Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Centra będą działać w ośmiu miastach: Mińsku, Grodnie, Brześciu, Mohylewie, Homlu, Baranowiczach, Pińsku i Lidzie. Gdy jednak okaże się, że potrzeba więcej placówek, otwarte zostaną też w innych miastach. Prowadzić je będzie prywatna firma, którą polskie MSZ wyłoni w przetargu. Zdaniem polskich dyplomatów są szanse, że nowy system zacznie działać już wiosną przyszłego roku. Tysiące Białorusinów (w zeszłym roku polskie placówki konsularne w tym kraju wydały 340 tys. polskich wiz, w tym roku będzie ich nawet o jedną piątą więcej) zapewne odetchnie z ulgą, bo dziś zdobycie polskiej wizy to horror.

- Ostatnio przed komputerem spędziłem cały dzień. Nie wychodziłem nawet do sklepu. I nic - opowiada "Wyborczej" 28-letni Dzmitry, który próbował zarejestrować się przez internet na wizytę u polskiego konsula. To teraz jedyny sposób, by dostać wizę. Problem w tym, że praktycznie nie da się umówić. - Gdy system ma podać już datę, po prostu się zawiesza i wszystko trzeba zaczynać od nowa. Próbuję od kilku miesięcy - mówi Dzmitry.

Tymczasem są tacy, którzy rejestrują się bez problemów i zarabiają na tym spore pieniądze. W białoruskim internecie i na ulicach miast roi się od reklam proponujących pomoc w rejestracji. Kosztuje to od 120 do 200 dolarów. Polski MSZ i obsługujący e-konsulat informatycy od lat toczą wojnę z tym procederem. Ale na razie ją przegrywają.

Wnioski wizowe wypełniały się same

- Portret ministra Sikorskiego, za rządów którego wprowadzono internetową rejestrację, powinienem trzymać na biurku - żartuje Andriej, 31-letni programista z Grodna. Latem - jak mówi - Polacy utrudnili mu pracę, bo wprowadzili tzw. captcha, czyli koślawy napis, który trzeba ręcznie przepisać w podanym okienku. Napis jest tak zawiły, że komputery nie są w stanie go odczytać. Captcha daje więc gwarancję, że formularz wypełnia człowiek. - Wcześniej miałem napisany skrypt i wszystko szło automatycznie. Wnioski wizowe dla kilkuset ludzi wypełniały się na kilkudziesięciu komputerach. Teraz muszę wpisywać ręcznie na sześciu, siedmiu maszynach. Captcha mnie ogranicza, ale jakoś daję radę - mówi. Według informatyka mimo wprowadzenia lepszych zabezpieczeń liczba ludzi zajmujących się "pośrednictwem" przy wizach ciągle rośnie. W ciągu dnia można na tym zarobić nawet kilkanaście tysięcy dolarów.

Ale nad detalistami, takimi jak Adriej, jest jakiś potężny gracz, który kontroluje znaczącą część wniosków. Wiele wskazuje, że rolę w tym procederze odgrywa Beltelekom, białoruski koncern, który ma monopol na dostawy internetu. To właśnie dostawca internetu może odciąć wszystkich białoruskich internautów od strony polskiego e-konsulatu. Poza posiadaczami wybranych adresów IP.

Pośrednikiem w hakera

W polskim MSZ zapewniają, że dzięki centrom wizowym proceder uda się wyeliminować.

Władze Białorusi długo nie chciały zgodzić się na założenie polskich centrów wizowych. Ustąpiły dopiero pod koniec października. Ten gest tłumaczy się odwilżą w stosunkach polsko-białoruskich, która ma związek z konfliktem na Ukrainie. Po dokonaniu przez Rosję anszlusu Krymu i wywołaniu wojny na wschodniej Ukrainie białoruski prezydent Aleksandr Łukaszenka wystraszył się, że następną ofiarą Kremla będzie jego kraj. Dlatego stara się poprawić relacje z UE. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Mińsk może nawet zgodzić się na akredytację kilku dodatkowych polskich dyplomatów. Wcześniej nie chciał o tym w ogóle słyszeć.

Centra na Białorusi mają działać na podobnych zasadach jak te, które otwarto na Ukrainie i w Rosji. Ich praca polega na zbieraniu wniosków i wymaganych dokumentów, które potem przekazywane są do polskich placówek dyplomatycznych. Za pośrednictwo centra pobierają opłaty. Na Białorusi nie może być ona jednak wyższa niż połowa ceny wizy. W przypadku kosztującej 60 euro wizy schengeńskiej nie będzie to więcej niż 30 euro. To niewiele w porównaniu z 200 dolarami, które trzeba zapłacić hakerom. A do tego dochodzą jeszcze koszty dojazdu do polskiego konsulatu.

Niewykluczone, że w najbliższej przyszłości te opłaty spadną, bo Mińsk negocjuje wprowadzenie ułatwień wizowych z UE. To będzie m.in. oznaczało tańsze wizy do strefy Schengen. Ale Białorusini dalej będą mogli bezpośrednio rejestrować się w polskich konsulatach.

Pytanie, czy firmy obsługujące centra wizowe na Białorusi będą rzetelne. Nasi rozmówcy w polskim MSZ nie mają wątpliwości. Jednym z wymogów w przetargu będzie doświadczenie w prowadzeniu tego typu instytucji w innych krajach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.