna W. nas, Polaków, oszukała. Tak naprawdę nic na pewno nie wiemy, ale psycholog za psychologiem kreślą żądnemu sensacji ludowi, z kim mamy do czynienia i dlaczego to zrobiła.

Jest więc umiarkowany Andrzej Komorowski, ale też i ekstremalna psycholożka Teresa Gens, która wiedząc niewiele, już dziś szykowałaby dla Katarzyny W. suchą gałąź. Tak na wszelki wypadek. Zafrasowani redaktorzy przytakują im wszystkim, a im bardziej drastyczna diagnoza pada na antenie, tym intensywniej obracają nią w mądrych ustach.

W TVN24, wywiadem w "Faktach po Faktach", dowala się Rutkowskiemu. Kolenda-Zaleska oburza się, że sprzedał mediom taśmę z nagraniem tzw. "wyznania prawdy" Katarzyny W.

Oczywiście ta sama stacja ochoczo (i wielokrotnie) transmituje owo nagranie, na miejscu ma swoich reporterów, później będzie robić naturalistyczne zbliżenia na załom muru, gdzie pozostawiono zwłoki dziecka. Skoro ciała brak (oczywiście współczująco by je wypikselowali), to może choć kawałek kocyka kamera wyłapie?

I już widz na długie godziny przyklejony do telewizora. Widz wiernie przyklejony, to widz cenny, a co jest klejem - kto by się tym przejmował.

Mówi Kolenda-Zaleska: "Czyli ona już nie ma godności? To pan ma dziwne poczucie człowieczeństwa". Zdębiałam. Śmiać się, płakać? W TVN24 dziennikarz to nie tylko w miarę obiektywny opowiadacz rzeczywistości, ale Moralista, czapki z głów.

To może warto przypomnieć kilka przykładów "człowieczeństwa" spod szyldu TVN24: 2008 rok - stacja emituje przejmującą policyjną taśmę z nagraniem małej dziewczynki wzywającej pomocy do matki bitej przez jej ojca.

2010 - pierwszy tydzień po katastrofie smoleńskiej studio TVN24 wygląda jak dom pogrzebowy, nie przeszkadza to oczywiście w majstrowaniu przepełnionych "człowieczeństwem" materiałów, łza cierpienia prywatnego człowieka jest wielkości mojego telewizora, a materiały filmowe z miejsca zdarzenia przypominają okrutną wiwisekcję.

Podobnie humanitarna metoda relacjonowania rzeczywistości ma miejsce w czasie powodzi 2010 roku. Jest pięknie wykadrowana (Błękitnym!) kobieta klęcząca i modląca się nad wzbierającą wodą, ale i sfilmowana bez wiedzy, w przerażającym zbliżeniu, starsza kobieta, osuwająca się w bezsilnym szlochu na swoim zdewastowanym podwórku. Widzę błoto w jej zmarszczkach. Tak, jest "człowiecza" do szpiku kości.

Mniej więcej wiemy, czego się spodziewać po Najbardziej Znanym Polskim "Detektywie". Przypomnieć może warto, że rodzina nawiązała współpracę z Rutkowskim bez przymusu. Prawdopodobnie znali jego wady i zalety, zamiłowanie do jupiterów i kamer i kontrowersyjnych metod? Nie usprawiedliwiam go, często budzi mój niesmak.

Ale jeśli jest tu medialna ohyda, to rozłożyłabym ją niemal równo na tabloidalne telewizje i Rutkowskiego. I wspólny mianownik - w obu przypadkach SPRZEDANO tragedię, pecunia non olet, a nawet pachnie pięknie. "Detektyw" reklamuje się bez żenady i jest w tym pewna niepoprawna politycznie, naturalistyczna szczerość. W TVN24 pozór współczucia i gonitwa za newsem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.