Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co o tym sądzisz? Napisz:listydogazety@gazeta.pl



Krótko jestem nauczycielem, zaledwie 7 lat, ale wypowiedź Pana Broniarza "Znam przypadek, że dla 20 komputerów w szkole zatrudniono specjalistę zarządzenia siecią. Gdzie indziej robi to nauczyciel, a tu zatrudniono kogoś ekstra" uważam za skandaliczną! To, że w większości szkół mamy do czynienia z sytuacją patologiczną, w której nauczyciel informatyki odpowiada za całą infrastrukturę teleinformatyczną nie oznacza, że jest to normalne i tak powinno być. Pan Broniarz chyba zbyt długo jest prezesem ZNP, który już nazbyt oderwał się od rzeczywistości szkolnej.

Zadaniem nauczyciela informatyki jest uczyć informatyki lub technologii informacyjnej, a nie utrzymywać sprzęt na chodzie! Tak jak nauczyciel wychowania fizycznego nie wykonuje i nie naprawia, chociażby piłek do siatkówki, jak polonista nie pisze lektur, a nauczyciel historii nie maluje map historycznych (no chyba, że Panu Prezesowi się to zdarzało). Pan Prezes pewnie nie wie, że utrzymanie na chodzie komputera wymaga pracy, bo ma od tego ludzi. Pracuję w szkole, gdzie nie ma 20 komputerów, jest ich w tej chwili ponad 60 (a niedługo będzie jeszcze więcej). I zgodnie z życzeniem Pana Prezesa w mojej szkole nie ma człowieka od utrzymania sprzętu na chodzie. Muszę to robić sam i w zasadzie to nie jest problemem, tylko to zawsze musi się odbywać kosztem czegoś. Nie da się naprawiać komputerów, utrzymywać sieć, prowadzić stronę WWW, bawić się w helpdesk, uczyć na lekcji, prowadzić kółko informatyczne, przygotowywać uczniów do olimpiad, bo doba ma 24 godziny, a gdzieś jeszcze chciałoby się spotkać z dziewczyną, zjeść czy wyspać (o innych prozaicznych czynnościach nie wspomnę). Rzadko zdarzają się lekcję, której by nie przerwał mi inny nauczyciel bądź dyrektor, bo coś nie potrafi zrobić, a bez tego nie poprowadzi lekcji. Ile razy się zdarzało, że coś było nie tak z którymś z komputerów administracji i trzeba było odwołać kółko, bo administracja musi działać.

To, że któryś samorząd zdecydował się zatrudnić kogoś do tego, należy pochwalić i dawać jako przykład. Niestety stawi to jedynie chwalebny wyjątek. Gdy się rozmawia z kolegami i koleżankami po fachu na konferencjach, to rzadko kto ma ten komfort. Jeśli polska szkoła ma mieć pewien poziom to i w tym obszarze musimy dążyć do normalności jaka istnieje na zachodzie czy, nie sięgając tak daleko, na polskich uczelniach (jakoś tam wykładowcy informatyki nie odpowiadają za utrzymanie infrastruktury informatycznej, czyli się da!).

Nie chodzi mi tu o użalanie się nad sobą. Lubię tę pracę, gdyby tak nie było, zmieniłbym ją. Chodzi o to, by nie nazywać sytuacji patologicznej normą, uprawomocniając ją tym samym.

Paweł Pagacz , nauczyciel mianowany w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Strzelcach Opolskich

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.