"Lily-O"
Sam Amidon

Nonesuch Records



To nagrywanie na końcu świata miało, zdaje się, spore znaczenie, bo we wkładce do swojej siódmej już płyty Amidon poświęca parę słów atmosferze panującej w islandzkiej stolicy. Ale chyba znacznie większą rolę niż niewątpliwa magia zagubionej na północnym Atlantyku wyspy odegrało tu specyficzne podejście Sama do wybranych na ten album tematów.

Zamiast serii coverów Abidon podsuwa słuchaczom swoiste reinterpretacje, a czasami wręcz nieomal na nowo napisane wizje tradycyjnych folkowych numerów. Efekty są różne. Otwierający album "Walkin' Boss" ze swoją linią wokalną i pobrzękującym skocznie bandżo mógłby trafić na ścieżkę dźwiękową filmu "Bracie, gdzie jesteś". Za to następujący po nim "Down The Line" tylko z początku trzyma się klasycznej formuły - gdy pojawiają się w nim gitary, gdy wchodzi rytm, nagle ten numer ucieka w mocno psychodeliczne klimaty. Jakby tego było mało, kolejny "Blue Mountains" wtrąca nieco smoothjazzowej atmosfery.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.