Rozmowa z dr Beatą Rzepecką-Węglarz, neonatolog z krakowskiego szpitala Ujastek

Dominika Wantuch: Minęło już pięć miesięcy, odkąd w szpitalach obowiązuje standard opieki okołoporodowej. Kobiety przygotowują plany porodu, mogą wybrać miejsce i pozycję rodzenia. I mają prawo do 2-godzinnego kontaktu z dzieckiem zaraz po porodzie. Zmienia się praca ginekologów i położnych. A co z pracą neonatologów?

Dr Beata Rzepecka-Węglarz: Te zmiany toczą się w szpitalach już od dłuższego czasu. Kobiety rodzą w pozycjach wertykalnych albo w wodzie. Konsultują z lekarzami możliwość znieczulenia, ingerencje medyczne i wszystko, co będzie się działo z dzieckiem po porodzie. Standard na mocy rozporządzenia ministra zdrowia te zmiany przypieczętowuje. Ale same formalne zapisy nic nie dają bez zmiany mentalności personelu szpitala oraz samych pacjentek. Odkąd jest standard, lekarz już nie może wmawiać kobiecie, że nie położy jej na brzuchu dziecka po porodzie, bo najpierw musi je zbadać i zmierzyć. I całe szczęście, bo pierwszy kontakt matki z dzieckiem to dobrodziejstwo, którego nikt nie powinien zakłócać. Ale ja podkreślam - to nie jest jedynie wynik zapisów standardu, ale zmian w naszych głowach, jakie działy się w ciągu ostatnich kilkunastu lat.
Pozostało 83% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.